Na logikę wydawałoby się, że listy i paczki mogą zginąć w drodze z miasta do miasta. Nic bardziej mylnego, jednemu z Mieszkańców, list z ważnymi dokumentami z banku zaginął w kamieńskiej placówce pocztowej. 

Pan Andrzej otrzymał przesyłkę z banku jakiś czas temu. Listonosz nie zastał go jednak w domu, a po pierwszym zawiadomieniu, na poczcie się nie stawił. Przy kolejnym podejściu listonosz zostawił w jego skrzynce wezwanie z adnotacją, że list zostanie odesłany, jeżeli nikt nie odbierze go z poczty do dziś (2.11). Wszystko w teorii spokojnie miało czekać na naszego Czytelnika.

Rozchorowałem się, więc nie mogłem udać się na pocztę także dziś (2 listopada). Próbowałem zadzwonić na pocztę i poprosić o przetrzymanie listu, jednak przez cały dzień nikt nie odbierał telefonu. Żona musiała zwolnić się z pracy i udać się do placówki osobiście. Na miejscu usłyszała, że choć termin jest do dziś, to niestety ale list został już zwrócony – tłumaczy nasz Czytelnik, który chory i zdenerwowany sam pojawił się na poczcie – Żonie powiedziano, że list przedwcześnie odesłano, a faktycznie po prostu nie mogli go znaleźć. Kilka osób zaangażowanych w szukanie, nie potrafiło powiedzieć co stało się z moją przesyłką. Tu już nie chodzi o kolejki, czy wszechobecne artykuły spożywcze. Teraz przede mną kolejna wizyta w banku i załatwianie formalności. 

Z pytaniem co dalej z przesyłką naszego Czytelnika, zwróciliśmy się do szczecińskiego oddziału Poczty Polskiej.