DSC04717

Psy rozerwały siatkę i poszły w teren. Żeby latały tydzień, dwa to rozumiem. Jeden znajdował się w rowie, drugiego zastrzelono na polu. Rozmawiałem z łowczym, który prosił mnie, żebym „nie robił smrodu” – mówi w rozmowie z naszą redakcją pan Janusz, rolnik z Wartowa (gm. Wolin).

Myśliwy, który miał zastrzelić psy, miał pochodzić z Koła Łowieckiego Tumak z Dargobądza. Postanowiliśmy więc skontaktować się z przedstawicielem Koła.

Rozmawiałem z mieszkańcem Wartowa, który insynuował, że ktoś zastrzelił mu psy. Sprawa była wyjaśniana przez nasze Koło. Próby ustalenia czy tak się stało, czy nie spełzły na niczym. Nie mogliśmy nic ustalić i do końca nie wiadomo czy rzeczywiście tak było. Pan Sawiński to miejscowy człowiek, który z nami współpracuje. Z uwagi na to, że jest rolnikiem, płacimy mu szkody, chronimy tereny. Ostatnio była właśnie ta scysja, gdzie próbował wmówić jednemu z myśliwych, że zastrzelił mu psy. Pan Sawiński próbował nas zastraszyć, mówił że będzie to nagłaśniać bo zna zaprzyjaźnionego redaktoramówi łowczy Jan Kurach z Koła „Tumak”.

Zdjęcie-0007

Łowczy tłumaczy, że strzelanie do psów jest niedozwolone. – Kiedyś był taki czas, że zwalczano „szkodniki”, nawet nakaz był. Teraz są do tego odpowiednie organy, jeżeli psy kłusują, jest od tego policja, gmina. Wszystko załatwia się jednak na drodze administracyjnej, nie ma mowy o strzelaniu. U nas myśliwi przestrzegają tych zasad, jeżeli jednak pojawiają się przypadki kłusowania przez psy, to myśliwi na to reagują i to zgłaszają.tłumaczy Jan Kurach.

Pan Janusz nie daje za wygraną. Mówi, że ma świadków i zastanawia się nad zgłoszeniem sprawy na policję. – Za łąki odszkodowań nie chcą płacić, o drut, którym mają ogrodzić, żeby dziki nie wchodziły musiałem się prosić z wielką łaską a teraz jeszcze umywają od tego ręce. – mówi Sawiński.

kamienskie.info