Poziom wody w kotłowni biurowca likwidowanego Szpitala o godzinie 15 sięgał 3 metrów

Poziom wody w kotłowni biurowca likwidowanego Szpitala o godzinie 15 sięgał 3 metrów

Zalane archiwum szpitalne, piwnice Szpitala im. św Jerzego oraz kotłownia w biurowcu należącym do szpitala będącego w likwidacji to efekt nieodpowiedzialności, która wynikła najprawdopodobniej z odcięcia ogrzewania od budynków szpitala będącego w likwidacji i niespuszczenia wody z systemu grzewczego. Dyrektor Szpitala im Świętego Jerzego, Jarosław Specjalski w rozmowie z naszą redakcją wyraźnie poirytowany nazywa sprawę niegospodarnością urzędniczą.

Nie wiemy kiedy to się dokładnie stało, ilości wody są niesamowite, będę dążył do tego, aby ktoś odpowiedzialny za ten stan rzeczy ze strony Starostwa zapłacił za wszystkie szkody i zniszczone archiwum w Szpitalu. Według mnie to duża niegospodarnośćmówi bez ogródek dyrektor Jarosław SpecjalskiW pewnym momencie musieliśmy zamknąć wodę w całym szpitalu, żeby ratować budynki Starostwa, które są na sprzedaż. Pomimo, iż przygotowaliśmy zapasy, odcięcie wody to sytuacja niebezpieczna, która nie powinna mieć miejsca.

Jak poinformował nas dyrektor Specjalski, 23 stycznia skierował pismo do Powiatu, w którym zwracał się z pytaniem w sprawie funkcjonowania kotłowni.

Pytałem czy istnieje możliwość odcięcia naczynia znajdującego się w budynkach Szpitala w likwidacji, które jest odpowiedzialne za prawidłowe funkcjonowanie kotłowni w Szpitalu św. Jerzego. Nadal nie mamy odpowiedzi dziś w Starostwie szukają pisma i mówią, że to niemożliwe, abyśmy je wysłali. To był sygnał, który odebrany we właściwy sposób mógł sprawić, że ktoś zajrzałby do kotłowi i zobaczył co tam się dziejetłumaczy dyrektor Szpitala św. JerzegoNikt nie pomyślał, że odcinając ogrzewanie w tak dużej kubaturze, a zostawiając jednocześnie zimną wodę dla dwóch czy trzech dzierżawców to recepta na nieszczęście.

Strażacy nie ukrywali, że usuwanie wody z może potrwać przynajmniej do wieczora fot. kamienskie.info

Strażacy nie ukrywali, że usuwanie wody z może potrwać przynajmniej do wieczora fot. kamienskie.info

Zalane zostało ogromne pomieszczenie na koks oraz m.in. szpitalne archiwum. Dyrektor nie potrafił określić, od kiedy piwnice były zalewane. W weekend w szpitalu występowały anomalie związane z ogrzewaniem.

Odtworzę wszystkie dokumenty, ale to niestety kosztuje. Jesteśmy ubezpieczeni, ale ktoś będzie musiał za to odpowiedzieć. Nie ukrywam, że byliśmy zainteresowani kupnem budynków należących do likwidowanych szpitali, ale w takim stanie w jakim są obecnie, nasza decyzja stoi pod dużym znakiem zapytaniapoinformował nas Jarosław SpecjalskiRano wydawało mi się, że chyba na moje pismo ktoś zareagował i poszedł sprawdzić co się dzieje, od godziny 9 rano do 15 nie udało się opanować sytuacji w biurowcu. Tylko dzięki interwencji jednego ze strażaków, który dostał się do zaworów, sytuację udało się opanować. Woda poprzez kanały rurowe znalazła sobie ujście i zaczęła mi podchodzić pod piwnicę. Nie ukrywam, że dzwonię do Pani starościny i ona mi odpowiada, że są ubezpieczeni. To kompletnie nie załatwia sprawy oczywiście, mój ubezpieczyciel pokryje te koszty, ale dla mnie to zadziwiająca sprawa, ktoś nie spuścił wody, przyszły roztopy, popękały grube rury i tragedia gotowa.

Co ciekawe, o temat uszkodzonej sieci grzewczej w dawnych budynkach szpitala pytał w trakcie sesji w ubiegły piątek radny Dariusz Abramowicz. Likwidator Anetta Byczkowska, problem bagatelizowała informując radnego, iż nie ma dużych strat.

Co na to Beata Kiryluk? Niestety nie udało się nam z nią dziś skontaktować. Także wicestarosta Drozdowicz był niedostępny. Pomimo zapewnień sekretarki, iż ktoś z członków Zarządu oddzwoni, aby odpowiedzieć na nasze pytania, nie doczekaliśmy się telefonu w tej sprawie.

kamienskie.info