Prezes Jarosław Kaczyński poinformował o wycofaniu się jego partii z wprowadzenia planowanej przez PiS opłaty paliwowej. Miała ona wynosić 25 groszy na litrze paliwa i zapewniać wpływy do budżetu rzędu 4-5 mld złotych rocznie. Projekt został okrzyknięty mianem „Paliwaplus”. Kaczyński zapowiedział, że jego partia, będzie szukać środków gdzie indziej.

Według przegłosowanego w Sejmie projektu, nowa tzw. opłata drogowa miała wynosić netto 20 gr za litr benzyny lub oleju napędowego i ok. 37 gr za kg gazu. Faktycznie o te kwoty, powiększone o VAT, wzrosną ceny na stacjach paliw. Pieniądze, według przekazu, który przebijał się w mediach mają służyć finansowaniu niedoinwestowanych przez lata dróg samorządowych.

Głównym problemem każdego wzrostu cen benzyny jest jednak fakt, iż tak naprawdę nie o pieniądze uiszczane na stacjach benzynowych tutaj chodzi. To często pomijana przez obywateli, za to – oczywiście – kluczowa spirala mechanizmów ekonomicznych. Przedsiębiorcy. Przedsiębiorcy zajmujący się transportem będą musieli podnieść swoje usługi. Jak kończą się takie sytuacje? Zawsze w ten sam sposób – wzrostem cen innych dóbr konsumpcyjnych.