DSC_0679

Poczta Polska wysyła kontrolerów do mieszkań, w których ktoś wyrejestrował telewizor lub nigdy go nie zarejestrował. Wszystko po to, żeby sprawdzić, czy ktoś unika płacenia abonamentu. Ale trzeba pamiętać, że nikt nie ma obowiązku wpuszczenia takiego kontrolera do swojego domu

Poczta Polska – zgodnie z ustawą o opłatach abonamentowych – zobowiązana jest do ściągania opłat z tytułu abonamentu. Każdy, kto kupi telewizor, jest zobowiązany do zarejestrowania go w urzędzie Poczty Polskiej w ciągu 14 dni od zakupu. Mało kto tak robi – w Polsce abonament płaci zaledwie co dwunaste z 13,5 mln gospodarstw domowych.

Z tego powodu Poczta Polska zdecydowała się wysyłać kontrolerów, którzy będą sprawdzali, kto w domu ma telewizor i go nie zarejestrował. – Takie działania prowadzimy od dłuższego czasu. Oddelegowani do tego są specjalni pracownicy Poczty Polskiej, a nie listonosze – mówi Grzegorz Warchoł, główny specjalista PR Poczty Polskiej.

Gdy kontroler stwierdzi, że ktoś używa niezarejestrowanego odbiornika RTV (radio lub telewizor), wyda nakaz rejestracji oraz nałoży karę w wysokości trzydziestokrotności miesięcznej opłaty abonamentowej. Dziś wynosi ona 22,70 zł miesięcznie. Oznacza to, że kara nałożona przez Pocztę Polską wyniesie ponad 680 zł.

Ustawa nie nakłada na obywatela obowiązku wpuszczenia kontrolera do domu. Trzeba pamiętać, że jeżeli kontroler Poczty Polskiej do nas przyjedzie, nie mamy obowiązku otwierać mu drzwi. Zgodnie z planem Prawa i Sprawiedliwości od 1 stycznia 2017 r. miała wejść nowa powszechna opłata audiowizualna. Miała wynosić około 15 zł miesięcznie i płacić ją mieli wszyscy obywatele. Nowy podatek miał być dołączany do rachunku za prąd. Dzięki temu miały wzrosnąć wpływy z tytułu abonamentu z obecnych niespełna 700 mln zł rocznie do ponad 2 mld zł.

Gazeta Wyborcza