Trzy lata pracy starosty Józefa Malca mijają. Jaki to był okres?

Można powiedzieć, że różnie. Są plusy i minusy jak w każdej działalności. Plusów jest z pewnością więcej, bo udało się wiele zrobić, mimo że przez część kadencji obowiązywał nas program naprawczy, który determinuje pewne działania i ogranicza możliwości. Mimo to, udało się zrobić wiele rzeczy w  2017 roku, który jest pierwszym po „programie”. To czas wydawania dużych środków, jeżeli chodzi o inwestycje. Mogę śmiało powiedzieć, że to rok, w którym wydaliśmy najwięcej na przestrzeni ostatnich dwóch kadencji. Przed nami ostatni rok kadencji, najtrudniejszy, bo wyborczy, gdzie  oczekiwań jest wiele ze strony radnych, którzy chcą zrobić w swoim okręgu wyborczym jak najwięcej. Ja jestem jednak człowiekiem, który dzieli równo, nie staram się kogoś faworyzować. Ze wszystkimi gminami chcemy współpracować. Działamy tam, gdzie są największe potrzeby, bo jeżeli ktoś chce sobie zrobić chodnik, to ja pytam – ile tam porusza się osób dziennie?

O tym, że jest trudno podejmować decyzje potwierdza sprawa Śniatowa. Są ludzie, jest potrzeba naprawy drogi, a Rada Powiatu bawi się w tworzenie kolejnego kosztorysu zamiast pomagać

Tu niestety muszę się zgodzić. Nasze działania jako Zarządu poszły szybko, jednak za tym musiały iść pieniądze zatwierdzone przez Radę Powiatu. Po przesunięciach zaproponowaliśmy rozwiązanie, które było najlepsze. Patrzyliśmy na to gospodarczym okiem, bo trzeba to zrobić, tym bardziej, że są tam mieszkańcy, dla których jest to ważne. Nie pamiętam, aby kiedykolwiek występował tam taki problem. W tym roku nastąpiła wyjątkowa sytuacja i mam nadzieję, że szybko udam nam się ją rozwiązać.

A czy uda się zrobić zapowiadaną drogę Recław – Laska, bo coś jakby utknęło. Czy zdążycie z terminami?

To jest właśnie przykład, gdzie wydawałoby się, że wszystko jest przygotowane i są pieniądze, ale jedna rodzina złoży sprzeciw bo uważa, że powinno być inaczej i rodzi się problem. Gdyby nie to, już dawno rozpoczęlibyśmy pracę. Jednak mamy odwołania i prawdopodobnie to trochę potrwa. Możliwe, że inwestycja ruszy wiosną przyszłego roku, mamy na to zgodę Urzędu Marszałkowskiego. Rodzina, która się odwołuje wymyśliła, że miejscowość Laska powinna mieć obwodnicę. Ja, tam gdzie mieszkam, też pewnie bym sobie tego życzył, jednak za takie pieniądze jakie posiadamy, nie jesteśmy w stanie tego zrobić. Tej rodzinie przeszkadza szczekający pies, przejeżdżające ciągniki rolnicze a mieszkają przecież na wsi. Dom nie stoi przy jezdni, więc to w mojej ocenie subiektywne odczucie.

Skoro mowa o pieniądzach i szukaniu oszczędności, to takim tematem tej kadencji, który nieustannie się przewija jest rentowność Domu Wczasów Dziecięcych. Czy powiat powinien dotować jednostkę, która nie jest jego zadaniem własnym i obowiązkiem? Nie lepiej sprzedać i przeznaczyć pieniądze na drogi?

I tak i nie. Można to oczywiście sprzedać – tzn. obiekt w Międzyzdrojach oraz w Wisełce. My wyszliśmy z założenia, że po analizie kilku wcześniejszych lat – Dom Wczasów bez liczenia nakładów na inwestycje przynosił dochód. Pracuje tam odpowiednio przygotowana grupa ludzi, której daliśmy szansę.

Chodzi o Andrzeja Jędrzejewskiego, który w 2015 roku określił siebie mianem menedżera? Ta szansa miała trwać rok, a za chwilę będą to trzy lata.

To będzie właśnie wystarczający okres. Dom Wczasów to działalność subwencjonowana, to nie działa z roku na rok. Wszystko się diametralnie zmienia, bo wskaźnik z 2012 roku a obecny, nie mają porównania. Mamy wzrost o 100%. Poza tym dołożyliśmy część budynku, po byłym Domu Dziecka w Wisełce, żeby nie niszczał i jeżeli to wszystko będzie w przyszłym roku pozytywne to DWDz się uratuje.

Ale pytanie jest proste – to mamy plus czy minus? Licząc wszystko, w tym inwestycje, np. te wykonywane zgodnie z zaleceniami straży.

Na dzień dzisiejszy, jeżeli liczymy subwencję bieżącą to działalność jeszcze deficytowa. Ale jeżeli dołożymy subwencję, która wpłynie w 2018 roku, to wtedy wygląda to inaczej.

Czy nie myśleliście, aby poszukać środków, np. w sprzedaży byłego mienia po szpitalu? Jak wyglądają obecnie rozmowy z EMC? Co z tymi obiektami, bo szpital działa, ale dawna infrastruktura przyszpitalna marnieje.

Tak, tu jest rzeczywiście problem, bo szpital nie jest zainteresowany tymi obiektami, które są obok. Są to garaże, budynek administracji czy pralnia. Część pomieszczeń zajmuje Urząd Pracy na archiwum, część zajmuje prosektorium. Niestety biurowiec stoi pusty i niszczeje. Ostatnie rozmowy na konwencji burmistrzów i wójta były takie, żeby zrobić tam noclegownię lub schronisko dla bezdomnych. Można to oczywiście wystawić na sprzedaż, nie wiemy jednak, czy kupiec się znajdzie. Noclegownia to byłby dobry pomysł.

Starosta Józef Malec to mieszkaniec Golczewa. Czy jako ten drugi, jest Pan za powstaniem kolejnego marketu w tym mieście?

Osobiście myślę, że market oddalony od marketu o 200 metrów to nie jest dobra rzecz. Poza tym POLOmarket i Oszczędny Koszyk na taką miejscowość jak Golczewo są w zupełności wystarczające. Uzupełnieniem są małe sklepy, które powinny istnieć, bo tworzą zupełnie inny klimat. Rozumiem, że chodzi o Dino. Znam to z dokumentów, że takie uzgodnienia zostały złożone. Uważam, że inną sprawą jest fakt, że to co się proponuje, nie jest dobrym miejscem dla marketu. Może gdyby to było w okolicy rynku, czy Osiedla Zdrojowego, ale 200 metrów od POLO? Natomiast już w poprzedniej kadencji mówiłem burmistrzowi, że obok Funduszu Środowiska w Szczecinie jest ładny projekt parku, który można by przenieść i wkomponować w Golczewie. U nas oprócz plaży nie ma miejsca, gdzie rodzice z dziećmi mogliby pospacerować. Taki park w trójkącie ulicy Witosa i Szkolnej byłby strzałem w dziesiątkę.

I burmistrz posłuchał apelu!

Może i posłuchał, w każdym razie jestem bardzo za tym.

Starosta Józef Malec jeszcze trzy lata temu był zastępcą Andrzeja Danieluka, dziś po tym okresie można już chyba na spokojnie bez żadnej zależności coś powiedzieć. Więc jak Józef Malec ocenia to co się dzieje w Urzędzie? Czy zgadza się Pan ze zdaniem Romana Dorniaka, że chyba jednak nie wszystko jest tak, jak należy?

Z perspektywy minionego czasu, bo to co będzie, to możemy gdybać. To co było do tej pory, uważam, że zamierzenia są dobre i szczytne, ale realizacja pozostaje w powijakach. Myślę, że było za wiele przestojów w pracy Burmistrza i to jest główną wadą i przyczyną, że Golczewo nie jest takie jak powinno być. Systematyczność w pracy urzędu burmistrza.

Przewodniczący Dorniak mówi, że z obecnością Burmistrza w Urzędzie był ostatnio problem.

Faktycznie był, dlatego mówię o systematyczności. To jest główny problem. Co do samego Urzędu to urzędnicy funkcjonują prawidłowo.

To może Józef Malec miałby lepszy pomysł, jaki kierunek pracy nadać Gminie Golczewo?

Kierunek jest jeden, to dalszy rozwój i świetność Golczewa. W ostatnim czasie niestety nasza gmina na tle innych gmin zostaje w tyle. Mniejsze Świerzno o gorszych, rolniczych warunkach ma wiele pociągnięć takich jak oczyszczalnie przydomowe i to powinno się zdarzyć w Golczewie.

To będzie ten szwedzki inwestor w Golczewie?

Cały czas mam taką nadzieję.

Nie pytam o nadzieję, tylko realną ocenę sytuacji. Trzy lata temu w trakcie kampanii wyborczej, w Herbowej była taka konferencja. Pamiętam, co wtedy mówiono i chyba nie do końca prezentuje się to zgodnie z założeniami.

Jestem tym bardzo zaniepokojony. Często pytam Burmistrza i proszę o informację, jako mieszkaniec i jako starosta, gdzie Golczewo na mapie powiatu jest istotnym miejscem dla inwestycji. Niestety słyszę, że jest to nieustannie w przygotowaniu, ale nic poza tym się nie dzieję, więc mam obawy.

A czy ma Pan obawy o swoje szkoły? Burmistrz szykuje kuźnię kadr, nową szkołę branżową. Jak powiedziała jedna z radnych na sesji, po otwarciu nowej szkoły w Golczewie, młodzi ludzie, np. z Kamienia Pomorskiego pędem pobiegną tam kształcić się w zaproponowanych zawodach.

Uczniowie, którzy tam trafią będą z Golczewa lub innych bliższych miejscowości.  Teraz odpływają do Gryfic czy Nowogardu. Nie powinniśmy mieć jednak obaw, bo jeżeli to będzie dobrze funkcjonować, to dobrze dla całego powiatu. To nie jest fikcja, to próba. Jeżeli gmina, która miała pierwsze liceum przejęte przez Burmistrza Domańskiego, to dlaczego dziś mamy zabraniać tego typu działań. W Golczewie funkcjonuje fabryka resorów, MADAMA, czy firma „szweda” w perspektywie, więc trzeba kształcić kadry.

Wybory to także zapowiadane zmiany w ordynacji. Czy fikcją nazwałby Pan to, że obecnie niektórzy startujący mogą oszukiwać wyborców i startować jednocześnie do Rady Powiatu czy Gminy a jednocześnie na Burmistrza licząc, że gdzieś może się udać?

Z pragmatyki działań lepiej mieć jasność kto i gdzie startuje. Patrząc jednak nasz teren i szukanie tych kadr, bo nieustannie słyszymy „dajcie młodych, tam siedzą sami dziadkowie i emeryci”, to powiem, że ludzie, którzy mają 50 czy 60 lat, to nie emeryci. To osoby, które posiadają pewne doświadczenie nabyte nie tylko w szkole, ale i w działaniu pozwalające na służenie społeczeństwu. To przy tej skromności osób chętnych do piastowania urzędów, to obecne rozwiązanie pozwalające na łączenie startu jest dobre i rozsądne. O tym powinno decydować społeczeństwo, a nie politycy.

Mówi Pan, że ma pomysł, ma wizję to jak to będzie w listopadzie 2018 roku? Józef Malec będzie chciał być dalej starostą, czy może Burmistrzem Golczewa?

Na ten temat będziemy rozmawiać troszkę później, dziś takich decyzji nie ma.

Dziękuje za rozmowę.