Leszek Dorosz

Przepisy o „janosikowym” dotyczące samorządów są niezgodne z Konstytucją , ponieważ nie określają żadnych granic wpłat do budżetu – uznał na początku marca Trybunał Konstytucyjny. Janosikowe to system subwencji, który polega na przekazywaniu przez bogatsze samorządy części swoich dochodów na rzecz biedniejszych. Jednym z największych płatników tego podatku w naszym powiecie jest gmina Międzyzdroje. Poniżej prezentujemy wywiad z burmistrzem Międzyzdrojów – Leszkiem Doroszem.

Co dla Międzyzdrojów oznacza wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie „Janosikowego”?

Procedurę sporu sądowego ze Skarbem Państwa. Nie odpuścimy uważamy, że jest to złe i demotywujące, kiedy każe się mieszkańców miejscowości za to, że żyją nad morzem. Nikt nie patrzy na to, czy są zamożni i czy mają dobrą sytuację materialną. Drugi zarzut, odnosi się do tego, że ten podatek jest obliczany za dwa lata wstecz, co w naszej sytuacji skutkowało tym, że w 2012 roku płaciliśmy za bardzo dobry 2010 rok. Może być taka sytuacja jak na Mazowszu, że na rynku dochodów majątkowych i innych  tak się zmieniło, że województwo musiało wziąć kredyt, aby zapłacić podatek, to niesprawiedliwe.

O jaką kwotę Międzyzdroje miałyby się ubiegać od Skarbu Państwa?

Nie widziałem uzasadnienia do wyroku Trybunału, czy to będzie działało wstecz, czy będzie konieczność modyfikacji na przyszłość. Obawiam, że nie będziemy mogli wnioskować o środki za lata poprzednie, ale będziemy mogli się wzorować na samorządzie wojewódzkim Mazowsza, który zapowiedział, że nie będzie płacił podatku Janosikowego już za okres bieżący. Może wtedy Skarb Państwa pójdzie z nimi do Sądu a ten udowodni, kto tak naprawdę ma płacić. Nie ma podstaw, żeby skarżyć Państwo, musimy skarżyć sam pomysł podatku i rozporządzenie, które mówi o sposobie obliczania tego podatku. Nie mamy ku temu podstaw prawnych, a żadna kancelaria nie może wystąpić o roszczenia w przypadku, kiedy nie ma wyliczonej konkretnej kwoty. Będę dążył do tego, żeby oddano nam pieniądze za podwójne naliczanie, czyli minimum 50% tego co wpłaciliśmy czyli na dziś co najmniej 4 – 4,5 mln złotych.

Mimo tego że nie ma zwrotu, osoby, które Pana krytykują twierdzą, że ten rok jest rokiem kampanijnym i ilość inwestycji jest przeszacowana.

Patrząc dziś na planowane dochody majątkowe, to zdecydowanie mają rację (śmiech). Założyliśmy sobie ambitne plany inwestycyjne, ale one nie wynikają z kalendarza wyborczego tylko potrzeb. Nikt nie powie, że dokończenie remontu ulic Książąt Pomorskich i Orzeszkowej, które od lat czekają na inwestycje, czy oświetlenie drogi wojewódzkiej, termomodernizacja szkół, czy remonty chodników nie wynikają z potrzeb. Wielokrotnie wskazywano, że robione są różne rzeczy a ludzie się przewracają o płytki chodnikowe. Więc jeżeli co roku robimy remonty chodników, to trudno, żebym w tym roku powiedział: „dobrze, nie robię remontów bo mamy rok wyborczy”. To absurd. Uznaliśmy, że inwestycje za 10 mln złotych są wymagane, aby zachować zrównoważony rozwój. To jest średnia wynikająca z kadencji, nie ma drastycznego skoku w górę. Co innego mógłbym powiedzieć, gdybyśmy zaplanowali inwestycje na poziomie 30 mln, a po stronie dochodów wskazałbym jakiś kredyt albo obligacje. Chciałem podkreślić, że nie zadłużamy się od czterech lat, tylko spłacamy zobowiązania. Nasze zadłużenie w stosunku do budżetu rokrocznie spada, w tym roku wynosi 38% a pod koniec przyszłego roku wyniesie 30%. Więc, po pierwsze, spłacamy a po drugie mamy ambitne plany inwestycyjne, jednak pod warunkiem, że zrealizujemy dochody majątkowe. W ubiegłym roku udało się zrobić nadwyżkę operacyjną na poziomie 4,5 mln złotych i te pieniądze wydajemy na inwestycje. Ale 4,5 to nie 10 zaplanowane. Jeżeli nie sprzedamy więcej nieruchomości, nie będziemy mogli zrobić czego założyliśmy i wtedy powiedzą „obiecał a nie zrobił” to rozumiem, to jest normalne. Niektórzy radni wychodzą z takiej optyki, nic w budżecie, sprzedajemy coś i wtedy z katalogu inwestycji wybieramy jedną  i robimy. Tylko, że jak się nie ma tych zadań wpisanych do projektu budżetu, wieloletniej prognozy inwestycyjnej, to nie można ubiegać się o środki zewnętrze.

Złośliwi mówią, że zabetonował Pan Międzyzdroje a teraz park Chopina przez Pana płacze…

Tak zabetonowałem. Chodzi o sześć nieszczęsnych konstrukcji ławek, tych dużych. To jedyny beton, który sobie przypominam, że wykonałem przez 8 lat. Cała reszta na promenadzie to granit, kamień, szkło i drewno. A to nie beton, to naturalne materiały. Natomiast jeżeli chodzi o park Chopina, że się popłakał. To tam w kawiarni na pewno będzie się ten układ zamknięty spotykał, o którym niektórzy piszą (śmiech). Żartuję oczywiście. Ksawery nam wyjaśnił, że sześć z tych drzew się pochyliło, dwa się przewróciły. Zwróciliśmy się do konserwatora zabytków co dalej z tymi drzewami, bo dwa na skarpie się wychyliły w stronę planowanej inwestycji. Planując kawiarnię nie chcieliśmy ich wycinać. Sam konserwator wysłał pracownika odpowiedzialnego za ochronę przyrody, bo park jest zabytkowy i leży w jego gestii. Dostaliśmy decyzję jednoznaczną o wycięciu tych drzew z koniecznością nasadzenia. Jesteśmy po rozmowach z konserwatorem, w wyniku których razem będziemy wykonywali projekt zagospodarowania całego parku, czyli jaka powinna być roślinność, jakie drzewa, jakiej wysokości. Prawdopodobnie jakieś bardzo wysokie drzewa to nie jest najlepszy pomysł na to miejsce. Przy domku, pustostanie, który będziemy wyburzali lada chwila dwa drzewa od strony ulicy są pochylone i grożą przewróceniem. Mogę już powiedzieć, że my kolejne będziemy wycinali, choć to będzie „tragedia na skalę światową” (śmiech). Chcemy tam posadzić drzewa ozdobne, szlachetne gatunki. Cały park powinien być zagospodarowany według jednego projektu.

Czy to właściwe miejsce dla kawiarni?

Oczywiście, kawiarnia Chopin w parku Chopina z widokiem na piękny park. Chciałbym się tam napić kawy i zjeść ciastko. Myślimy o tym, żeby tam nawet był fortepian. Nie ukrywam, że to plan sprzed sześciu lat. Mogę dziś jedynie przeprosić, że tak późno zaczęła się ta inwestycja, ale ona musi się spinać finansowo. Powstanie obiekt o wartości 1,3mln zł plus wartość działki 2mln złotych. Te dwa miliony minimum, to majątek gminy, którego nikt nie zabierze. Gdyby gmina postanowiła to sprzedać dostałaby znacznie więcej. Kredyt w kwocie 900 tys. zł będzie się spłacał z czynszu dzierżawnego, Ja chciałbym prywatnie móc takie przedsięwzięcia robić, że spłaca mi się coś z czynszu a po 7 latach staje się pełną moją własnością, którą mogę zbyć.

Co z przychodnią zdrowia?

Mamy już pozwolenie na budowę, w tej chwili kończymy przygotowanie drogi dojazdowej. Niestety wrysowano kawałek nieruchomości działki należącej do Netto i teraz Zarząd w Danii musi się wypowiedzieć, czy nam sprzedadzą, czy nie. W każdym razie 16 metrów kwadratowych na mapach nie zostało zaznaczone zbyt dokładnie. Myślę, że prace rozpoczną się na przełomie kwietnia i maja.

Co Pan jeszcze planuje wykonać w tym roku?

Chciałbym wykonać jak najwięcej, naprawdę cały katalog, który chcemy wykonać czeka. Mam cały czas nadzieję, że w Międzyzdrojach będzie mógł powstać aquapark i pływalnia, bo to nie jest tak jak niektórzy myślą, że Sandra się wycofała. Pan Zalewski w przesłanym liście wskazywał, że nie ma pełnej kwoty na rozpoczęcie inwestycji a nie rzuci się z motyką na słońce. Prosił o prolongatę terminu. Z pomysłu się jednak nie wycofał. Na sesji w marcu zwrócimy się do radnych z prośbą o to, aby pozwoliła nam sprzedać wieczystą dzierżawę. To otwiera możliwość do tego, aby działka stała się zabezpieczeniem kredytu w banku. Kredyt uzupełniałby środki, które pan Zalewski posiada, dzięki czemu wszedłby na budowę w przyszłym roku. Wieczysta dzierżawa jest dzierżawą, a w dzierżawie gmina ma prawo wpisać do specyfikacji wszystkie oczekiwania i wymogi – czyli aquapark i pływalnia 25 metrowa, taka, z której mogłyby korzystać kluby sportowe. Cała infrastruktura sportowa uzupełniona o pływalnie dałaby nam komplet. Dla mnie to jest bardzo ważne i pozwoli nam wydłużać sezon. Wie o tym Sandra, wie o tym Pogorzelica, wie o tym Karpacz, że dzięki takim ośrodkom sezon się wydłuża. Więcej jest turystów – każdy na tym zyskuje.  Budżet również.

Nie dość, że Pan betonuje to jest „krwiopijcą” i chce ściągać z turystów opłatę za parkowanie, czym dołącza Pan do klubu gmin, które wprowadziły opłaty.

Myślę, że nie będę w tym roku krwiopijcą, nad czym nie płaczę, bo nie byłem zwolennikiem strefy parkowania, a uporządkowania parkowania w Międzyzdrojach, co jest niezmiernie trudne ze względu na specyfikę zabudowy. Wąskie uliczki, mnóstwo turystów,  którzy kiedyś przyjeżdżali pociągami a teraz odwiedzają nas samochodami, które gdzieś trzeba postawić. Będziemy starali się uporządkować na Promenadzie ruch kołowy. Jest strefa zamieszkania, której znaku nikt nie zna w tym kraju, ale nie bacząc na opinię niektórych, że powtarzać znaków nie można, uważam, że można bo nie zdejmuję znaku „strefa zamieszkania”, a wieszam zakazy postoju i informację o odholowywaniu. Dlaczego nie strefa? Dostaliśmy dofinansowanie z Narodowego Programu Przebudowy Dróg Lokalnych na pięć ulic. Wystąpiliśmy do Urzędu Wojewódzkiego o opinię, czy możemy na tych ulicach zrobić strefę. Otrzymaliśmy odpowiedź, że tak, pod warunkiem, że odprowadzimy wszystkie dochody. Więc odprowadziłbym 100% dochodów, a firmie dawał 70% procent wynagrodzenia ze środków własnych przez 5 lat.

Infrastruktura towarzysząca plaży się powiększa, wbrew pewnym perturbacjom w Starostwie ruszyła budowa kładki okalającej wydmy.

Kładka będzie gotowa w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Już teraz pokazywaliśmy ją w trakcie konferencji dotyczącej Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich i Lokalnych Grup Rybackich podsumowujących tą prezydencję naszej grupy rybackiej. Przygotowujemy w tej chwili opracowanie do uzgodnienia z Regionalnym Dyrektorem Ochrony Środowiska i Urzędem Morskim na dalszy przebieg kładki aż do mola. Chcemy ją na całej długości zrobić jako ciąg spacerowy. Planujemy przedłużenie ulicy Bohaterów Warszawy. Nie wiem czy na wydmach powinny być krzaki, drzewa np. karłowate sosny. Fachowcy mówią, że są to samosiejki, które zabiły tą roślinność, którą powinniśmy chronić, czyli np. Nadmorskiego Mikołajka i inne światłolubne rośliny przykryte obecnie cieniem. Jest to miejsce, w którym niektórzy robią sobie „nieformalną” toaletę. Chcemy to uporządkować i stworzyć ciąg spacerowy na koronie wydmy. Wszystko będzie wykonane zgodnie z wymogami RDOŚ.

Gospodarka śmieciowa, pół roku ustawy za wami. Jak to wyglądało w Międzyzdrojach? Udało się wypracować jakiś zysk?

Zysku być nie mogło i nie było. My dołożyliśmy do tego interesu 103 tys. złotych. Mówię tylko o wypływach kasowych. Natomiast windykujemy ok. 140 tys. złotych niezapłaconych przez mieszkańców środków. Część osób wpłaca, te pieniądze uiszczane są dobrowolnie, niektórzy mówią, że nie wiedzieli, przynajmniej tak tłumaczą. Gdyby wszystko wpłynęło do budżetu to mielibyśmy około 37 tys. zł na plus. Zostało to skalkulowane niemal idealnie, jeżeli chodzi o rząd wielkości 1 mln 800tys. zł założone to ta kwota oscyluje w okolicy 2%.

Mieszkańcy chcą segregować odpady? Bo o to tak naprawdę chodzi w ustawie

Niestety nie. Musimy nad tym popracować. Musimy kupić kosze uliczne do segregacji. To jest wydatek, ale musimy to zrobić, dać możliwość segregowania w ulicznych punktach odbioru. Mieszkańcy są właścicielami pojemników do segregacji, jednak w sezonie jest to trudne, zwłaszcza dla osób, które wynajmują. Trudno przez cały czas zaglądać komuś do śmieci i sprawdzać czy ktoś wrzuca do kosza zamkniętą reklamówkę. Właściciel musiałby ustawiać kogoś przy śmietniku, kto dokonywałby segregacji. To nie jest łatwe w miejscowości, w której jest tak drastyczny wzrost ilości odpadów i ludzi w sezonie.

W ubiegłym roku mieliście nad tym nadzór, bo robił to ZOŚ, wasza firma. W tym roku będzie robił to kamieński PGK. Nie boicie się, że firma może sobie nie poradzić? Co w razie takiej ewentualności, kiedy coś nie pójdzie zgodnie z planem.

Boimy się sezonu, jednak myślę, że nasz Zakład, który ma doświadczenie, bo przez cały czas wywoził odpady i robił to nawet przez pół roku obowiązywania ustawy, ma to doświadczenie. Mamy sprzęt więc postaramy się z części wspólnych, tj. miejsc publicznych sami zbierać i zawozić na PSZOK. Będziemy pomagali firmie, która wygrała u nas przetarg, żeby mieszkańcy i turyści nie dostrzegli negatywnej zmiany. Nie chcemy żeby śmieci zalegały. Tak było w 2013 roku i chcemy ten standard utrzymać. Zawsze nowy podmiot, który działa i nie robi tego na swoim terenie, robi tylko tyle, ile musi i nie wychodzi poza te ramy.

Niektórzy mówią, że na przetargu gmina zaoszczędziła. Pokazują 891 tys. Tylko nie rozróżniają jednej podstawowej rzeczy. To jest tylko opłata za wywóz, a nie za zagospodarowanie. Za to my musimy sami zapłacić na bramie. 259zł brutto za każdą tonę. Zakładamy około 5 tys. ton niesegregowanych odpadów, które zawieziemy. To jest około 1 mln 400 tys., które na bramie zapłacimy plus 891 tys. zł za wywóz plus PSZOK około 100 tys. złotych i administracja. Mamy trzy etaty i pomimo, że niektórzy mówią, że to przerost zatrudnienia, że kolejne trzy osoby to jest to ustawowy wymóg. My musimy windykować wszystkie inne należności. Opłatę śmieciową traktowaną jako podatek windykuje samorząd, to jedyny taki przypadek w kraju, wiem, że ma się to zmienić.

Sporo planów i sporo założeń wybiegających poza ramy tej kadencji. Kiedy ostatnio rozmawialiśmy powiedział mi Pan, że decyzja co do Pana walki o reelekcję zapadnie w lutym. Mamy połowę marca więc pytam oficjalnie, będzie pan kandydował na fotel burmistrza?

Decyzja już zapadła – kandyduję.  Niezależnie od tego, czy się to podoba niektórym, czy nie. Uważam, że nie była to łatwa kadencja, a wiele rzeczy zostało zrobionych. Kierunek jest jasny, chcę by Międzyzdroje miały status bardzo modnej, dobrej, o wysokim poziomie miejscowości turystycznej, w której coś się dzieje przez cały rok. Chcę, aby mieszkańcy mieli satysfakcję, że tu mieszkają.

Dlaczego Leszek Dorosz a nie potencjalni konkurenci?

Bo ja już się „naumiałem” (śmiech), nauczyłem się tą miejscowością zarządzać, znam ją na wylot. Sądzę, mając tu na myśli większość ludzi, że potrafię ich oczekiwania zdiagnozować. To na ile jestem w stanie je rozwiązać nie zależy tylko ode mnie, ale nikt mi nie zarzuci, że uchylam się od obowiązków i odpowiedzialności. Umiem, potrafię i wiem jak pozyskiwać środki zewnętrzne. Wiem, jaki mamy potencjał, znam słabe strony swoje i współpracowników. Robimy jak najwięcej możemy i jeszcze jedno – nie jestem zły (śmiech).

Dziękuję za rozmowę.

————————————————————————–

Wywiad z Leszkiem Doroszem, jak wszystkie wywiady przeprowadzone do tej pory i opublikowane na łamach portalu kamienskie.info jest pozbawiony możliwości dodawania komentarzy.

Kliknij —-> TUTAJ <—- aby przeczytać inne wywiady opublikowane na kamienskie.info