Zdjęcie do Pobrania

To przykre kiedy dziennikarz próbuje oceniać pracę innych kolegów ze swojej branży, można się bowiem spierać i mieć swoje poglądy ale bezpardonowy i prymitywny atak na moją osobę jakiego dokonał nie mający odwagi się podpisać pod tekstem któryś z redaktorów portalu ikamien.pl oraz wbrew temu co pisze któraś z osób pracujących w redakcji ikamien.pl brak możliwości odniesienia się do tego artykułu zmusił mnie do zajęcia stanowiska.

„Redaktor naczelny jednego z lokalnych portali w Kamieniu Pomorskim, pisze to co ona chce. Ona jest tam taką jak gdyby szarą eminencją, która kieruje tym, co się tam ukazuje. Pozwolili sobie przejechać się nawet na Pani prokurator, a pewne rzeczy wychodziły nierzetelne. Ona poszła do prokuratury złożyła osobiście zawiadomienie. Trzeba było to w końcu pokazać, jak wygląda sytuacja. Ona zazwyczaj działa z tylnego siedzenia. – wyjaśnia dla świnoujskiego portalu ikamien.pl Waldemar Taranowicz.

Te i inne bardzo odważne i mocne tezy, które pan Waldemara Taranowicza – występujący jako pełnomocnik spółki Eko Business od niedoszłego składowiska odpadów niebezpiecznych w Śniatowie – będzie musiał potwierdzić w Sądzie z nieskrywaną radością przedrukowuje świnoujski portal ikamien.pl. Bez zastanowienia, bez poparcia ich rzeczowymi argumentami. W końcu, jeżeli nie można kogoś uderzyć niczym konkretnym, wystarczy obrzucić błotem – a nuż coś się przyklei.

Najzabawniejszy jest jednak fragment, mówiący o tym, że ktoś próbował się ze mną skontaktować. Nikt bowiem nigdy nie zadzwonił do mnie z jakimkolwiek pytaniem. A przecież numer do mnie posiada każdy w tym Sławomir Ryfczyński. Każdego dnia odbieram dziesiątki nieznanych numerów telefonów, gdyby Ryfczyński zadzwonił osobiście, albo ktoś z ikamien.pl napisał SMS z pewnością odnotowałbym ten fakt. Na próżno także szukać jakichkolwiek wiadomości od ikamien.pl w mojej skrzynce mailowej – więc albo opisywana próba kontaktu była nieudolna albo wyimaginowana. Z chęcią opowiedziałbym o Panu Waldemarze Taranowiczu, który mnie atakuje, jego osobistym zaangażowaniu w niedoszłe składowisko odpadów w Śniatowie. Teraz nie ma to znaczenia, niech jako komentarz posłuży poniższy tekst.

Dziwnowski autorytet rozliczający innych

Waldemar Taranowicz – redaktor ukazującego się od dwudziestu lat dwutygodnika społecznego Pomorzanin, prawie biznesmen, prawie radny powiatowy (zdobywca 29 głosów w okręgu dziwnowsko-międzyzdrojskim) – jednym słowem prawie legenda – z tym, że prawie robi w tym wypadku dużą różnicę. Pouczający innych, prawiący lektury na temat gospodarności, bezpieczeństwa czy przyzwoitości. Na kim bazuje dziś portal ikamien.pl?

W tym wypadku warto sięgnąć daleko do historii z 2011 rok i artykułu z Głosu Szczecińskiego. W Sądzie Rejonowym w Kamieniu Pomorskim ma finał sprawa szantażu wyborczego w Dziwnowie. Historia sięga 2006 r. i ówczesnych wyborów do samorządu. O stanowisko burmistrza Dziwnowa Marek Lisowski walczył wtedy z Kazimierzem Libuckim. Członkiem sztabu wyborczego Libuckiego był Waldemar T. Lisowski tak wspomina początki szantażu.

Waldemar T. i Marek K. przyszli do mnie z esbeckimi kwiatami i domagali się, abym zrezygnował z kandydowania na rzecz Libuckiego. Nie zgodziłem sięopowiadał „Głosowi Szczecińskiemu” Lisowski. – Wtedy je opublikowali w prasie. Po latach okazało się, że dokumenty były fałszywe. Jak relacjonował wtedy Głos Szczeciński sąd skazał autorów szantażu.Niech to będzie także przestroga dla wiarygodności tych smutnych panów – powiedział przed Sądem Lisowski.

Waldemar Taranowicz próbował swoich sił nie tylko w polityce, ale także w biznesie. Z miernym skutkiem. Obecnie postanowił się zająć ekologią i słynnym „niedoszłym” zakładem i składowiskiem w Śniatowie. Skąd nagły atak na moją osobę? Przez ostatnie miesiące jako jedyny głośno mówiłem o tym co się dzieje w Śniatowie. Pokazywałem zdjęcia z wycinki drzew, stanowczo krytykowałem postępowanie urzędników i same działania spółki Eko Business, którą to Taranowicz przed urzędnikami starostwa reprezentował jako pełnomocnik.

Co ciekawe, to właśnie Redaktor Naczelny Pomorzanina, który rozliczał np. Eugeniusza Jasiewicza w sprawie wycinki drzew w Płocinie, sam jako reprezentujący Eko Business zlecał wycinkę drzew w Śniatowie i nie liczył skrupulatnie każdego wykarczowanego drzewa i metrów zniszczonego bluszczu. Dziś już wiemy, że składowiska odpadów niebezpiecznych w Śniatowie z pewnością nie będzie. Samorządowe Kolegium uchyliło bowiem decyzję starosty wydające na to zgodę w całości i odmówiło wydania takiej decyzji.

golczewo pomysł

Choć najwidoczniej Taranowiczowi nie spodobały się moje działania w sprawie Śniatowa – to bardzo do gustu przypadły mu moje zdjęcia i teksty – w których kopiowaniu bez zgody od dłuższego czasu wiedzie prym. Robi to tak niechlujnie i bezczelnie, że pozostawia na nich nawet stare logotypy kamienskie.info.

Na podkreślenie zasługuje fakt, że w sprawie Śniatowa i niedoszłego składowiska odpadów niebezpiecznych nikt nigdy nie wezwał mnie nawet do opublikowania sprostowania.