gaz-autor-zbigniew-wozniak-169924

– To co się u nas wyprawia to po prostu jakaś kpina. Wójt gminy sprawujący funkcję przewodniczącego Rady Nadzorczej Spółdzielni, Przewodniczący Rady Gminy jako jego zastępca a ponad wszystkim kolejny radny w funkcji prezesa całej Spółdzielni. Czy nie zachodzi tu konflikt interesów ?– dopytuje jeden z naszych Czytelników – Wszyscy chcą na siłę zainstalować gaz, pytanie tylko o kogo się troszczą, o nas jako lokatorów, czy o wójta, który podpisał niekorzystną dla gminy umowę i teraz chce ratować skórę.

Interes życia wójta Atrasa

Wszystko zaczęło się pod koniec ubiegłego roku, wtedy to w niektórych publikatorach pojawiła się głośna informacja, że Wójt Atras zostanie zbawcą zadłużonej gminy Świerzno, w związku z planowaną kilkumilionową transakcją sprzedażą sieci gazowej. Ostatecznie inwestycja, za którą gmina zapłaciła ponad 5,3 mln złotych została sprzedana za… 645 tys. zł (netto).

Do kasy gminy może wpłynąć dodatkowe 855 tys. zł. ale żeby tak się stało mieszkańcy muszą spełnić dwa warunki. Pierwszy warunek to obowiązkowe przyłączenie 10 bloków oraz świetlicy w Stuchowie. Łącznie 180 lokali. Musi się to stać do grudnia 2016 roku. Drugi warunek to zużycie odpowiedniej ilości gazu. Niestety, gdy Mieszkańcy bloków w Stuchowie nie spełnią chociaż jednego z warunków to kwota 645 tys. zł, która już wpłynęła do budżetu za sieć gazową jest ostateczną i gmina nie dostanie ani złotówki więcej.

Spółdzielnia działa nielegalnie?

– W 1996 powołano twór „spółdzielnia mieszkaniowa”. Działał on na podstawie przepisów prawa spółdzielczego. Problem w tym, że spółdzielnią nazywamy podmiot, który ma swój zasób mieszkaniowy, a nasza pseudospółdzielnia do dziś nie ma nic – mówi w rozmowie z naszą redakcją jeden z mieszkańców.

Według prawa po przekazaniu przez Agencję Nieruchomości Rolnych powstałe zarządy wspólnotowe, powinny umową notarialną przekazać dyspozycje spółdzielni, że ta może administrować w imieniu wspólnot. Tak się jednak nie stało.

– Mają NIP, Regon, działali normalnie, w KRS mają wpisane, że zarządzają zasobem mieszkaniowym, tylko na jakiej podstawie? Oni odpowiadają, że na podstawie deklaracji członkowskich, tymczasem w ewidencji ksiąg wieczystych spółdzielnia nie jest wpisana  jako zarządca – zastanawiają się  właściciele mieszkań w rozmowie z redakcją.

Jakiś czas temu przed blokiem zwołano spotkania gdzie zbierano oświadczenia od lokatorów na zarządzanie ich mieszkaniami.

O czyj interes dba Wójt?

Kiedy pytamy o rolę jaką spełnia obecny wójt w spółdzielni, nasi rozmówcy nie ukrywają poddenerwowania.

– Zajmuje w tej pseudospóldzielni stanowisko przewodniczącego Rady Nadzorczej, chyba już czwartą kadencję, co jest oczywiście niezgodne ze statutem. W skład tej rady wchodzi jeszcze Przewodniczący Rady Gminy, Dariusz Mądrecki jako zastępca Atrasa w spółdzielni oraz prezes, także radny Czesław Kowalczyk – mówi w rozmowie z naszą redakcją pan Józef. – Pomimo, że byłem członkiem Komisji Rewizyjnej, nie dopuszczono mnie do żadnych dokumentów. Mimo próśb, nie ma także chęci do zorganizowania kontroli w spółdzielni, zawsze komuś coś nie pasuje. Na walnym zebraniu przewodniczący Krzysztof Atras poinformował nas, że odbyło się 9 posiedzeń komisji rewizyjnej, a ja jako członek nie pamiętam ani jednego.

Wątpliwości budzą także oficjalne dokumentny spółdzielni. Np. uchwałą Walnego Zgromadzenia członków z 11 marca 2013 roku podjęto decyzję o wyrażeniu zgody na zaciągnięcie zobowiązań do kwoty 750 tys. zł. Co ciekawe w protokole tego spotkania, nie ujęto czterech głosów jakie miały paść „przeciw”.

Jak to możliwe, że bloki znalazły się w umowie sprzedaży gminnej sieci gazowej? Na to pytanie również nikt nie potrafi udzielić odpowiedzi.

– Przecież najpierw zgodę na wpisanie w umowę powinni wyrazić mieszkańcy bloków. Kto dał umocowanie wójtowi do wpisywania 10 bloków do dokumentu niedotyczącego spółdzielni? – dopytuje nasz Czytelnik.

„Wy będziecie winni, jak inni będą marzli”

Obecnie w Stuchowie próbuje się z nas zrobić najgorszych. Jesteśmy obwiniani dosłownie o wszystko. Jesteśmy też obrażani i dyskredytowani. Na jednym ze spotkań wójt wykrzykiwał do nas otwarcie: „Wy będziecie winni, jak inni będą marzli!”, „20 lat było ci dobrze, daj sobie spokój”. Zarzuca się nam także działania niezgodne z prawem, a my po prostu chcemy zadbać o nasze pieniądze i nasze mienie– mówi jedna z mieszkanek.

W Stuchowie ma docelowo zostać zamontowanych 10 kotłów. Rozliczenia nie będą dokonywane indywidualnie na każdego mieszkańca, tylko zbiorowo. Wieczni dłużnicy spółdzielni jak zwykle mogą spać spokojnie. Plan jest taki, że rachunki za zużyty gaz oraz raty kredytu zapłacą ci, którzy zawsze byli dobrymi płatnikami.

W związku z tym, że spółdzielnia nie posiada zasobu lokalowego ma wziąć kredyt pod zastaw działek o wartości 300 tys. Co z dalszym zabezpieczeniem? Ma nim także być fundusz remontowy. Mieszkańcy, którzy nie chcą się przyłączyć do inwestycji lobbowanej przez Wójta-przewodniczącego Rady Nadzorczej boją się, że pomimo braku ich zgody, także ich mieszkania, jako składowa całego budynku zostaną obciążone.

– Jeżeli zabezpieczeniem będzie fundusz remontowy, to nic nie będzie można zrobić w blokach przez 10 lat, bo bank, będzie pełnił nadzór na kontem na czas trwania kredytu, a my nie będziemy mogli ruszyć tych pieniędzy – mówi nasza Czytelniczka.

Mieszkańców nurtuje najbardziej, jaki bank zgodzi się na udzielenie kredytu Spółdzielni o tak nieunormowanej sytuacji prawnej i na jakiej podstawie Spółdzielnia uzyskała warunki przyłączenia do sieci gazowej.

Prezes odpiera zarzuty.

Czesław Kowalczyk nie do końca podziela zarzut, że spółdzielnia działa nielegalnie. Choć w rozmowie z redakcją przyznał, że spółdzielnia nie posiada swoich zasobów, gdyż przekazanie ich przez wspólnoty nie zostało do końca sformalizowane, to podkreśla, że posiada wpis w KRS, NIP oraz Regon.

Jakim sposobem wpisano bloki do umowy sprzedaży gminy? Czesław Kowalczyk mówi, że to go nie interesowało, podkreślił jednak, że wzbudziło to jego wątpliwości, po tym jak umowa ujrzała światło dzienne. Dalej wyjaśnia, że oprócz dwóch działek i funduszu remontowego, obciążony ma być także sprzęt, który spółdzielnia zakupi.

Prezes nie odpowiedział na pytanie, dotyczące konfliktu interesów, w kwestii zasiadania przez Krzysztofa Atrasa na fotelu wójta oraz przewodniczącego Rady Nadzorczej Spółdzielni. Czyj interes reprezentuje wójt lobbując na rzecz zmiany sposobu ogrzewania?

Inwestycja ma też zwolenników.

Większość mieszkańców nie chce indywidualnych przyłączeń, chociaż ich liczba z dnia na dzień się zmienia. Popierają inwestycję planowaną przez władze spółdzielni. Według nich tak jest wygodniej. Nie muszą załatwiać dokumentacji ani ponosić kosztów instalacji pieców. Nie interesuje ich sytuacja prawna spółdzielni skoro 20 lat tak było, niech będzie dalej. Nie wnikają w szczegóły kredytowania czy też płatności za zużyty gaz już po instalacji kotłowni.

Wyraz temu dał jeden z mieszkańców spółdzielni w liście: „Jako właściciel lokalu mieszkalnego w bloku nr 60 nie wyrażam zgody na odłączenie się od instalacji CO Spółdzielni Mieszkaniowej w Stuchowie, z uwagi na to, że nie stać mnie na założenie oddzielnej niezależnej instalacji CO w moim mieszkaniu a obecnie zmuszony jestem przez innych lokatorów do prezentowania ich woli w zakresie odłączenia naszego bloku. Według mojej oceny jest to zachowanie niezgodne z prawem ponieważ część mieszkańców chcąc osiągnąć swój cel zmusza pozostałą część mieszkańców naszego bloku do określonego zachowania. Ponadto odcięcie naszego bloku od ogrzewania może narazić mnie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia w okresie zimowym.”

Grupa sprzeciwiająca się wrzucaniu ich do „wspólnego kotła”, zwróciła się o pomoc do radnych gminy z okręgu stuchowskiego w zdobyciu dokumentu- zgody na wpisanie konkretnych bloków a więc mieszkań prywatnych do umowy sprzedaży gminnej sieci gazowej.

kamienskie.info