Dziury w ścianach, podłodze, drzwiach. Wyrwane kable instalacji elektrycznej, zniszczony piec to bardzo „efektowny”, ale jak mówi prezes Kamieńskiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego nie „nadzwyczajny” obraz, który można zastać w przejmowanych po niektórych lokatorach mieszkaniach będących w zasobie spółki. Następne osoby będące na liście oczekującej na mieszkanie, nie mogą mieszkać w takich warunkach, więc na doprowadzenie mieszkania do porządku po kłopotliwych najemcach trzeba wydawać kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Mieszkanie po eksmitowanej lokatorce, która nie tylko głośnymi libacjami spędzała sen z powiek sąsiadom na pierwszy rzut oka nie pozwala stwierdzić, że mogło być zamieszkiwane.

Kobieta zalega z płatnościami kilkanaście tysięcy złotych, jedyne co po sobie pozostawiła to w zasadzie zgliszcza.

Takie widoki nie są niestety nie są niczym nadzwyczajnym – mówi Małgorzata Gabryś – Kostur, prezes KTBS – po kolejnych wyrokach eksmisyjnych przejęliśmy właśnie mieszkania, które są w jeszcze gorszym stanie niż to na zdjęciach. 

W zdewastowanym i zapuszczonym mieszkaniu nie było instalacji elektrycznej, ani grzewczej. Pierwsza musiała zostać usunięta przez lokatorów, po odcięciu dopływu energii przez operatora. Nie wiadomo dlaczego w mieszkaniu rozebrano piec.

Koszt remontu takiego lokalu i doprowadzenia go do stanu pozwalającego na zamieszkanie przez kolejne osoby czekające w kolejce na mieszkanie przekroczył 40 tysięcy złotych.

Musieliśmy wykonać wszystko od zera. W lokalu nie było w zasadzie nic – tłumaczy prezes KTBS.