Zniszczonemu podczas II wojny światowej, jak się przyjmuje  w 60 %, Kamieniowi najbardziej dały się we znaki działania militarne prowadzone w marcu 1945 r., kiedy to ostrzał niemieckich krążowników spustoszył dzielnicę staromiejską. Symbolem zniszczeń stał się wypalony gmach ratusza staromiejskiego, który oczekiwał na rozpoczęcie odbudowy 21 lat. Ostatecznie, uroczyście oddany do użytku 9 maja 1969 r., odrestaurowany budynek stał się ponownie siedzibą władz miejskich
Część przedwojennej zabudowy zniszczonej wojną ale i powojennymi zaniedbaniami przechodziła jednak do przeszłości.  W większości ryglowe budynki, nie konserwowane ulegały na skutek warunków atmosferycznych, ale też i celowej działalności części mieszkańców postępującej degradacji. W 1947 r. „Kurier Szczeciński” pisząc o Kamieniu alarmował: Zamiast odbudowy dewastacja. Kto za to odpowie?. W mieście miały być rozbierane nawet częściowo tylko zniszczone budynki. Jak podsumowywała gazeta: Choroba niszczenia obiektów staje się u nas nagminną, wystarczy bowiem aby „ktoś” pierwszy oderwał jedna deskę na opal, a wnet znajdzie się 100 naśladowców, którzy dokończą dzieła zniszczenia rozbierając dany obiekt do fundamentów.
Kluczową kwestią na przełomie lat 40. i 50. ubiegłego wieku stało się odgruzowanie miasta.
Po jego przeprowadzeniu, zwłaszcza w dzielnicy staromiejskiej pojawiły się przestrzenie do zagospodarowania. Pewnym było, że kamieńska starówka stanie się niebawem placem budowy.
W 1958 r. w poznańskich Pracowniach Konserwacji Zabytków opracowano, na zlecenie Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Szczecinie, „Studium historyczno – urbanistyczne” Kamienia. Autorzy „Studium” przewidywali, że w przyszłości życie miasta przeniesie się na południe, w stronę dworca kolejowego (planowanego do odbudowy). Zakładali, że szerokość ulic dawnego miasta średniowiecznego pozostanie bez zmian, gdyż nie będzie potrzeby dostosowywania ich do ruchu kołowego. Autorzy opracowania zalecali rozbiórki różnego rodzaju przybudówek  zwracając równocześnie uwagę by pozostawić zabytkowe zabudowania gospodarcze wchodzące w skład zabudowy parceli. Uczulali na dokończenie wywozu gruzu i rozbiórek i nie nadających się do odbudowy budynków, do czego niezbędna miała być każdorazowo zgoda Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Część „Studium” stanowiły wskazówki dla projektanta, który miałby przystąpić do opracowania planów odbudowy dzielnicy. Całkowite odtworzenie zniszczonej zabudowy nie było brane pod uwagę. We wskazówkach dla projektanta czytamy:
W nowoprojektowanych budynkach na terenie układu zabytkowego stosować należy współczesne formy architektury, jednak obowiązuje nawiązanie do skali miasta. Budynki winny być dwukondygnacyjne o kalenicowym usytuowaniu. […] Budynki w sąsiedztwie układu zabytkowego nie powinny przekraczać wysokości trzech kondygnacji. Należy dążyć do utrzymania pierwotnej zabytkowej linii zabudowy.
W 1959 r. w związku z pracami nad planem zagospodarowania województwa Wojewódzka Rada Narodowa w Szczecinie uznała Kamień i Świnoujście, z uwagi na walory turystyczne obu miast,  za miejscowości wczasowo-uzdrowiskowe i wyłączyła je  z inwestycji przemysłowych.     Kluczowym wydarzeniem dla rozwoju Kamienia, rzutującym trwale na jego przyszłość, stało się jednak uruchomienie uzdrowiska, które nastąpiło w tymże 1959 roku.  Wydarzenie to przyśpieszyło, czy wręcz wymusiło, odbudowę miasta i szereg odkładanych dotąd inwestycji.
Palącym problemem stało się zagospodarowanie pustej, po odgruzowaniu, starówki. Projekt odbudowy dzielnicy staromiejskiej został opracowany w Pracowni Urbanistyki Politechniki Gdańskiej, pod kierunkiem prof. Władysława Czernego. Autor proponował zabudowę domkami szeregowymi z ogródkami uzupełnioną o, jak czytamy w części opisowej projektu, małomieszkaniowe punktowce trzykondygnacyjne przy zachowaniu dotychczasowej siatki ulic. Pierzeja rynku od strony Zalewu Kamieńskiego miała pozostać niezabudowana, co stanowiłoby otwarcie miasta na wodę. Czerny ostrzegał, że na Starym Mieście nie jest możliwe zastosowanie budynków katalogowych, ponieważ są to budynki o zupełnie fałszywej skali, o pretensjonalnych lub prostackich formach, bardzo ciężkie i kosztowne. Przedstawiona dla Kamienia propozycja mogła być, w opinii jej Autora, wykorzystana w zabudowie innych miast Pomorza.
Wizja Czernego została poddana ocenie Komisji Konserwatorskiej na szczeblu Ministerstwa Kultury i Sztuki. Ta podkreśliła nie tylko wartości plastyczne projektu, ale też odpowiednie podejście do kwestii ochrony zabytków. Następnie projekt urbanistyczny kamieńskiej starówki stał się tematem obrad Wojewódzkiej Komisji Urbanistyczno-Architektonicznej. Na jej posiedzeniu, które odbyło się 25 lutego 1960 r. uznano, że projekt Czernego będzie podstawą projektu szczegółowego. Wykonanie dokumentacji powierzono szczecińskiemu Biuru Projektowo-Badawczemu Budownictwa Ogólnego „Miastoprojekt” w, jak czytamy w protokole posiedzenia tego gremium, współpracy z prof. Czernym. Przewidywano zabudowę budynkami szeregowymi dwupoziomowymi, w większości z ogródkami i mieszkaniami M-5 i M-6, trzykondygnacyjnymi punktowcami z mieszkaniami M-2 i tradycyjnymi budynkami klatkowymi. Domy ustawione miały być w sposób zróżnicowany, część widoczna od szczytu, a część od frontu.
Na początku lat sześćdziesiątych rozpoczął się tzw. pierwszy etap odbudowy Starego Miasta, odbudowy oznaczającej w rzeczywistości wznoszenie nowej starówki, starówki już tylko z nazwy. Z projektu prof. Czernego pozostało nie wiele. W 1962 r. przystąpiono do budowy osiedla mieszkaniowego przy dzisiejszej ulicy Staromiejskiej. Rok później do pierwszych bloków wprowadzili się mieszkańcy. Stare Miasto w Kamieniu Pomorskim stanie się na ponad dwie dekady placem budowy. Przestrzeń ta, w sąsiedztwie osiedla katedralnego i obwarowań miejskich, postawiła przed decydentami politycznymi oraz projektantami trudne zadanie pogodzenia starego z nowym, współczesnych form architektury z zabytkami. Problem ten miał jednak, zwłaszcza dla tych pierwszych, trzeciorzędne znaczenie.
W 1965 r. rozpoczęto budowę serii punktowców 5-6 kondygnacyjnych nad fosą. Na skutek problemów z wykonawcą – Nadmorskim Przedsiębiorstwem Budowlanym w Świnoujściu daty oddania do użytku kolejnych obiektów były kilkakrotnie przesuwane. Władze powiatowe skarżyły się na opieszałość świnoujskiego zakładu w Komitecie Wojewódzkim PZPR. Budowy realizowane przez tego wykonawcę w sąsiednich powiatach – wolińskim i gryfickim – miały być prowadzone kosztem Kamienia. W specjalnym liście wystosowanym w 1968 r. przez władze powiatowe do sekretarza KW Stanisława Rychlika czytamy, iż NBP  robi dużo i dobrze w Świnoujściu, robi sporo szybciej i lepiej w Gryficach, robi bardzo mało i przewlekle w Kamieniu Pomorskim. Mimo interwencji sytuacja niewiele się jednak zmieniła.
W 1968 r. budowa nowego „Starego Miasta” trwała na dobre. W opracowanym wówczas  planie zagospodarowania przestrzennego miasta poważnie zagrożone stało się Osiedle Katedralne. Całkowicie zapomniano o wytycznych konserwatorskich. Po planowanym i, bliskim już końca realizacji, zasłonięciu bryły górującej nad miastem katedry od strony Starego Miasta, przewidywano budowę trzech czterokondygnacyjnych punktowców między zabytkową świątynią a murami miejskimi, zasłaniając kościół od strony wody. Zamierzenia te dzięki oporowi środowiska konserwatorskiego nie zostały jednak zrealizowane.
Nowa zabudowa wprowadzona na kamieńską starówkę systematycznie niszczyła jej historyczny układ przestrzenny.  W 1969 r., jeszcze w trakcie trwania tzw. I etapu jej odbudowy, a przed zatwierdzeniem projektów II etapu, Wojewódzki Konserwator Zabytków Stefan Kwilecki zwołał posiedzenie Rady Ochrony Dóbr Kultury, na którym poruszono sprawę Kamienia. WKZ występował przeciw nadaniu dzielnicy staromiejskiej wyłącznie funkcji mieszkaniowej. Optował za odbudową czwartej pierzei rynkowej jak również pozostawieniem ratusza jako dominanty zabudowy przyrynkowej. Wojewódzka Pracownia Urbanistyczna widziała jednak kamieńską starówkę zupełnie inaczej. Dzielnicę tę, spełniająca wyłącznie funkcje mieszkaniową, pokrywać miała zabudowa o wysokości czterech  kondygnacji przy rynku. Na pozostałym obszarze wprowadzona miała zostać zabudowa pięciokondygnacyjna. Niezabudowana północna pierzeja rynku  byłaby otwarta na Zalew, co stanowiło ślad z projektu prof. Czernego. Planowi zagospodarowania z 1968 r. zarzucano brak koncepcji przestrzennej i funkcjonalnej. Oceniając go doc. Wojciech Kalinowski konserwator zabytków i architekt,  z toruńskiego UMK pisał, iż  w wielu wypadkach sprawa została przesądzona i obecna polityka musi iść w kierunku uratowania jeszcze tego co pozostało.  Apelował by nie dopuszczać do nowych lokalizacji w rejonie katedry i miejscu dawnego grodu lokacyjnego. Zalecał odbudowę czterech pierzei rynkowych dostosowanych do zachowanej zabudowy ulicy prowadzącej z rynku do katedry (ówczesnej ul. Hanki Sawickiej z zachowanymi kamienicami, wyburzonymi w znacznej części w latach 70. XX w.) oraz bryły ratusza. Środowisko konserwatorskie i muzealnicze z prof.. Władysławem Filipowiakiem na czele  zalecało również wyeksponowanie wału średniowiecznego, odkrytego przy okazji prac ziemnych, który był już w części zniszczony wykopami pod fundamenty powstających budynków. Od wału, który miał szansę stać się kolejną atrakcją turystyczną miasta, ważniejsza stała się jednak nowa zabudowa. Na marginesie warto w tym miejscu dodać, że podobny los spotkał na początku dekady gierkowskiej zabytkowy wał znajdujący się w sąsiedztwie gmachu ówczesnego Liceum Ogólnokształcącego, przy Placu Katedralnym 5. Wówczas to ważniejsze stało się boisko szkolne. W obu przypadkach władzom powiatowym zabrakło woli znalezienia kompromisu i pogodzenia ocalałych reliktów obwarowań z niezbędnymi inwestycjami.
W lata siedemdziesiąte starówka kamieńska wkraczała jako największy w mieście plac budowy. Ostateczne zakończenie pierwszego etapu jej tzw. odbudowy planowano na rok 1972. Wtedy rozpoczął się drugi etap prac. Zakładano, że w latach 1973-1974 da on 330 izb mieszkalnych, z rezerwą 778 izb na lata 1976-1980. Zastanawiano się też nad wprowadzeniem budownictwa mieszkaniowego do śródmieścia. Rozważano nawet odejście od realizacji zadania Stare Miasto – II etap w przypadku gdyby śródmiejskie osiedle, które miałoby się znaleźć przy ul. Mickiewicza, charakteryzowało się korzystniejszymi wskaźnikami ekonomicznymi i walorami urbanistycznymi.
Ostatecznie osiedle przy ul. Mickiewicza nie powstało, a drugi etap prac na Starym Mieście został wprowadzony w życie. Ten drugi etap nie jest już, na szczęście dla starówki, powtórzeniem pierwszego. W 1972 r. „Głos Szczeciński” zachwalał projektantów, którzy wprowadzając dwuspadowe dachy czterokondygnacyjnych budynków zadbali by kanciaste bryły bloków nie raziły w zestawieniu z renesansowym [sic!] zabytkiem.
Zgodnie z kolejnymi projektami nie zabudowana została pierzeja rynku od strony Zalewu. W miejscu tym wybudowano amfiteatr. Oddany do użytku w lipcu 1974 r. stał się czynem społecznych mieszkańców Ziemi Kamieńskiej na trzydziestolecie Polski Ludowej i siedemsetlecie nadania praw miejskich. Po latach to otwarcie na Zalew stało się znakiem rozpoznawczym Kamienia, bez którego nie wyobrażamy sobie miasta, będąc najbardziej udanym śladem powojennej odbudowy, która tak dotkliwie odcisnęła się na kamieńskiej starówce.
Stare Miasto, które powinno być wizytówką Kamienia nie wyglądało jednak najlepiej. Od początku rzucało się w oczy wyraźne niedopasowanie nowej zabudowy do odrestaurowanych zabytków. Problem ten poruszano nawet na łamach prasy ogólnopolskiej. W 1981 r. Stanisław Bortnowski pisał o Kamieniu w krakowskim „Życiu Literackim”. Swemu tekstowi o naszym mieście nadał znaczący tytuł „Klęska urbanistyki”. Kamień, nad  czym bolał Autor, nie stał się  miniaturową powtórką Warszawy czy Gdańska. Pisał:
Dziś nie wiadomo, czym jest zabytkowe centrum Kamienia Pomorskiego: dzielnica handlową, osiedlem mieszkaniowym, skwerem, podwórkiem z garażami, amfiteatrem czy po prostu pustką? […] Miasteczko wygląda tak, jakby ktoś z worka powysypywał rozmaite budynki i poustawiał je bez ładu i składu. W promieniu kilkuset metrów odnaleźć można niewielkie osiedle dwupiętrowych domów z przedszkolem przypominającym zlewnię mleka lub magazyn gminnej spółdzielni, samotną, czteropiętrową „pyszną” kamienicę z przeszklonymi sklepami, kilka kiosków i pawilonów, kolejne osiedle czteropiętrowych punktowców z epoki oszczędności i skąpstwa, tzn. z balkonikami na kilkanaście centymetrów, jeszcze jedno osiedle też punktowców, ale już z kolorowymi balkonami i loggiami. Jeden z tych punktowców ustawiono tak zmyślnie (lub bezmyślnie), aby zamknął perspektywę na katedrę umacniając tym samym w Kamieniu ruch laicki.
Na powtórkę Warszawy czy Gdańska nie było u nas szans. Rozbiórki nie remontowanych, ciekawych architektonicznie budynków, pospieszne realizowane nowe budownictwo na Starym Mieście miało zaradzić dramatycznej sytuacji mieszkaniowej panującej w Kamieniu. Nie wielu przejmowało się historycznym i architektonicznym kształtem miasta. Nie była to jednak tylko kamieńska specyfika. Los taki spotkał wiele zespołów staromiejskich, gdzie nowa zabudowa nijak ma się do dotychczasowej. Jej symbolem stały się oszczędnościowe pięciokondygnacyjne bloki lub punktowce, których wznoszenie ze względu na brak konieczności stosowania dźwigów uznano za najbardziej uzasadnione ekonomicznie. Zabudowa taka, jak zauważył Stanisław Latour, unicestwiała wartościowe obiekty nadające się do adaptacji i dalszej eksploatacji, zacierała pierwotną koncepcję przestrzenną dzielnic oraz niszczyła bezpowrotnie wartości tkwiące w architekturze i krajobrazie miast. Wszystkiemu temu towarzyszyło marnotrawstwo środków w procesie inwestycyjnym i w trakcie eksploatacji. Obok Kamienia przykładami tego typu podejścia do zabytkowych dzielnic staromiejskich stały się także Pyrzyce, Nowogard czy Gryfice stanowiąc symbol „betonowego dziedzictwa” PRL-u.
Powyższy tekst powstał w oparciu o materiały archiwalne Archiwum Państwowego w Szczecinie oraz jego oddziału w Międzyzdrojach, a także archiwum Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Szczecinie. Niezwykle pomocne stały się także następujące opracowania i artykuły:
D. Konopkowa,  Stan zachowania i problemy ochrony konserwatorskiej zespołów staromiejskich w małych miastach województwa szczecińskiego, [w:] 50 lat polskich badań nad sztuką Szczecina i Pomorza Zachodniego. Materiały z seminarium 29-30 wrzesień 1995, Szczecin 1996
S. Latour, Rewaloryzacja zabytkowych miast na Pomorzu Zachodnim, Warszawa-Poznań 1981
T. Ostrowski, Czterdzieści lat „Miastoprojektu-Szczecin” (1948-1988), „Przegląd Zachodniopomorski”, t. IX (XXXVIII), 1994
B. Sekuła, Odbudowa i rozbudowa miast i osiedli Pomorza Zachodniego, „Przegląd Zachodniopomorski” 1965 nr 3

źródło Muzeum Historii Ziemi Kamieńskiej