Rozgrzewający do czerwoności środowiska samorządowców pomysł wprowadzenia ograniczenia kadencyjności w samorządach nigdy nie powstanie? „Nieoficjalnie mówi się w kuluarach Sejmu o wycofaniu PiS z pomysłu o kadencyjności w samorządach” – stwierdza przewodniczący sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej. Czy więc wszystkie dotychczasowe zapowiedzi były jedynie sondowaniem? O tym mamy przekonać się do końca maja. 

Informację, że PiS rezygnuje z pomysłu ograniczenia liczby kadencji dla wójtów, burmistrzów i prezydentów miast przekazał poseł Andrzej Maciejewski (Kukiz’15), przewodniczący sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej. Niedawno na swym twitterowym profilu napisał, że „nieoficjalnie mówi się w kuluarach Sejmu o wycofaniu PiS z pomysłu o kadencyjności w samorządach”. Kto mówi? Tego poseł Maciejewski zdradzić nam nie chciał, ale zapewnia, że informacje jego rozmówców należy traktować poważnie.

– Prawo i Sprawiedliwość nie chce sobie otwierać kolejnego frontu. I tak już ma wiele spraw „rozgrzebanych”. Do wakacji ma być przecież gotowa ustawa o metropolii warszawskiej. Poza tym oni są słabi w samorządzie – mówi Maciejewski. Jego zdaniem cała sprawa była „politycznym balonem” wypuszczonym przez PIS w celu sprawdzenia, na ile taki pomysł mógłby zyskać poparcie i kto najgłośniej by przeciwko niemu protestował.

Zarówno on, jak i reprezentujący PiS poseł Marek Ast, przewodniczący sejmowej Komisji Ustawodawczej projektu ustawy nie widzieli. – To znaczy tyle, że go nie ma w Sejmie – asekuruje się jednak Ast. A czy będzie? – Trudno powiedzieć – stwierdza.

– Będzie, będzie – zarzeka się za to Joachim Brudziński, wiceprzewodniczący Prawa i Sprawiedliwości. Więcej jednak nie chce powiedzieć. – Będzie projekt, będziemy rozmawiać – ucina.

Decyzja o tym, czy projekt wprowadzający ograniczenie do dwóch kadencji dla wójtów, burmistrzów i prezydentów w ogóle powstanie ma w kierownictwie PiS-u zapaść do końca maja. Jak powiedział PAP-owi poseł Grzegorz Woźniak (PiS), wiceprzewodniczący sejmowej komisji samorządu terytorialnego chodzi o to, by było „wystarczająco dużo czasu na procedowanie nad tym projektem”. Polityk przyznał, że PiS nie zasięgał też, jak do tej pory, opinii prawnych dotyczących proponowanych zmian.

źródło:
Portal Samorządowy