bron chemiczna

Polskiemu wybrzeżu w każdej chwili grozi katastrofa o trudnych do przewidzenia skutkach humanitarnych i ekologicznych. Na dnie morza spoczywa bowiem 50 tys. ton broni chemicznej z czego 15 tys. ton stanowią chemiczne środki bojowe. Jak alarmuje Kamil Wyszkowski, dyrektor generalny Global Compact w Polsce, omawiając raport Rady Państw Morza Bałtyckiego dla portalu parlamentarny.pl katastrofa ekologiczna wisi w powietrzu.

– „Bałtyk to wielkie słone jezioro, praktycznie morze zamknięte. Wymiana wód przez Cieśniny Duńskie jest bardzo słaba, wynosi zaledwie 3 proc. Dodatkowo to akwen stosunkowo płytki. Nie możemy zatem liczyć na pomoc natury w sytuacji, gdy beczki się rozszczelnią.” – alarmuje Kamil Wyszkowski.

W rozmowie z portalem parlamentarny.pl dyrektor Global Compact działającej przy Organizacji Narodów Zjednoczonych ostrzega o już rozszczelniających się beczkach z gazami bojowymi i niebezpiecznymi znaleziskami na plaży.

– „Już obecnie kąpieli morskich w Darłowie, Kołobrzegu czy Dziwnowie lepiej unikać. Tam na głębokości odpowiednio 90, 65 i zaledwie 10-12 m, czyli bardzo płytko, zalegają beczki z bronią chemiczną. Te miejscowości są najbardziej narażone na to, że substancje dostaną się w ręce nieświadomych zagrożenia plażowiczów.” – alarmuje Kamil Wyszkowski, dyrektor Global Compact.

Przeczytajcie cały wywiad dotyczący niebezpieczeństw związanych z bronią chemiczną składowaną na dnie Morza Bałtyckiego