1

Na starcie 37. PZU Maratonu Warszawskiego stanęło około 7500 tysiąca biegaczy z kilkunastu krajów, a wśród nich Arkadiusz Borysiuk z Klubu Biegacza Kamień Pomorski. Trasa maratonu była inna niż w zeszłym roku, ale i nie należała do najłatwiejszych. Najważniejszym punktem i celem była meta umiejscowiona po raz ostatni na Stadionie Narodowym. W chłodny poranek, punktualnie o godzinie 9:00 grupa ponad 7 tysięcy biegaczy wystartowała spod Stadionu Narodowego w Warszawie. Organizator biegu zadbał o dobre samopoczucie biegaczy, dlatego też na całej trasie biegu było rozmieszczonych kilka punktów muzycznych i setki kibiców, którzy głośno dopingowali. Bieg maratoński w tym roku był również połączony ze sztafetą maratońską, gdzie co 10 kilometrów zmieniali się zawodnicy.

3

Nie ukrywam, że uczestnicy sztafety znacznie napędzali tempo biegu. Do biegu byłem dobrze przygotowany co nie sprawiło mi większych problemów na trasie. Na 11 kilometrze znajdowała się strefa kibica Fundacji Dzieci Niczyje, gdzie przybiłem tzw „piątkę” z każdym dzieckiem – mówi Arek.

Exif_JPEG_420

Do 21 kilometra Arek biegł planowanym tempem w okolicach 5 min/km. Drugą połowę dystansu lekko przyśpieszył co okazało się dobrym planem, gdyż udało się wyprzedzić dużą ilość zawodników, którzy zbyt szybko zaczęli bieg. Na 32 kilometrze na biegaczy czekał wielki baner „32 kilometr wyścig się zaczyna” dla niektórych oznaczało to tylko 10 kilometrów do mety, a dla niektórych, aż 10 kilometrów. Końcówka biegu to wypatrywanie w oddali korony Stadionu Narodowego i zbieranie resztek sił na piękny finisz na środku stadionu. Ostatecznie Arek maraton ukończył z czasem 03:30:16 co dało mu 984 miejsce.

Exif_JPEG_420

Jestem zadowolony z wyniku, gdyż przed tygodniem ukończyłem 1. PZU Maraton Szczeciński. Chciałbym bardzo podziękować darczyńcom, którzy wsparli Fundacje Dzieci Niczyje na rzecz której mogłem pobiec.