DSC08753

Sąd Okręgowy w Szczecinie rozpatrzy sprawę z powództwa Wspólnoty Mieszkaniowej „Bajka” przeciwko Kamieńskiemu Towarzystwu Budownictwa Społecznego w Kamieniu Pomorskim – zdecydowała pod koniec kwietnia sędzia SR Mirosława Nederlof. Wszystko przez brak porozumienia poprzedniej prezes KTBS w sprawie usunięcia usterek, wycenianych pierwotnie przez Wspólnotę na 29 tys. złotych. To nie bajka – teraz oficjalnie żądanie wzrosło do ponad 430 tys. złotych.

Lokatorzy bloku przy ulicy Kornela Makuszyńskiego wprowadzili się do swoich mieszkań latem 2011 roku. Dysponująca 20 lokalami Wspólnota zaczęła się skarżyć na niską jakość elementów budynku oraz robót, żądając usunięcia wad. Usterki zostały wykazane w opiniach technicznych, których autorami byli biegli powołani przez Wspólnotę.

Pierwsze zgłoszenia dotyczące usterek sygnalizowaliśmy TBS-owi jesienią 2011 r. U jednej z mieszkanek zimą na skosach pojawił się lód. Wiem, że coś TBS uzupełniał w oknach połaciowych, ale to niewiele dało. Wady były zgłoszone oficjalnie pismem po raz pierwszy chyba w styczniu 2012 r. W odpowiedzi na te pisma informowano, że wszystko jest w porządku. Próbowali potem coś naprawiać, ale to były drobne naprawy, jak niedomykające się drzwi na klatkę schodową. W końcu zdecydowaliśmy się zasięgnąć opinii biegłej, którą znaleźliśmy w internecie. Była w szoku, że nowy budynek może być w takim stanie. Jej opinia przekazana została do TBS, ale tam została zakwestionowana, włącznie z uprawnieniami biegłej. Chcieliśmy także zawrzeć ugodę przed sądem, ale Prezes Bielaszewska-Mamzer się nie zgodziła– zeznał przed kamieńskim sądem Mirosław Majcher.

24 lipca 2012 roku mieszkańcy Wspólnoty poprosili także o pomoc byłego burmistrza Bronisława Karpińskiego i radnych poprzedniej kadencji. Na jednym z dokumentów skierowanym do Rady Miejskiej widnieje odręczna adnotacja ówczesnej przewodniczącej Kazimiery Szymańskiej „Panie Burmistrzu, proszę o zajęcie stanowiska w przedmiotowej sprawie”.

Sprawa bez efektów ciągnęła się prawie dwa lata. Rozpaczliwe prośby mieszkańców i opinie biegłych nie trafiały jednak do ówczesnej prezes KTBS. Gra na czas trwała w najlepsze. W jednym z pism była prezes kwestionowała nawet umocowanie prawne reprezentującego mieszkańców Wspólnoty prawnika. 6 maja 2014 roku do Kamieńskiego TBS wpływa ostateczne przedprocesowe wezwanie do ugody. Widnieje na nim kwota 29.260 złotych oraz lista 12 wad i kosztorys. W związku z brakiem kompromisu sprawa kończy się w Sądzie.

Ponad 430 tys. złotych za upór i brak porozumienia?

KTBS za pośrednictwem swoich prawników wnosi m.in. o oddalenie powództwa w całości. Sędzia nie posiadający technicznej wiedzy postanowiła posłużyć się opinią biegłego. Ten zapoznał się z dokumentacją, osobiście odwiedził blok i po dokonaniu oględzin przygotował kilkunastostronicową opinię. Inż bud. Michał Uniejewski ze Szczecina, nie przebierając w słowach przed Sądem przekonywał, że wady których usunięcia domagała się Wspólnota Mieszkaniowa „Bajka” są mało istotne wobec tych, które on podaje w swojej opinii. Wartość robót naprawczych oszacował pierwotnie na 456 tys. zł.

W marcu 2015 roku ówczesna prezes Renata Bielaszewka-Mamzer zostaje odwołana a sprawa toczy się w najlepsze. Problem jednak pozostaje i spada na nową prezes spółki. To nie ma znaczenia, bo przedstawiciele Wspólnoty zmęczeni latami walki z KTBS i usztywnieni korzystnym dla siebie stanowiskiem niezależnego biegłego postanawiają zagrać va banque. Nikt już nie chce rozmawiać o ugodzie i pierwotnych 29 tysiącach.

Wydawało się, że finał sprawy pomiędzy KTBS a Wspólnotą „Bajka” będzie miał miejsce w kwietniu 2016 roku, jednak Sędzia Mirosława Nederlof w związku z rozszerzeniem powództwa przez Wspólnotę w oparciu o opinię biegłego sądowego z 29.260 zł do 430.572.10 zł przekazała sprawę do Sądu Okręgowego w Szczecinie.