Turbiny wiatrowe fot. kamienskie.info

– W tej chwili największy problem buntu społecznego na obszarach wiejskich dotyczy inwestorów, którzy – łamiąc prawo miejscowe, korumpując lokalnych polityków, korumpując samorządowców, mamiąc ich złudnymi nadziejami na dochody, na podatki – budują coraz większe instalacje, bo ponoć tylko takie się opłacają – uważa poseł PiS Jan Krzysztof Ardanowski, przewodniczący sejmowej podkomisji do spraw wykorzystania zasobów energetycznych obszarów wiejskich.

Prawdziwą burzę wywołuje w ostatnich dniach poselski projekt ustawy o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych, który zakłada m.in., że wiatrak produkujący prąd ma znajdować się w odległości od najbliższych budynków mieszkalnych nie mniejszej niż 10-krotność jego wysokości. Dochodzi do takich sytuacji, że parlamentarzyści partii rządzącej kłócą się między sobą, wygłaszając przy tym dość oryginalne tezy.

– Prawo i Sprawiedliwość zablokuje to wszystko. Taki jest nasz cel. Niezależnie od tego, że inwestorom się to nie podoba; w tej chwili bowiem ożywili się inwestorzy zajmujący się wiatrakami, ponieważ jest ustawa, którzy twierdzą, że odległości będą takie, że w Polsce właściwie nie będzie gdzie stawiać wiatraków. I bardzo dobrze, że tak jest. Niezależnie, czy Ministerstwo Energii się martwi – uważa Ardanowski.

Portalsamorządowy.pl