SAM_2478

Sala „pękała w szwach” – Wielbiciele Pana Szymona dopisali i działo się oj działo. Firma Państwa Bojzana przygotowała nam pyszny tort, którego dekoracja była w formie okładki promowanej przez Pana Szymona książki :”Jak robić dobrze.”

Książka „Jak robić dobrze.”, była tematem przewodnim Spotkania i powodem przyjazdu do nas i innych Bibliotek Pana Szymona Hołowni. Jest to pierwsza książka, która mówi o nowej działalności Pana Szymona, którą robi od czterech lat, a formalnie od dwóch z lekkim hakiem – dotychczas jak sam mówi o sobie zajmował się „pisaniem, gadaniem i wymądrzaniem”. Wszystko zmieniło się jak Pan Szymon trafił do sierocińca w Zambii prowadzonym przez Polskie Siostry Służebniczki, trafił tam zupełnie przypadkiem i okazało się, że to właśnie miejsce bardzo mocno na Pana Szymona zadziałało i zapracowało – co w efekcie spowodowało, że bohater spotkania zaczął intensywnie myśleć co by tu zrobić, żeby tym Siostrom a zwłaszcza ich Podopiecznym pomóc. W sierocińcu siostry maja ponad 200 sierot społecznych, biologicznych – po dwóch latach Pan Bóg pobłogosławił i udało się wszystko tak fajnie – poukładać, że ten sierociniec jest to najlepszy sierociniec w Zambii i w tej części Afryki. Przebywają w nim najtrudniejsze przypadki po przemocy seksualnej, fizycznej i jakieś narkotyczne historie.

Pan Szymon najpierw tam wydał swoje pieniądze, a potem pomyślał, że może można by było wydać pieniądze innych – kiedy jego zaczęły się kończyć, założył Fundację KASISI, mimo iż wcześniej nie miał tego w planach, ale pomyślał, że będzie to takie „konto”, które pozwoli łatwiej przelewać pieniądze jego i paru znajomych. No i zamierzenie to dzięki Niemu i Jego znajomym, którzy trochę popracowali aby się rozrosło dzisiaj muszą szczerze przyznać , ze są w zupełnie innym miejscu niż dwa lata temu. Finansują w znacznym stopniu ten sierociniec, przesyłają Siostrom co miesiąc 30 tysięcy dolarów. Zaczynali od takiego etapu, żeby dzieci im nie umierały – bo na początku umieralność dzieci była wielka, znaczna ilość dzieci ma AIDS, znaczna ilość dzieci ma obniżona odporność, gruźlicę, rożnego typu zakażenia (grzybicze i bakteryjne), dzieci z wadami rozwojowymi, wadami serca, powikłania po anemii sierpowatej – śmiertelność była bardzo dużą. Fundacja wyremontowała klinikę przydomową, i powstał Szpital, wyposażyli go i powstała taka baza, że dzieciaki mogą sobie spokojnie chorować albo godnie umierać i oferują tu wszystko dzieciakom co Zambia może zaoferować. Nie ma tam pogotowia, więc zakupili ambulans, kupili aparat do badania krwi, usg – dostali od Fundacji PZU, a cała reszta pochodzi od ludzi.

Mają mały oddział intensywnej opieki medycznej, Papież podarował profesjonalny elektrokardiogram, maja dobre łóżka, kupili dvd aby dzieci mogły oglądać bajki kiedy leżą chore. Liczba zgonów zmniejszyła się bardzo, a Fundacja w międzyczasie wzięła się za dobre żywienie. Siostry miały na początku poważny problem albo leki Abo jedzenie i nie mały dylemat jak to całe towarzystwo wyżywić – kupowały 200 bochenków chleba a teraz ok. 400.

Fundacja zrobiła aplikację spiżarnia – można to zobaczyć na stronie internetowej WWW.fundacjakasisi.pl lub WWW.dobrafabryka.pl . Pan Szymon przywiózł ze sobą ulotki z dwóch Fundacji, którymi się obecnie zajmuje Fundacja Kasisi i Fundacja Dobra Fabryka – są one dostępne w Miejskiej Bibliotece Publicznej im. Elżbiety Zakrzewskiej w Dziwnowie. Można się z nimi zapoznać – dowiemy się wszystkiego co najważniejsze w działalności Kasisi w Zambii oraz w dobrej Fabryce i Hospicjum w Rwandzie oraz przystąpić do współpracy z którąś z Fundacji, polecić znajomym. Warto wiedzieć.

Obie Fundacje są najlepiej skomputeryzowane w Polsce, posiadają wiele różnych aplikacji pomagających łatwo wpłacać pieniądze – małe pieniądze na różne cele. Ale o tym wszystkim dowiecie się państwo na w/w stronach Fundacji.

Dzięki „spiżarni” w ciągu roku tak udało się poprawić i urozmaicić jedzenie, ze dzieci przestawały chorować, kiedyś jeżdżono z nimi po dwa cztery razy w tygodniu do szpitala, teraz jeździ się po dwa razy w miesiącu.

Dzieci zaczęły się lepiej uczyć, Fundacja zaczęła im płacić za lepsze szkoły, zaczynają je wysyłać na lepsze uniwersytety i wreszcie zaczyna się wszystko kręcić jak powinno się kręcić.    Fundacja już nie jest na początku drogi, w tym tygodniu Fundacja planuje otwarcie Akademii do szkolenia pracownic, pracujących z dziećmi tj. ok. 50 kobiet pracujących na zmiany, zatrudnionych ze wsi – które nie mają pojęcia o tym co robią – maja one szanse pokończyć kursy, które pomogą im nie tylko tu w pracy ale również w przypadku zmiany pracy. Te dziewczyny są bardzo pracowite i warto w nie zainwestować, powstał projekt który pomoże zebrać środki na zajęcia pozalekcyjne, naukę języków obcych, chodzenia na basen, jazdę konną – chodzi o wypchnięcie dzieci z sierocińca, żeby pozbyły się stygmatu bycia z sierocińca. Jeśli ktoś jest zainteresowany szerzej tematem Fundacji zapraszamy do Dziwnowa do naszej Biblioteki dysponujemy ulotkami poświęconymi tej tematyce i jeszcze przez jakiś czas można nabyć w promocyjnej cenie książkę „Jak robić dobrze” Szymona Hołowni w promocyjnej cenie 30,00zł. z czego połowa kwoty jest przeznaczona na szczytny cel – dofinansowanie w/w fundacji.

Na spotkaniu rozmawialiśmy również na temat Wiary Chrześcijańskiej – Katolicyzmu, o tym, że chrześcijaństwo dzisiaj już jest tak przegadane, a katolicyzm jest już tak wymęczony słowami z których już nic nie wynika, że samymi słowami już nikogo się nie nawróci. Można gadać, kłócić się na portalach w TV i tak nic z tego nie będzie, ludzie są skłóceni a poza tym słowa się za bardzo zdewaluowały – już nie znaczą tego co znaczyły kiedyś.

Jeśli nie można dogadać się słowami trzeba zejść o poziom niżej, głosić ewangelie językiem ewangelii, językiem bandaża, językiem chleba, językiem uśmiechu – komunikować się językiem niewerbalnym. Przekazywać dobrą nowinę, ewangelie poprzez to, ze będziemy dla nich dobrymi ludźmi. W ten sposób będziemy „nosić do ludzi Chrystusa” bo inaczej to odrzucą jako kolejny z konceptów, który do nich przychodzi. Stąd teza, że skończyło się Chrześcijaństwo Św. Pawła do którego jesteśmy tak przywiązani, czyli argumentowania, tworzenia apologetyki, cały czas kombinowania jak odpowiedzieć naszym przeciwnikom – za to teraz jest czas na chrześcijaństwo „Dobrego Samarytanina”, który idzie i widzi konkretnego człowieka, konkretną ludzka biedę – skanuje potrzeby takiej osoby i je nazywa od a do z i po kolei stara się je zabezpieczyć. W fundacji Pana Szymona udaje się to robić, choć dzieci nadal chorują i umierają, ale w zasadniczych przypadkach, gdy dziecko zachoruje to fundacja wie co robić, gdy ma problemy w szkole również wie co ma robić, bo są na to środki które Fundacja dzięki wcześniejszemu zbadaniu problemu.

Oprócz Kasisi w Zambii istnieją jeszcze trzy ośrodki – jedyne Hospicjum w Rwandzie- Ośrodek Opieki Paliatywnej im. Jana Pawła II w Habudze, Szpital Wiejski w pn. – wsch. Kongo ( na 15 tyś, procedur, na 12 tyś. ludzi w rejonie, bez prądu z jednym lekarzem, z 7-ma oddziałami, z sala operacyjna bez prądu,) tam są cuda: cztery – pięć tysięcy wypadków malarii rocznie, ok. tysiąc porodów rocznie – jest to jedyny ośrodek, który może udzielić pomocy w górach w promieniu kilkudziesięciu kilometrów, przychodzą po pomoc nawet mieszkańcy Ugandy.

Trzecia placówka, która wzięła pod skrzydła Dobra Fabryka – jest Ośrodek Leczenia Chorób Głodowych przy Szpitalu tj. ośrodek dla dzieci ponieważ choroba głodowa jest wśród nich najbardziej rozpowszechniona z powodu, biedy, kultury i braku edukacji.

Dzieci są leczone klinicznie i ambulatoryjnie, po zbadaniu przez lekarza pozostaje leczone klinicznie a następnie ambulatoryjnie w zależności od potrzeb. Obecnie oddział ambulatoryjny obejmuje 153 dzieci (choroba rośnie lawinowo – dwa miesiące temu było 90 chorych dzieci), dzieci są podzielone na grupy – każda grupa przychodzi jeden dzień w tygodniu, dzieci jedzą buli (specjalną potrawę z mąk – odżywcza), później dzieci się bawią – a matki maja wykłady dietetyk je uczy co to są węglowodany, co to są witaminy, co to są białka jak je połączyć i w końcu uczą się jak sporządzić potrawę dla dzieci. Albo matki tez pracują w ogrodzie i uczą się upraw tych roślin. Fundacja daje im nasiona, które zabierają do domu i są wyposażone w tygodniowa racje pożywienia (buli – kleik energetyczny). I wracają po tygodniu i tak to działa, ok. 90% dzieci wychodzi z choroby i nie chorują ponownie.

Fundacja wprowadziła zakup akcji, gdzie za symboliczne pieniądze przez rok można być opiekunem danego pokoju, w którym wisi informacja – kto jest darczyńcą ( w tej chwili jest ok. 500 akcjonariuszy) i dzięki temu Siostry nie musiały zamykać tego oddziału a ponadto do menu udało się wprowadzić nowe źródło białka – suszone ryby. Tereny na których znajduje się Ośrodek są niebezpieczne, często zdarzają się porwania toteż Fundacja porusza się z poziomu na poziom małymi krokami, teraz starają się trochę udekorować ściany, planują wysłać dzieciom trochę zabawek edukacyjnych aby dzieci w trakcie gdy mamy uczą się, mogły się bawić i również uczyć, w planie jest wynajęcie przedszkolanki do opieki i nauki dla tych dzieci.

Pan Szymon myśli już o kolejnych lokalizacjach dla Dobrej fabryki – jaka jest idea tego co darczyńcy robią, no na pewno nie taka, żeby krzyczeć: „Boże jaki ten Świat jest zły”, – po to żeby robić dobro, bo jak się robi dobro to się nie myśli o złu. Koncentracja na złu do niczego dobrego nie prowadzi, cały czas się międli temat zła, poświęca się temu zbyt dużo czasu i w końcu sami tym wszystkim nasiąkamy. Nie umiemy się już niczym zachwycać i dziękować tylko umiemy w bez przerwy prosić i domagać się. Wszystko to ma zły wpływ na nasze zdrowie fizyczne, psychiczne i duchowe to nas po prostu wewnętrznie niszczy – dlatego Fundacja robi po prostu dobro, starają się nie narzekać, choć to jest trudne i gdzie widza zło stawiają „Fabryczkę” i obserwują kto wygra w tej konkurencji zło czy dobro? Pan Szymon nie wierzy w globalne zbawienie Afryki czy Azji, punktowo znajdujesz się w tym miejscu i próbujesz coś robić.

W swojej książce opisuje swoich podopiecznych np. nie żyjącego już Franka, ale odpowiada na często zadawane pytania: dlaczego w Afryce a nie w Polsce?

Takie pytania jednak rzadko zadają ludzie, którzy robią coś dla polskich dzieci, najczęściej pytania zadają Ci co nic nie robią dla nikogo, ale generalnie zawsze maja jakieś uwagi.

Szymon Hołownia odpowiada, że bieda w krajach w których pracuje zawsze oznacza śmierć – a w Polsce oznacza bardzo poważne kłopoty, póki jest taka różnica to pan Szymon ma wrażenie, ze najpierw musi ratować tego komu grozi bezpośrednio śmierć, ponieważ zagrożony jest również naszym bratem lub siostrą. Ktoś kiedyś powiedział, że napisane jest , że najbliższa ciału koszula – tylko gdzie to jest napisane bo na pewno nie w ewangelii. Za to na pewno napisane jest, że wszyscy jesteśmy braćmi i siostrami, bez względu na to gdzie mieszkamy, jakiej jesteśmy narodowości i wyznania. Jest jeszcze jeden powód my nieświadomie wykorzystujemy Świat biedniejszy od nas, np. pisze o tym w swojej książce – jeżeli posiadamy, smartfona, tablet to w jednym na pięć są minerały ukradzione od ludzi z Konga dokładnie z rejonu, gdzie znajduje się placówka pod opieką Fundacji z Kiwu.

W Polsce jest mnóstwo Fundacji działających na rzecz polskich dzieci i robiących super-projekty – Fundacje o których mówi Pan Szymon Hołownia pracują na terenach, gdzie nie pracuje nikt – toteż tym w Polsce nie chce już wchodzić w drogę i robić konkurencji, miejsca do pracy wystarczy dla wszystkich oby tylko byli chętni.

Rozmawialiśmy również na temat tak bardzo popularny w tej chwili poświęcony uchodźcom z Syrii i Pn. Afryki – tak są w sytuacji zagrożenia życia i należy im pomóc bo tego wymaga od nas Pismo Święte i Ewangelia i nie jest ważne czy noszą „krzyżyk” i sa sprawdzonymi chrześcijanami bez względu na wyznanie należy pomóc : Chrześcijanin czy Muzułmanin. A czego możemy się bać, tylko własnych obaw które zajmują nam umysł i polityków, którzy celowo mieszają nam w głowach w sobie wiadomym celu. Spójrzmy na całą sytuacje inaczej, poprzez osoby które zamieszkają obok nas mamy sposobność poznania innego świata, innej kultury – jednak należy nakreślić reguły których należy respektować osiedlając się u nas i zobowiązać obie strony do ich przestrzegania.

Należy się dzielić tym co mamy, przyszliśmy nadzy na ten Świat i tak odejdziemy, a co obserwujemy teraz wszyscy bardziej niż czymkolwiek martwimy się o dobra materialne. W Biblii pisze „chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj Panie”, a więc dzisiaj należy do nas a do Boga jutro i należy je zostawić z pełnym zaufaniem w Jego rękach. Pan Szymon od dawna stosuje tę zasadę i jest szczęśliwy, że jego Zbawiciel pozwala mu bezpiecznie funkcjonować w obecnym świecie i nie chodzi tu o żadne cuda – zwłaszcza te graniczące z fantastyką. Sam wiele doświadczył i jest całkiem przekonany, ze Pan Bóg jest Panem wszystkiego: również naszego portfela, naszego kredytu i to nie żart.

Poruszonych było mnóstwo interesujących i mądrych tematów, na wiele z nich mamy takie samo zdanie jak Pan Szymon – tylko musiał nam to właśnie taki wieczór uświadomić. Tak ma wiele racji w tym co nas mówił i czas nam uciekł nie wiadomo kiedy, i pewnie byśmy jeszcze posiedzieli długo gdyby nie to, ze czekali na Pana Szymona Wielbiciele i Czytelnicy w Międzyzdrojach.

Szymon Hołownia bardzo chętnie spotyka się z ludźmi zaraża ich swoich optymizmem i energia chęcią do działania i obiecał, że w Dziwnowie nie padło jeszcze jego ostatnie słowo – więc z pewnością się jeszcze spotkamy.

Cale Spotkanie, które wywarło na nas niezwykle wrażenie i do którego często wracamy w naszych rozmowach i myślach pozwolę sobie podsumować tekstem z okladki promowanej książki:
Ze złem najlepiej walczy się,
Robiąc dobro.
Nie daj więc sobie wmówić,
Że nie masz na nic wpływu,
bo masz większy, niż myślisz.
Nie rezygnuj z wakacji,
Nadal chodź do kina
I pij wino do kolacji.
Nie oddawaj potrzebującym wszystkiego –
Dziel się z nimi drobniakami,
Ułamkiem tego, co masz.
Ale rob to regularnie!
I koniecznie z uśmiechem.”

Alina Cygal Sobhi MBP Dziwnów.