Środki z programu 500+ przeznaczane są głównie na zakup żywności, ubrań oraz edukację dzieci – wynika z badania zrealizowanego przez Konferencję Przedsiębiorstw Finansowych i Instytut Rozwoju Gospodarki SGH. Co trzeci Polak pokrywa koszty związane z przedszkolem lub szkołą. Tyle samo płaci za edukację i zajęcia dodatkowe dla dzieci.

Blisko 43 proc. Polaków uprawnionych do pobierania świadczenia przyznało, że pieniądze wydało przede wszystkim na podstawowe potrzeby, a więc zakup żywności i odzieży. Drugim wskazywanym celem (34,3 proc.) były opłaty związane z przedszkolem lub szkołą. Co trzeci badany deklarował, że pieniądze wydał na edukację i zajęcia dodatkowe dla dzieci.

16 proc. badanych otrzymane pieniądze oszczędza. Są to głównie osoby w wieku 30-49 lat (w tym przedziale wiekowym oszczędzanie deklaruje aż 70 proc. badanych). Zdaniem ekspertów KPF taki wyniki nie powinien dziwić. Są to bowiem osoby dojrzałe, które w większym stopniu zaspokoiły już potrzeby na podstawowe dobra materialne.

Clipboard01

Młodsi beneficjenci programu (poniżej 29. roku życia) często są na tzw. dorobku. Dlatego – jak wynika z badania – częściej niż inne grupy wiekowe kupują dobra trwałego użytku czy remontują mieszkania. Kolejnym wskazywanym celem wydawania pieniędzy z „Programu 500 plus” (blisko 12 proc. badanych) jest hobby i rozrywka. Co ciekawe, ten cel wskazuje aż połowa badanych mieszkających na wsi. – Wynika to z chęci podniesienia jakości życia – uważa dr Mirosław Bieszki z KPF.

Na remont mieszkania lub domu pieniądze przeznaczyło 3,7 proc. respondentów. Na zakup dóbr trwałego użytku – 2,6 proc. – ten cel wskazywały wyłącznie osoby z wyższym wykształceniem. Tylko 2,2 proc. Polaków wykorzystało świadczenie do spłaty zaległych zobowiązań, a więc np. rat kredytowych, rachunków za prąd czy gaz.

Z badania wynika, że „Program 500 plus” na razie nie służy poprawie zdolności kredytowej, dzięki której rodziny mogłyby pozwolić sobie na kredyt i sfinansować nim większe wydatki. Co prawda Komisja Nadzoru Finansowego stwierdziła, że świadczenie może być uwzględniane do wyliczania zdolności kredytowej, ale ostateczna decyzja należy do banku.