Dziwnowscy urzędnicy odpowiadają na list jednej z naszych Czytelniczek, w sprawie wolno żyjących kotów, bytujących na terenie gminy. Chodzi o problem sterylizacji kotek i kastracji kocurów. 

– Jestem mieszkanką Dziwnowa i ten temat jest mi bardzo bliski, ponieważ już od ponad roku sama na własny koszt podejmuję się sterylizacji i kastracji kotów wolno żyjących. Oczywiście w naszej gminie istnieje program obejmujący sterylizację kotek i kastrację kocurów, ale… W tym miejscu pojawia się magiczne „ale”, na które nikt nie jest w stanie nic poradzić, może więc za pośrednictwem mediów uda się rozwiązać pewne kwestie. Problem jest tak naprawdę tylko jeden. Wydział Ochrony Środowiska notorycznie i bezpodstawnie odmawia sterylizacji kotek w ciąży uznając takie działania za „brak humanitaryzmu”. Jednak idąc dalej, można odkryć, że nie tylko pracownicy Urzędu Miejskiego nie posiadają odpowiedniej wiedzy w danym zakresie,  również gabinet weterynaryjny na ul. Topolowej w Kamieniu Pomorskim, z którym gmina Dziwnów ma podpisaną umowę, nie chce podjąć się sterylizacji kotek w ciąży, i tu cytuję: „Ponieważ kotka może mieć uraz psychiczny” , „Ponieważ jest to niehumanitarne” – stwierdza nasza Czytelniczka. – Czy pozwalanie na to by kotka kilkakrotnie w przeciągu całego roku zachodziła w ciążę jest humanitarne? Czy usypianie ślepych miotów (co w świetle prawa jest dopuszczalne – art. 6 Ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt) jest bardziej humanitarne? Czy świadome pozwalanie na rozmnażanie się zwierząt, które potrafią umierać w cierpieniach z powodu głodu, chorób czy z ręki człowieka jest humanitarne? Pozwolę sobie przytoczyć kilka istotnych faktów na temat rzeczonego humanitaryzmu w odniesieniu do osobistych doświadczeń wolontariackich oraz rozmów z prawdziwymi lekarzami weterynarii.  Po pierwsze, tak,  kotka może zajść w ciążę kilka razy w ciągu roku. Kotka, która urodzi już po około 2 tygodniach jest gotowa do kolejnego pokrycia! Czyni to z niej więc maszynkę do wydawania na świat kolejnych i kolejnych kociąt. Taki stan nie jest też obojętny dla zdrowia kotki, gdyż doprowadzić może do ropomacicza, które jest poważnym zagrożeniem dla  jej życia.  Co ważne kotki w rui nie jedzą, nie śpią, chudną i wyraźnie cierpią. Może także dojść do tzw. nadpłodnienia, kiedy to kota będąca już w ciąży po raz kolejny zostaje pokryta.  W takiej sytuacji w jej brzuchu rozwijają się płody w różnym wieku. Poród następuje jednak w terminie typowym dla starszych kociąt, młodsze rodzą się więc przedwcześnie i zwykle nie przeżywają. To właśnie to uważam za brak humanitaryzmu i okropną znieczulicę ze strony człowieka. Zasłanianie się hasłami odnoszącymi się do stanu psychicznego kotki jest po prostu niemądre. Kotka to nie ludzka matka spodziewająca się dziecka. Dlaczego? Bo kotka się nie spodziewa, nie planuje swojego macierzyństwa i nie cieszy się na samą myśl o zostaniu mamą. Dlatego znacznie lepiej poddać ją zabiegowi sterylizacji  jeszcze w czasie ciąży, ponieważ do czasu porodu nie rozwija się u niej instynkt macierzyński. Jako osoba zajmująca się problemem bezdomności zwierząt mogę zapewnić, że sterylizacja aborcyjna niesie ze sobą znacznie większe korzyści niż wyssane z palca przesłanki natury etycznej. Nie chcę wspominać już o wzajemnym pokrywaniu się rodzeństwa i o narodzinach słabych, a nawet martwych miotów. Czy o chorobach zakaźnych przenoszonych drogą płciową, które powoli zabijają i osłabiają kocie stada. Temat jest rozległy jak rzeka i naprawdę wymaga uwagi. Tym bardziej, że obowiązkiem gminy jest zapobieganie bezdomności zwierząt.

Nasza Czytelniczka przedstawiała szereg argumentów, według których to właśnie brak kastracji może być dla kotów o wiele bardziej problematyczny. List mieszkanki przesłaliśmy do Urzędu Miejskiego w Dziwnowie. Pytaliśmy o ewentualną zmianę stanowiska w sprawie oraz o to czy gmina nie powinna zawiązać umowę z gabinetem weterynaryjnym, który w swoich działaniach będzie nastawiony na realną pomoc wolno żyjącym kotom i który będzie w stanie zapewnić kotkom po sterylizacji minimum jednodniową opiekę po zabiegu, na którą wiele osób nie jest w stanie sobie pozwolić?

Burmistrz Grzegorz Jóźwiak tłumaczy, że na mocy uchwały z 15 marca 2017 roku, samorząd jest zobowiązany do całkowitego pokrycia kosztów zabiegów sterylizacji i kastracji kotów, a także usypiania ślepych miotów. Gmina ma zawartą umowę z Gabinetem Weterynaryjnym „J. Kopyłowski & A. Florkowski” z siedzibą w Kamieniu Pomorskim i w kwestii wykonywania wszelkich zabiegów, urzędnicy powołują się na opinię i ocenę lekarza weterynarii.

– Koty doprowadzane są do lecznicy weterynaryjnej przez tzw. opiekuna społecznego, który dobrowolnie podpisuje deklarację oraz wniosek o uzyskanie skierowania na zabieg sterylizacji / kastracji kotów. Podpisując wniosek, opiekun społeczny jednocześnie wyraża zgodę na objęcie opieką zwierzęcia poddanego zabiegowi, a następnie wypuszczenie w miejscu jego pochwycenia – informuje Burmistrz Dziwnowa.