Zwolnienie Radnej

Zamknięte drzwi do pokoju, schowana lista obecności oraz biegający nerwowo burmistrz – taki widok zastała radna Jadwiga Adamowicz, która wczoraj niezgodnie z prawem, bez zgody Rady Powiatu w Kamieniu Pomorskim została zwolniona z pracy. Andrzej Danieluk stawia się ponad prawem i idzie dalej oskarżając radną o nienależyte wykonywanie swoich obowiązków i defraudację. „To absurd, w tym roku kończę 35 lat pracy, nie miałam żadnego upomnienia, żadnej nagany. Burmistrz nie mając dowodów, nie mając orzeczenia sądu w tej sprawie rzuca takie oskarżenia. Jest to pomówienie i dalsze prowadzenie mobbingu.”

Zgodnie z wczorajszą zapowiedzią Jadwiga Adamowicz jak każdego dnia udała się do pracy. Po przyjściu na miejsce okazało się, że drzwi do jej pokoju są zamknięte, a przed pracownikami schowano listę obecności. W  przygotowanej akcji burmistrz nie przewidział jedynie obecności mediów. Burmistrz zgodził się na rozmowę przed kamerą i w ten sposób komentuje całą sprawę:

Moja kancelaria adwokacka stwierdziła, że zostało popełnione przestępstwo, przynajmniej jest takie podejrzenie. Skierowaliśmy zawiadomienie do prokuratury. Uważam, że jest powód do zwolnienia dyscyplinarnego, jest to jedna z przyczyn
Jakie przestępstwo zarzuca się pani Adamowicz?
Wyłudzenie z kasy gminy, branie podwójnych pieniędzy i w Urzędzie i w Radzie Powiatu. Czyli fałszowanie dokumentów, czyli pisanie, że wyjeżdża się do lekarza czy służbowo do Starostwa, natomiast są dowody na to, że była na komisjach, na sesjach.
Czyli nie bierze Pan pod uwagę ustawę o samorządzie, która mówi, iż aby zwolnić radnego, należy najpierw wystąpić o zgodę do Rady Powiatu? Czy zwrócił się Pan do Rady?
– Tak zwróciłem, uważam, że w tym wypadku jest to tak oczywiste, że nie widzę innej możliwości jak zwolnienie.
Pan ma świadomość, że przewodniczący Mateusz Flotyński w rozmowie z naszą redakcją powiedział, że wczoraj do godziny 15.20 nie wpłynęło żadne pismo?
– Ja takie pismo skierowałem.
Ma pan świadomość, że radny sprawując swoją funkcję musi opuścić swój urząd, więc w czym jest problem? Ta pani robiła to nieoficjalnie?
– Tak, ale trzeba było napisać, że jedzie się na sesję i nic więcej. Ten proceder toczył się od 2011 roku.
Czyli brała delegacje i oficjalnie mówiła, że nie jedzie na komisje?
– Dokładnie tak, nie mogę tego komentować, gdyż będzie prowadzone śledztwo.
Czy wychodząc na komisje i jednocześnie będąc, np. w Wydziale Geodezji kamieńskiego Starostwa, czy nie uważa Pan, że załatwiała sprawy służbowe tego samego dnia?
– Nie będę komentował dalej.
Dzisiaj Pani Adamowicz listy nie podpisze?
– Oczywiście, jest zwolniona z dniem wczorajszym skutecznie. Nie musi podpisywać listy, został jej odczytany dokument, ona zrozumiała, zaproponowałem jej możliwość ugody, nie przyjęła tego.
Czy próbował Pan wcześniej rozmawiać ze swoim urzędnikiem? Zwracać jej uwagę? Bo pani nie wie jaki jest powód tego zwolnienia.
– Dokładnie wie.
Jednym z zarzutów, który wczoraj ukazał się na portalu internetowym było rażące i nienależyte wykonywanie obowiązków. Czy stanowisko, które sprawowała pani Adamowicz, obowiązki, które wykonywała powinien w pana ocenie wykonywać jeden urzędnik?
– Nie będę komentował informacji na portalach internetowych.
Kiedy ostatnio był konkurs ogłoszony na stanowisko, którego obowiązki oprócz swojego musiała wykonywać pani Adamowicz?
– Nie pamiętam, wiem, że kilak osób tam pracowało. Zawsze miała kogoś do pomocy.
Czyli mogło się tak zdarzyć, że Pani Adamowicz wypełniała obowiązki innego urzędnika jednocześnie pełniąc swoje obowiązki?
– Nie mam więcej w tej sprawie nic do powiedzenia.

Zwolnienie Radnej

O wiele rozmowniejsza od burmistrza była bezprawnie zwolniona Jadwiga Adamowicz. W trakcie rozmowy, którą przeprowadziliśmy z radną, burmistrz nie ukrywał swojej niechęci zarówno do mediów jak i pani Adamowicz. Burmistrz wyraził niezadowolenie z naszej obecności w Urzędzie, próbując nas wyprosić.

Burmistrz oświadcza wszystkim publicznie, że zmalwersowałam pieniądze, nie mając dowodów czy orzeczenia sądowego w tej sprawie. Jest to pomówienie. Dalej prowadzi mobbing wobec mojej osoby. Wszystkie zarzuty, które od dawna chciał wypracować względem mnie to była ciężka jego praca, podczas której mobbingował moją osobę.
Czy pani wychodząc na komisję, jeżdżąc na posiedzenia rady brała delegacje z urzędu?
Delegacji nie brałam, ale zgłaszałam zawsze. Jeżeli wyjeżdżałam na sesję brałam nawet urlop.
Czy stanowisko, które sprawowała Pani w Urzędzie powodowało, że będąc w Starostwie, np. na komisji załatwiała Pani jakieś urzędowe sprawy?
Oczywiście, bywało w ten sposób, że informowałam o tym zastępcę. Pana burmistrza bardzo rzadko można było zastać, więc kontakt był ciężki. Często informowałam zastępcę, jeżeli jechałam z urzędowymi sprawami do powiatu, że będę również na komisji bo w tym dniu też jest komisja.
Jednym z zarzutów jest to, że nie wykonuje pani należycie swoich obowiązków. Burmistrz nie chciał odpowiedzieć na moje pytanie, czy zdarzyła się taka sytuacja, kiedy wykonując swoje obowiązki, musiała Pani wykonywać obowiązki, które nie należały do Pani zakresu?
– Wykonywałam na swoim stanowisku zadania z bardzo dużym zakresem czynności. Stanowisko to wykonywały zawsze dwie osoby, było obsadzone przez dwie osoby.Jak długo musiała pani pracować sama?
– Od wyborów, tj. od stycznia 2011 roku. Dopiero w ubiegłym roku, bodajże w czerwcu czy lipcu, został powołany pracownik, jako osoba zastępująca nawet nie z konkursu.
Czyli jak długo nie było konkursu na to stanowisko?
– Od 2011 roku do teraz, do czerwca albo lipca.
Czy burmistrz wcześniej zwracał pani uwagę na rzekome nieprawidłowości?
– Nigdy nie dostałam żadnych uwag, nigdy nie dostałam żadnego upomnienia i nigdy nie było takich uwag ze strony mojego pracodawcy, że nie wykonuję czegoś lub robię to nienależycie.
W Pani ocenie to zwolnienie ma charakter polityczny?
– Oczywiście że tak. Od czasu kiedy zostałam radną zaczęła się nagonka na moją osobę. Nieobsadzenie drugiego stanowiska, obciążenie pracą i zakresem czynności tak dużym, żebym nie mogła spełnić wszystkich oczekiwań interesantów. W tej kwestii wysyłałam pisma do pana burmistrza, bo ciężko było się z nim umówić. Jeśli chciałam rozmawiać z burmistrzem, traktował mnie cynicznie, nie odpowiadając, z uśmiechem na ustach, więc zwracałam się do niego na piśmie.
Jakie były te odpowiedzi?
– W pierwszej Pan burmistrz w ogóle nie odniósł się do moich próśb tylko postawił mi zarzuty. Odparłam je, ponowiłam prośby jednak nie było żadnych odpowiedzi. W późniejszym czasie Pan burmistrz jako mój zwierzchnik powinien prowadzić ze mną rozmowy, jeżeli nienależycie wykonywałam swoje obowiązki. Jeżeli nie wykonywałam swoich obowiązków powinnam mieć upomnienia. Pan burmistrz nawet nie chciał ze mną rozmawiać. Moje drzwi są vis-a-vis pana burmistrza a pisał do mnie pisma, w których miałam wyjaśniać na jakim etapie są sprawy, przysparzając mi tym jeszcze więcej pracy.
Pana burmistrza często nie ma w pracy?
– Bardzo.
Są jakieś tego konkretne powody?
– Nie wiem, to nie moja sprawa.
Czyli z wszystkim zwracała się Pani do zastępcy?
– W ostatnim czasie bardzo ciężko było zastać pana burmistrza. Jeżeli był to dosłownie kilka minut a później nie można go było już po prostu zastać.
Składa Pani pozew do Sądu?
Oczywiście, muszę tylko odebrać wypowiedzenie. Wczoraj pod wpływem emocji i nerwów nie zrobiłam tego. Tym bardziej, iż było to po godzinie 16 czyli po pracy. Dzisiaj jestem zmuszona je odebrać i chcę dochodzić swoich praw. Jest to bezpodstawne zwolnienie mnie z pracy.

O komentarz poprosiliśmy także przewodniczącego Rady Powiatu.

– Faktycznie pismo z Golczewa wpłynęło po godzinach pracy Urzędu. Przesłałem je wszystkim radnym. Dla mnie sprawa na chwilę obecną wygląda tak, że Pan burmistrz nie może zwolnić panią Adamowicz, bo nie ma na to zgody Rady – stwierdził jednoznacznie Mateusz Flotyński.

kamienskie.info