Rada Miejska podjęła uchwałę intencyjną dotyczącą kształtu wolińskiej oświaty. Wychodząc naprzeciw temu, aby w Sierosławiu pozostała placówka oświatowa, zaproponował Pan, żeby była to szkoła społeczna. Czego Pan teraz oczekuje – od rodziców, grupy inicjatywnej? 

Przede wszystkim, jeżeli jest pewne hasło mówiące o tym, że nie pozwolimy likwidować szkołę, bo ona powinna tam być, to choć z naszej analizy przeprowadzonej przez osoby odpowiedzialne za oświatę wynika – że prawdopodobieństwo jej utrzymania jest niewielkie, tym niemniej mając na uwadze społeczny ruch, oddolny apel i przychylenie się do tego zaproponowałem utworzenie społecznej szkoły podstawowej.

Mamy doświadczenie, z prowadzeniem takich placówek. Taka szkoła cały czas funkcjonuje i bardzo pięknie się rozwija w Ładzinie. Reforma oświaty spowoduje, że zapotrzebowanie na dzieci, które chcą się tam kształcić wzrośnie. Stąd moja propozycja, żeby również wdrożyć to w Sierosławiu. Skoro wzywający do negacji likwidacji gimnazjum uważają, że ta szkoła jest potrzebna, to zdecydowaliśmy się dać im szansę.

Zaproponowałem zarówno na komisji jak i na sesji, aby Pan Dubrawski który jest liderem tego przedsięwzięcia, jest sołtysem w Łuskowie czyli blisko Sierosławia, aby wziął na siebie ciężar tej odpowiedzialności, ale również czynów które wynikają z tej propozycji. Będę wszystkie osoby, które chcą, aby powstała tam szkoła i które chcą tam kształcić swoje dzieci kierował do Pana Dubrawskiego jako lidera protestu. W najbliższym czasie poproszę go o listę dzieci, których rodzice zdecydowaliby na posłanie swoich dzieci do takiej placówki i zobaczymy ile osób się na to zdecyduje.

Czy taka szkoła będzie miała pełne wsparcie ze strony gminy? Co jesteście w stanie zaoferować?

Chcemy wnieść wszystko co w tej chwili się znajduje – czyli całą szkołę z wyposażeniem i kadrą. Myślę, że to bardzo duży zastrzyk na początek. Potem takim elementem, który może zaprocentować w przypadku powodzenia jest to, że w społecznych szkołach nie ma obwodu szkolnego. Jeżeli uda się wypracować dużą markę takiej szkoły, wówczas mogą do niej uczęszczać dzieci z Wolina, Kołczewa, Międzywodzia a nawet Dziwnowa, jeżeli tylko ich rodzice zdecydują się na to.

Kibicuje Pan takiemu przedsięwzięciu?

Tak, w wojsku mówią, że niektóre elementy należy rozpoznać bojem. I to jest ten przypadek, kiedy trzeba zdecydować – tak organizujemy, ale chce najpierw zobaczyć listę uczniów.

Dlaczego w innych miejscowościach jak np. w Dargobądzu zostają małe wiejskie szkoły?

Mamy trzy szkoły, których liczebność dzieci wynosi około 60-80 osób a koszty utrzymania są analogiczne do Sierosławia. To jednak nie są gimnazja tylko szkoły podstawowe. Z ustawy wprost wynika, że nie możemy ich likwidować. Myślę, że musi minąć pewien okres, kiedy będzie można decydować np. o ich połączeniu, jednak w tej chwili ustawodawca tego zabrania. Natomiast nakazuje włączać gimnazja do szkół podstawowych i to czynimy.