DSC05050

Bartosz Ława wrócił do ligowej rzeczywistości jako zawodnik Vinety Wolin. Były kapitan Pogoni Szczecin mówi o swojej decyzji i nowym zespole.

Jak doszło do transferu lata w III lidze?

Nie jest to historia tylko z ostatnich dni. Vineta odezwała się do mnie kilka tygodni wcześniej, ale przez wakacje jeszcze się zastanawiałem, czy podjąć pracę. Czuję się jednak dobrze, roznosiło mnie w domu, więc postanowiłem troszkę pograć dla przyjemności. W sztabie trenerskim Vinety jest Tomasz Wydmuszek, który długo i skutecznie namawiał mnie, bym poruszał się w III lidze.

Przerwa od regularnego grania nie skutkuje problemem kondycyjnym?

Fizycznie czuję się lepiej niż mogłaby wskazywać moja metryka. Ruszam się codziennie, czasem nawet dwa razy dziennie, dlatego z siłami oraz wydolnością nie mam problemu. Bez okresu przygotowań wytrzymuję 90 minut na boisku. Vineta Wolin pokonała w sobotę 1:0 GKS Przodkowo.

Jak wyglądał mecz oczami debiutanta?

Nie był najlepszy w naszym wykonaniu. Dużo było walki, mało ładnej piłki. Po przerwie zaczęliśmy przeważać i stwarzać sytuacje podbramkowe, które były albo sam na sam z bramkarzem albo do pustej bramki. W końcówce GKS próbował chaotycznie wyrównać, ale niewiele zdziałał i dowieźliśmy skromne, ale zasłużone zwycięstwo 1:0.

Linię pomocy Vinety współtworzycie z Markiem Niewiadą, ikoną Floty Świnoujście. Jak układa się współpraca?

Zupełnie nieoczekiwanie nasze drogi skrzyżowały się akurat w Wolinie. Cieszę się, że tak się stało. Nie wszystko w naszej grze wygląda jeszcze idealnie tak, jak powinno. Zmienimy też ustawienie – z konieczności zagrałem pod napastnikiem, natomiast Marek bliżej obrońców, ale docelowo będzie to wyglądać trochę inaczej. Z meczu na mecz będzie lepiej. Na wszystko potrzeba czasu.

Vineta Wolin rozpoczęła sezon nieźle i ma małą stratę do miejsca dającego utrzymanie. Zrealizowanie celu staje się realniejsze z dnia na dzień?

Walka będzie trwać do końca sezonu. Po reorganizacji rozgrywek spada co najmniej 10 drużyn, a na dodatek nie pomagają nam na razie Błękitni, którzy są w strefie spadkowej II ligi. Vineta ma solidny sztab, kadrę i nie mam wątpliwości, że jesteśmy w stanie utrzymać się. Każdy punkt trzeba będzie jednak wybiegać, wywalczyć. Nikt w III lidze nie kładzie się przed rywalem. Potwierdził to GKS Przodkowo, ale dzięki dobrej grze naszych obrońców, nie stwarzał dużo zagrożenia pod bramką. Tak naprawdę miał jedną sytuację strzelecką, ale wiadomo, że nie ma drużyn, które są bezbłędne. Vineta traci mało goli i oby tak pozostało.

GS24.PL
Andrzej Szkocki