Mateusz S.

– Krzyknęłam do telefonu, do męża: „wjechał w nich, no wjechał!” – zeznawała w piątek bezpośrednia świadek wypadku. W szczecińskim Sądzie Okręgowym trwa proces Mateusza S., który 1 stycznia 2014 roku w Kamieniu Pomorskim wjechał w grupę pieszych, zabijając sześć osób i raniąc trzy kolejne.

Mateusz S. został już skazany za popełnienie tego przestępstwa na 12 i pół roku więzienia. Jednak prokurator i pełnomocnicy pokrzywdzonych uznali, że wyrok jest zdecydowanie za łagodny. Złożyli od niego apelację.

– Nie spuszczałam ich z oczu. W połowie drogi zadzwonił mąż. Rozmawiając z nim spotkałam też koleżankę. Rozmawialiśmy więc we trójkę. Zza pleców nagle wyjechał czerwony samochód. Przejechał środkiem, między progami zwalniającymi, wiele samochodów tak robi. Zarzuciło go troszeczkę, tył samochodu tak jakby tańczył. Wyglądało jakby zahaczył kołami, potem jakby go podniosło na krawężniku. Nie potrafię jednak określić prędkości samochodu. Widziałam jak uderzył w idących. Krzyknęłam do telefonu, do męża: „wjechał w nich, no wjechał!”. Potem zadzwoniłam na policję, że jest wypadek – zeznawała Elżbieta C.