Niemałe oburzenie w środowisku piłkarskim wywołało zachowanie przedstawicieli klubu Bałtyk Międzywodzie. Chodzi o incydent z 26 kwietnia, kiedy to Bałtyk miał podejmować drużynę z Cerkwicy. Sędzia nie dopuścił do rozegrania meczu, a na Bałtyk padło podejrzenie sfałszowania dokumentacji potwierdzającej aktualne badania lekarskie zawodników.

Na popularnym portalu „Ligowiec” pojawiła się informacja, jakoby Wydział Gier i Ewidencji Zachodniopomorskiego Związku Piłki Nożnej zapoznał się z dokumentacją dotycząca nierozegranego spotkania i podjął decyzję o powtórzeniu meczu przed ostatnią ligową kolejką. Informacji nie można odnaleźć na stronie ZZPN.

O nierozegranym spotkaniu aż huczy w środowisku sędziowskim. – Cała drużyna nie miała badań lekarskich. Dokumenty przerabiano korektorem więc sędzia do meczu nie dopuścił. Wydział ZZPN miał zająć się sprawą – mówi nam pragnący zachować anonimowość jeden z sędziów.

Co na to przedstawiciele Bałtyku? Niestety podany na jednym z portali społecznościowych oraz serwisie ligowiec numer telefonu milczy. Bałtyk Międzywodzie na co dzień rozgrywa swoje mecze w B klasie, która jest odpowiednikiem ósmej ligi.

——————————–

Już po publikacji skontaktował się z nami pan Przemysław Stanisławowski, prezes klubu Bałtyk Międzywodzie.

– Moim komentarzem jest decyzja wydziału gier ZZPN w Szczecinie, która uznała, że mecz trzeba powtórzyć przez (przyp. red) niekompetencję i błąd sędziego w całej tej sprawie.