Rada Gminy w Świerznie przyjęła uchwałę w sprawie sieci szkół, jakie od nowego roku będą obowiązywać w gminie Świerzno. Pomimo, że Rada przyjęła uchwałę, to wciąż nie wiadomo czy dzieci w Gostyniu będą uczęszczały jedynie do klas 1-3 czy 1-8. Po negatywnej decyzji Kuratorium, na której suchej nitki nie zostawił wójt Krzysztof Atras, wszystko w rękach Ministerstwa.

Gmina Świerzno jest jedyny samorządem w powiecie kamieńskim, który uzyskał negatywną decyzję kuratorium w sprawie ustalenia sieci szkół. Wszystko przez fakt, że Krzysztof Atras zdecydował się, na utworzenie w Gostyniu szkoły dla dzieci uczęszczających do klas 1-3. – Demografii nie da się oszukać, a pozwala na to ustawa. Jeżeli byłoby więcej dzieci, to oczywiście kolejne roczniki byłyby uruchomione – zapewniał niejednokrotnie wójt.

Te zapewnienia nie przekonały zachodniopomorskiej kurator oświaty, która negatywnie oceniła przygotowany projekt. Złożyło się na to wiele czynników, m.in. zlekceważenie przez Kuratorium wszystkich procedur zawartych w Kodeksie Postępowania Administracyjnego. Co ciekawe urzędnicy Kuratorium wytknęli władzom Świerzna pominięcie pozytywnych efektów programu 500+, który najwidoczniej miałby w nadchodzących latach przynieść ogromną falę urodzeń. W ocenie Krzysztofa Atrasa, swój wkład w negatywnej decyzji miała także dyrektor Szkoły Podstawowej w Gostyniu, której „pomyliły się role”. Jak poinformowano w trakcie sesji, podczas jednej z kontroli miała ona nie poinformować pracowników Kuratorium o prowadzonej przez gminę procedurze powiadamiania rodziców o zmianach w gostyńskiej podstawówce.

Jolanta Kreja odpierała zarzuty Wójta, jak i te podnoszone przez sekretarz Emilię Szczeblewską na ostatnim posiedzeniu komisji twierdząc, że nie mogła postąpić inaczej bo wiedzy na ten temat nie miała. W ocenie dyrektor szkoły podstawowej, utworzenie w Gostyniu podstawówki o profilu 1-3 sprawiłoby, że rodzice zapisywaliby swoje dzieci do Pobierowa. – Będę stała w obronie szkoły do samego końca – stwierdziła Kreja.

Dwukrotnie spotykałem się z Panią Kurator osobiście i negocjowałem warunki tej uchwały, możliwości przejścia procedury uchwałodawczej. Gdyby Pani Kurator na jakimkolwiek etapie powiedziała mi, że jest problem, że moje argumenty są chybione to nie przedłożyłbym uchwały radnej. Sądziłem, że przekonałem kuratora informacją o tym, że jest to potrzebne i dobre posunięcie. Nie spodziewałem się takiej decyzji kuratora w tej kwestii. To nie był jednak wynik przekonywania przeze mnie, to była działalność poza moimi plecami. To były protesty rodziców, to były pisma opisujące działalność tej szkoły, to stanowisko pani dyrektor podczas kontroli kuratorium. Jeszcze raz powtórzę. Ogólne stwierdzenie dyrektora na pytanie kontrolerów o powiadomienie rodziców, że „Nic na ten temat nie wiem”, to było stanowisko indywidualne. Wiedziała pani przecież, że wystąpiliśmy o listę rodziców uczniów celem ich powiadomienia. Gdyby Pani przyszła wtedy do mnie, to wiedziałaby Pani, że wysłaliśmy wszystkie powiadomienia. O to mogę mieć żal. Mam też żal do Kuratora, kiedy pojechałem, aby porozmawiać z Panią Kurator, żeby przekonać ją że oparła się na faktach nieprawdziwych, wyciągnęła złe wnioski okazało się, że pani Kurator w ogóle nie chciała ze mną rozmawiać. Kiedy zacząłem przedstawiać fakty wicekuratorowi, był on zdziwiony, że te argumenty nie pojawiły się wcześniej. 1/3 uzasadnienia decyzji dotyczy ogólnych stwierdzeń o polityce Państwa i braku efektów programu 500+. Nie zrobiliśmy nic nadzywczajnego, w ustawie znalazł się zapis o możliwości przekształcenia w szkoły w okresie trudnej sytuacji demograficznej. Jeżeli rząd i pani minister twierdzi, że będą bronić małych szkół, to trzeba było tego nie wpisywać w nową ustawę. Niestety, w ocenie kuratorium podobno ma się narodzić więcej dzieci, tylko nie wiadomo gdzie – skwitował Krzysztof Atras.

Nie tylko wójt gminy Świerzno miał żal, w stosunku do zachowania dyrektor szkoły.

Znamy się wiele, wiele lat. Jestem zdziwiony, że Pani wbrew woli Rady, wbrew organowi prowadzącemu prowadzi inną politykę na temat tej szkoły. Jako przykład powiem, że do Świerzna dojeżdżają dzieci z Krzemykowa. To dwa razy dalej, niż z najdalszej miejscowości obrębu gostyńskiego. Uważam, że szkoła nie jest dla nauczycieli, dla budynku tylko dla dzieci. Popierałem tę inicjatywę, żeby te maluszki chodziły do szkoły 1-3. Z Sulikowa do Świerzna jedzie się 15 minut, jest piękna hala sportowa, są piękne warunki. Nie wiem gdzie leży problem. Szkoła jest dla dzieci. Nauczyciele stanowią element tej szkoły, ale przede wszystkim to są dzieci i pani jako pedagog powinna to zrozumieć. Kolejnym problemem jest aspekt finansowy, nie czarujmy się utrzymanie jednego ucznia w Gostyniu jest dwa razy droższe niż w Świerznie. Pamiętam dokładnie co pani mówiła na komisji konkursowej, że sprawi pani, że żaden uczeń nie odejdzie do innej szkoły. Nie rozumiem tego uporu, pani jest autorytetem w tej miejscowości i to co pani powie rodzicom, to praktycznie wyrocznia i wykładnia. Nie mówię, że pani kogoś okłamała czy oszukała, ale nie do końca pani ten klimat i momentami minęła się pani z rzeczywistością. To moje odczucie i moje stanowisko. Nikt z radnych nie chciał zamknąć szkoły, ona w Gostyniu by funkcjonowała ale w formie 1-3 jako dobry i wyważony pomysł. Spełniałaby ona dokładnie te same warunki w środowisku – podkreślił Dariusz Mądrecki.

Zdecydowałem, że zostanie ogłoszony konkurs – stwierdził Wójt Krzysztof Atras poinformował w trakcie sesji, że stracił zaufanie do dyrektor Jolanty Kreji. Pomimo faktu, że kończy się jej obecna kadencja, nie będzie przedłużał jej umowy o pracę.