Każdej nocy w okresie sezonu letniego przyciąga nieświadomych mieszkańców i turystów. Choć ani Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego, ani Burmistrz Dziwnowa nie mają co do tego żadnych wątpliwości, że jest to samowola budowlana to lokal gastronomiczny Bocianie Gniazdo funkcjonuje od 17 lat.

Lokal jest samowolą budowlaną bez pozwolenia na użytkowanie. Nadzór prowadzi sprawę od 17 lat, właściciel nadal ma pozwolenie na sprzedaż alkoholu od burmistrza Dziwnowa. Codziennie zakłóca spoczynek nocny a jest położony w otoczeniu trzech pensjonatów – żali się jeden z naszych Czytelników.

Według pisma inspektora nadzoru właścicielem obiektu gastronomicznego jest sześć osób. Jego historia pokazuje, jak przez lata można prowadzić coś, co dawno powinno zostać rozebrane. W 1999 roku, ówczesny Inspektor Nadzoru nakazał rozbiórkę obiektu jako ewidentną samowolę budowlaną. W połowie 1999 roku, jeden z współwłaścicieli złożył pismo informujące, że rozpoczęła się jego rozbiórka. Niemalże w tym samym czasie inna z współwłaścicielek złożyła inny wniosek, tym razem do gminy Dziwnów o zgłoszeniu robót budowlanych nie wymagających pozwolenia na budowę polegających na wykonaniu placówki gastronomicznej – smażalni, klubu bilardowego – pokrytego folią i trzciną, ustawieniu namiotu piwnego i sanitariatów na okres 120 dni. Takie zgłoszenia były składane przez dwie osoby do 2003 roku, a prawda jest taka, że „Bocianie Gniazdo” funkcjonowało w najlepsze.

Według ustaleń Powiatowego Inspektora Budowlanego samowola budowlana istnieje od 1996 roku i nigdy nie została rozebrana. Nie kryje tego jedna z właścicielek, w której oświadczeniu z 2008 roku jakim dysponuje PINB potwierdza ona fakt, że lokal powstał jako samowola budowlana. Józef Palusiński stwierdza w jednym z pism, że nikt nigdy nie przystąpił do rozbiórki Bocianiego Gniazda oraz, że nieprawdziwe okazało się oświadczenie dziwnowskiego urzędnika z 2000 roku o tym, że taki fakt miał miejsce.

800

Jest to jednak ewidentna samowola budowlana. Historia ma swoje początki w 1999 roku. Wtedy były, nieżyjący inspektor powiatowy wydał decyzję na rozbiórkę, potem stwierdzono, że zostało to rozebrane, później zmieniono wersję, że obiekt stoi na zgłoszenie. Następnie stwierdzono, że to obiekt tymczasowy ustawiony na 120 dni. Potem właściciele uznali, że niczego nie rozbierali i obiekt cały czas istniał. W trakcie toczenia się postępowania na właścicieli nakładano grzywny, jednak przez błąd byłego Powiatowego Inspektora, Wojewódzki Sąd Administracyjny nam to uchylił i musieliśmy to zwrócić. Obecnie złożono wniosek o przedłużenie terminu przedłożenia kompletu wymaganych przez Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego dokumentów do końca września 2016 roku. – tłumaczy Przemysław Szafrański z PINB.

Wszystko w rękach burmistrza Dziwnowa, który musi wydać właścicielom decyzję o warunkach zabudowy. Będzie się to wiązało chociażby ze sporymi opłatami legalizacyjnymi – Jeżeli burmistrz nie wyda warunków, najprawdopodobniej we wrześniu znów będziemy wydawać decyzję na rozbiórkę – dodaje Szafrański.

Sprawę prowadzi nadzór i jest z tym problem. Właścicielowi wydano decyzję mówiącą o tym, że ma uzyskać decyzję o warunkach zabudowy. Ja jej raczej nie wydam, bo tam są określone wymagania. Jeżeli to zrobię, to nie w takim zakresie jak to teraz stoi. Chodzi m.in. o odległości od granicy. Sprawa z pewnością będzie się jeszcze ciągnąć – mówi burmistrz Grzegorz Jóźwiak.

Czy to pokazuje w jakim stanie jest nasze Państwo? Jak to możliwe, że w kraju, w którym rzekomo obowiązują przepisy nikt nie potrafi wyegzekwować prawa przez 17 lat?! – irytuje się jeden z naszych Czytelników.