Karp

Wolne nakrycie przy stole, siano pod obrusem, modlitwa na pasterce – tradycji wigilijnych mamy wiele. Jedną z panujących w Polsce powszechnie, z której historii nie zdajemy sobie jednak sprawy, jest… wigilijny karp.  

Polacy pytani o historię podawania karpia na wigilijnej wieczerzy, odpowiadają na ogół w przeświadczeniu o wielowiekowych, staropolskich korzeniach tej tradycji. Tymczasem rzeczywistość jest zgoła inna.

Choć znany nam był już od XII wieku, na dobre zagościł na naszych świątecznych stołach dopiero na początku lat ’50 ubiegłego wieku, stanowiąc remedium na braki w świątecznym zapotrzebowaniu. Ówczesny, komunistyczny minister przemysłu Hilary Minc wprowadził go do wigilijnego jadłospisu projektem “karp na każdym wigilijnym polskim stole”.

Jako ryba tania, łatwa do hodowania i szybko rosnąca, przyjął się we wczesnej PRL bardzo dobrze, zaś liczne i ciągle powstające hodowle cieszyły się ciągłymi zamówieniami. Tym sposobem karp zajął miejsce solonego śledzia, który w dawnej Polsce był rybą zdecydowanie dominującą na wigilijnym stole.

Dziś tzw. produkcja karpia sięga w Polsce od 15 do ok. 23  tys. ton rocznie.  Czyni to nasz kraj największym „producentem” tej ryby w całej Unii Europejskiej, zaś Polaków, prawdopodobnie jej największymi konsumentami – w tym konkretnym przypadku zjadamy bowiem blisko 80% tego, co wyhodujemy, większość w okresie świąt Bożego Narodzenia.

źródło:
PAP