_S0A9728

Gdyby nie oni, nie byłoby komandosów w Lublińcu. Prawdopodobnie nie byłoby Formozy, GROM-u i Agatu. Historia pierwszej polskiej jednostki specjalnej stała się inspiracją do filmu dokumentalnego o 1 Batalionie Szturmowym z Dziwnowa. Ekipa właśnie zakończyła zdjęcia na poligonie drawskim, gdzie tajna jednostka ćwiczyła 40 lat temu – informuje Polska Zbrojna.

26 Batalion Rozpoznawczy numer 4101 utworzono w Krakowie w 1961 roku. Trzy lata później został przeniesiony do Dziwnowa, gdzie rozkazem ministra obrony narodowej z 8 maja 1964 roku zmienił nazwę na 1 Batalion Szturmowy. Jednostka liczyła wtedy: 24 oficerów, 38 podoficerów i 360 żołnierzy służby zasadniczej. Batalion zajął w Dziwnowie budynki po byłych koszarach SS nad rzeką Dziwną.

Podlegał bezpośrednio ministrowi obrony, a w wypadku wojny, której wybuch w tym czasie wydawał się bardzo realny, mieli uderzyć na kapitalistyczną Jutlandię i tam czekać na przybycie wojsk zmechanizowanych.

4101dziwnow_backst_wsw3

Niestety filmowe materiały archiwalne poświęcone jednostce o tajnych zadaniach praktycznie nie istnieją. Aby mieć czym zilustrować dokument, realizatorzy postanowili więc odtworzyć elementy szkolenia w konwencji archiwalnej. Z pełną dbałością o szczegóły umundurowania, sprzętu czy miejsca.

Dzięki temu producent filmu mógł w ostatni weekend nakręcić plenerowe zdjęcia na poligonie w Jaworzu, dokładnie tam, gdzie morderczy trening przechodzili w latach 70. i 80. XX wieku pierwsi polscy komandosi. Odtwórcy ich ról przechodzili trening siłowy i wytrzymałościowy. Nurkowie w Jeziorze Głębokim ćwiczyli przechodzenie przez podwodny tor przeszkód. Na torze naziemnym żołnierze pokonywali ściany, wspinali się po oponach czy przebiegali po szczebelkach prowizorycznego mostu nad mokradłami. Filmowców wsparła Komenda Poligonu Drawskiego. W zdjęciach wzięli udział żołnierze i pojazdy 12 Szczecińskiej Dywizji Zmechanizowanej.

źródło:
Polska Zbrojna
Fot. ComCam.pl