To miała być materiał rzucający nowe światło na losy zaginionego skarbca katedralnego. Wszystko dzięki nieznanym dokumentom, na które udało się natrafić dyrektorowi Grzegorzowi Kurce z Muzeum Historii Ziemi Kamieńskiej. Niezwykły zbiór listów, odręcznych notatek i wywiadów, które pokazują nam kulisy poszukiwań niezwykle cennych obiektów, które zaginęły pod koniec II wojny światowej. Wśród dokumentów znajdował się artykuł syna benickiego pastora, który ukazał się w 1952 roku. Dotyczy on historii budowy i poświęcenie kościoła w Benicach. Postanowiliśmy podzielić się tą niezwykłą historią z czytelnikami kamienskie.info. 

W Benicach, pośrodku wioski, wznosił się stary szachulcowy kościół z drewnianą dzwonnicą. Wieża i kościelna nawa pochodziły z roku 1690. Ceglane prezbiterium było starsze o 200 lat. Świątynia, otoczona była wysokimi drzewami oraz kamiennym murem, stała pośrodku wiejskiego cmentarza, blisko wiejskiej drogi. Sprawiała wrażenie bardzo miłej, przytulnej i wiejskiej. Chociaż od dawna nie odprawiano w niej nabożeństw i służyła jedynie celom pogrzebowym, to jednak utrzymywana była w bardzo dobrym stanie. W latach 20-tych na polecenie patronki, hrabiny von Flemming, została pięknie odnowiona. Na płaskim stropie odkryto wówczas polichromię przedstawiający anioła. Mój ojciec – który był świetnym rysownikiem i malarzem ostrożnie wydobył na światło dzienne i pokrył ponownie farbą. Było to podczas studenckich wakacji, więc towarzyszyłem ojcu przy pracy i pomagałem jak mogłem. Przy tej okazji penetrowałem kościół i wieżę. Znalazłem bardzo dużo „tablic z wieńcami pogrzebowymi”, bardzo zgrabnie wykonanych z drewna przez wiejskich stolarzy i pomalowanych. Były to pełne artyzmu deseczki przyścienne, na których ku pamięci zmarłego umieszczano korony ze sztucznych pereł, sztuczne kwiaty i inne dekoracje. Pod nimi lub powyżej malowano nazwiska zmarłych oraz daty. Najstarsza tablica pochodziła z 1773 roku, pozostałe z około 1800 roku. O tym starym kościele wiele jeszcze można powiedzieć, lecz może innym razem. Więc skierujmy się teraz do nowego kościoła, który stoi kilkaset metrów od wioski, przy drodze polnej do Krzemykowa (niem. Klaushagen).

Położenie kamienia węgielnego pod nową świątynię

To było wielkie święto gdy w kwietniu 1898 roku patronka, hrabina Elsbeth von Flemming wykonała pierwszy sztych łopatą pod budowę nowego kościoła, następnie zaś – w trzeci dzień Zielonych Świątek 1898 roku w miejscu gdzie stanął potem ołtarz, położono kamień węgielny. Mój ojciec, który jako młody pastor przybył w połowie marca do Königsmühl (Szumiąca), stanął przed „pięknym” zadaniem. Pomagał przy budowie kościoła patronce świątyni oraz staremu przyjacielowi hrabiowskiej rodziny, mistrzowi budowlanemu z Gryfic nazwiskiem Rodenwoldt.

Właściwym fundatorem kościoła był zmarły 3 czerwca 1896 roku dziedziczny marszałek krajowy hrabia Hasso von Flemming. Tenże podczas ślubu swojej jedynej córki Margarethe z radcą Friedrich von der Marwitz podarował 30 tys. marek na budowę nowej świątyni. Wdowa chciała więc uczcić pamięć zmarłego męża właśnie budową kościoła, lecz najpierw należało dołożyć znaczną sumę pieniędzy. Budowa kościoła leżała jej szczególnie na sercu. Zimą 1897-98 zaprzęgli konie z wszystkich okolicznych majątków Flemmingów-ze Śniatowa (Schnatow), Giżkowa (Gieskow), Kretlow, Niemicy (Nemitz), Sulikowa (Zoldekow), jak również wozy chłopskie z Benic zwoziły cegły oraz niezbędne materiały budowlane. Wszystkim woźnicom hrabina podarowała później śpiewnik z napisem „ Na pamiątkę budowy kościoła w Benicach”. Psalm 102,15” wraz z własnoręcznym podpisem. Mistrz murarski Hanke z Samlina (Zemlin) i Kelm ze Szczecina oraz cieśla Schatz z Samlina wznosili budowlę „ku górze” pod kierunkiem Rodenwaldta.

W kamieniu węgielnym w zalutowanej blaszanej puszce zamurowano dokument fundacji kościoła, początek historii budowy świątyni, sprawozdanie rodziny von Flemming oraz gminy kościelnej.

Historia budowy

Przy placu budowy postawiono ławkę na której codziennie siadała hrabina, aby wszystko mieć „przed oczami” i w razie potrzeby zaraz służyć radą lub pomocą. Do jesieni budowla była gotowa w stanie surowym. Wewnętrzne wyposażenie było zlecane przez hrabinę i mojego ojca. W Berlinie znaleźli malarza szkła, który wykonał kolorowe okna w prezbiterium. Wywierające głębokie wrażenie, błyszczące okno środkowe z obrazem Chrystusa pamiętają doskonale wszyscy mieszkańcy Benic, Pemplewa i Krzemykowa.

Stalle wykonał stolarz Jäger z Kamienia. Z drewna dębowego stolarz Krüger z Wolina wykonał ambonę, ołtarz, chrzcielnicę oraz bogato rzeźbione stalle hrabiowskie. Pastor Bahr wyrzeźbił na tylnej ścianie ołtarza 4 małe okrągłe rzeźby, symbolizujące najświętszy sakrament, winogrona , kłosy, kielich i hostię. Chrzcielnicę fundowała gmina wiejska Benice. Piękne organy o dwóch modułach i 7 registrach podarowało sześciu braci oraz jedna córka Flemmingów, z domu von Brockhusen. Mistrzem gry na organach był miejscowy nauczyciel Wendorff. Misa chrzcielnicy była darem hrabiowskiego podskarbiego Gaugera. Na ścianie ponad siedzeniami patronów kościoła umieszczona została duża marmurowa tablica ku pamięci fundatorów. Po śmierci hrabiny,38 lat później, zostało tam umieszczone na pamiątkę również jej imię.

Dzwony

Do kościoła przeniesiono dwa dzwony. Pierwszy, zabrany ze starego kościoła, zawierał nazwisko i tytuły Frantz Jochen i Ernst Friedrich von Flemming oraz pastora Matthieas Klempen. W 1698 roku został on „przetopiony” w Kołobrzegu, był więc w swej materii znacznie starszy. Drugi dzwon ze starego kościoła z podobnym napisem z 1694 roku został przetopiony ze starym dzwonem pochodzącym z dawno nieistniejącej kaplicy Flemmingów w majątku Ribbertow (Rozwarowo). Tenże dzwon w 1780 roku na polecenie ówczesnego marszałka krajowego Karla Friedricha von Flemminga został raz jeszcze przetopiony w Szczecinie.

Od lat dzwon ten stał na strychu benickiego pałacu. Nowy dzwon nosił napis: „ Z dwóch dzwonów, 1694r. dla Benic oraz 1780 roku dla Rozwarowa, w 1899 roku razem stopione przez Emila Voss w Szczecinie”. Ponadto zawierał imiona hrabiowskiej pary, jak również wezwanie „ Chwała Bogu na wysokości” oraz dwa wersy ułożone przez pastora Bahra. Niestety dzwon ten w 1917 roku przekazany został na cele wojenne. W zamian, 3 sierpnia 1918 roku w dzień urodzin swojego męża, patronka kościoła podarowała mały dzwon stalowy, lecz jego głos nie był zbyt piękny, raczej był to „głos wojny”. Sześciu synów postanowiło więc na 80- te urodziny swojej matki 14 marca 1927 roku podarować zestaw składających się z trzech dzwonów brązowych. Duży dzwon nosił napis: „Dzwon sześciu braci”. Po śmierci hrabiny 13 sierpnia 1934 roku dzwony te przez cały rok rozbrzmiewały codziennie wieczorem między 21 a 22 godziną, godziną jej śmierci.

Poświęcenie

Kościół poświęcony został 3 sierpnia 1899 roku przez generalnego superintendenta D.Pöttera ze Szczecina. Ogrodnik zamkowy Dobbratz plac wokół kościoła ozdobił trawą i sadzonkami, które później świątynię tak cudownie otaczały. Udekorowana została również droga polna z pałacu do kościoła, zdobił ją długi żywopłot i ozdobne krzewy. Był to cudowny korytarz, który podczas wędrówki zmuszał do rozmyślań. Każdej niedzieli można było na tej drodze spotkać hrabinę zdążającą do kościoła na mszę. W dniu poświęcenia droga ta została ozdobiona licznymi girlandami, które biegły od słupa do słupa aż do kościoła, przy nich powiewały niebiesko- białe flagi. Świąteczny pochód wyruszył od schodów pałacu, otwierał go superintendent i hrabia. Potem krewni i przyjaciele Flemmingów, wszyscy duchowni powiatu, duchowni z kościołów pod patronatem Flemmingów (Bodzęcin, Maciejewo, Sibin) jak również sąsiednich powiatów. Przed portalem kościoła hrabina wygłosiła przemówienie, podczas którego przekazała kościół gminie kościelnej. Klucz z jej rąk przekazano dla superintendenta i ten przekazał go miejscowemu pastorowi, który świątynię ze słowami z Pisma Świętego otworzył. Generalny superintendent wręczył cenną Biblię ołtarzową oprawioną w świńską skórę, obitą srebrnymi okuciami z następującym wpisem:

„Kościołowi w Benicach w dniu jego poświęcenia, 3 sierpnia 1899 roku. List św. Pawła do Filipian 4, 13: Wszystko mogę w tym, który mnie wzmacnia, w Chrystusie. Auguste Victoria,I.R.” Z dużym szacunkiem odwiedzający ten kościół otwierali później Biblię, aby odczytać dedykację napisaną własnoręcznie przez cesarzową. Superintendent właśnie tej sentencji poświęcił swoją mowę. Dokonał też poświęcenia podczas którego matką chrzestną była patronka. Po poświęceniu długi korowód powozów, częściowo pieszo, wyruszono na BOGENBERGE. Przy grobie fundatora świątyni były obchody dla uczczenia jego pamięci. Chór seminarzystów z Kamienia pod kierunkiem dyrektora muzycznego Hechta zaśpiewał specjalnie skomponowany na tę okazję motet. Po obiedzie goście i gmina zebrali się jeszcze raz w kościele na nabożeństwo wieczorne które odprawił superintendent Zietlow z Kamienia.

Skąd te wspomnienia?

Czytelnicy zapytają, skąd w mojej głowie tyle szczegółów. Muszą być jakieś zapiski. Oczywiście w cennej książce. Zachowała się ona w niewielu egzemplarzach. Na moją prośbę przekazał mi ją do opracowania tej historii wielce szanowny przewodniczący parlamentu Richard v. Flemming- Paatzig. Mój ojciec posiadał też tę cenną księgę rodzinną w ciemno – niebieskiej skórze z herbami Flemmingów. On nawet współpracował przy jej tworzeniu. Ta księga była ułożona przez zmarłego Heino von Flemming właściciela Zoldekow ( Sulikowa), który tym dziełem wystawił swej matce pomnik z synowskiej miłości. Ok. 100 stron.

Milknący głos dzwonów ?

W cudowne letnie popołudnie 17 sierpnia 1934 roku, gdy wszędzie wokół majątku trwały w pełni żniwa, panowała świąteczna cisza. Stara benicka hrabina, urodzona 14 marca 1847 roku jako baronowa von Steinnaecker w Rosenfelde (Rożnowo), pow. Greifenhagen(Gryfino), złożona została do grobu. Złożona została na marach w jej kościele pod cudownymi kwiatami i wieńcami. Kościół nie mógł pomieścić żałobników. Kwiatami ozdobiono również miejsce, gdzie hrabina w niedzielę siadała. Jej życzeniem było, aby ją stary pastor do grobu składał, zostało spełnione. Pastor Erich Bahr, Königsmuhl, od 1897 roku też pastor w Benicach, mowę pogrzebową poświęcił bardzo trafnym słowem: 1 list do Koryntian,13,10: Teraz więc pozostaje wiara, nadzieja, miłość, te trzy, lecz z nich największa jest miłość. Również superintendent Scheel z Kamienia wygłosił wzruszająca mowę. Po udzieleniu błogosławieństwa leśnicy Flemmingów przy wtórze bicia dzwonów wynieśli dębowa trumnę z kościoła. Ta trumna została wykonana już przed 10 laty i przechowywana była w starym kościele. Cztery czarne okryte kirem konie ciągnęły wóz, w tym jej ostatni gniady wozak. Wóz przejechał przez park, wzdłuż pięknej łąki, pod bukami prosto na Bogenwald. Przejechał obok owego krzyża drewnianego, przy którym z powodu napisu często się zatrzymywano. Na wierzchołku wzgórza złożono ciało do grobowca rodowego. Dzieci wiejskie śpiewały. Widok ze wzgórza był na park, zamek i wioskę, ponad polami aż po daleki leśny horyzont. Tego wieczora zaszło krwawe słońce. Ono wiedziało już koniec naszej ojczyzny.

H.J.Bahr syn benickiego pastora