sss

Śmigus-dyngus to tradycja drugiego dnia świąt wielkanocnych. Czasami jednak zamienia się w chuligański wybryk. Takie oblewanie wodą może być kosztowne. Policjanci ostrzegają, że tego typu zachowania będą karane 500 zł mandatami.

Jak zaznaczają policjanci, z roku na rok w śmigusa-dyngusa jest spokojniej. Wciąż jednak przypominają, że trzeba pamiętać o konsekwencjach. Za chuligańskie wybryki grozi kara. Oblanie wodą może być potraktowane jako wykroczenie, a nawet przestępstwo. Gdy zniszczymy czyjeś ubranie lub np. telefon, możemy liczyć się ze sprawą cywilną w sądzie.

To samo dotyczy rzucania woreczkami, pojemnikami lub wylewania wody przez okno lub z balkonów. Za to także grozi mandat do 500 zł. Drugi dzień świąt Wielkanocy traktowany jest przez polski Kościół katolicki jako kontynuacja święta zmartwychwstania Chrystusa. W tradycji ludowej poniedziałek wielkanocny znany jest jako śmigus-dyngus albo lany poniedziałek. Kiedyś były to dwa odrębne zwyczaje – śmigus oznaczał smaganie rózgami po nogach, zaś dyngus – oblewanie wodą i zbieranie datków stanowiących wielkanocny „okup”. Przemoczona odzież i mokre włosy miały świadczyć o powodzeniu panny.