DSC07562

Wystarczyło pół roku i zmiana politycznych koalicjantów, aby w nierentownej placówce, do której działania od lat dokładają pieniądze wszyscy podatnicy dostrzec „obiekt z potencjałem”. – Nie jesteśmy w stanie utrzymywać Domu Wczasów Dziecięcych, więc rozważamy jego likwidację – mówił pod koniec listopada ub. roku starosta Józef Malec. – Gdybyśmy nie widzieli szansy rozwoju nie wnosilibyśmy uchwały, żeby robić tam nakłady – mówił w ub. czwartek starosta.

Dom Wczasów Dziecięcych to jednostka, która od lat nie potrafi się utrzymać samodzielnie. Rocznie przynosi ponad 100 tys. złotych strat. – Żeby placówka przyciągała turystów musiałaby przejść kapitalny remont, Dziś ludzie szukają wygód i dodatków. Tam dalej panuje PRL-owski czas. Trzeba włożyć bardzo duże pieniądze żeby to zmodernizować. Utrzymywanie tego domu to nie jest to nasze zadanie własne, nie stać nas na to. Mamy wiele innych wydatków, którymi moglibyśmy zasilić budżet z tego tytułu – mówił pod koniec listopada ub. roku Józef Malec.

Argumentem przemawiającym za likwidacją dodatkowo był fakt, że oprócz estetyki, budynek wymaga środków na bezpieczeństwo przeciwpożarowe. Urzędnicy otrzymali bowiem nakaz z Państwowej Straży Pożarnej wykonania zewnętrznych schodów przeciwpożarowych. – W przyszłym roku nie zaplanowaliśmy na to środków (budowę schodów przeciwpożarowych). Kosztowałoby to nas ponad 100 tys. zł a takich pieniędzy nie mamy – mówił pod koniec listopada ub. roku ówczesny wicestarosta Waldemar Dubrawski.

Ekonomia nie idzie jednak w parze z polityką. Wystarczyła bowiem zmiana koalicjanta oraz obsadzenie placówki, w której zatrudniona jest radna Beata Kiryluk (PO), dyrektorem Andrzejem Jędrzejewskim, aby starosta Józef Malec wtórując Markowi Matysowi – swojemu nowemu koledze z PSL dostrzegł w międzyzdrojskim relikcie z poprzedniej epoki spory potencjał. W budżecie powiatu znalazło się nie tylko pieniądze na schody, ale także hydrant. Łącznie ponad 129 tys. zł. Radni podczas wczorajszej (4.04) sesji zdecydowali o przeznaczeniu środków na poprawę bezpieczeństwa.

Jeżeli daliśmy szansę dyrektorowi, to pozwólmy na rozbudowę i rozwój. Gdybyśmy nie widzieli możliwości rozwoju nie wnosilibyśmy uchwały, żeby robić tam nakłady – mówił w ub. czwartek Józef Malec.

Suchej nitki na Domu Wczasów i dyrektorze Andrzeju Jędrzejewskim nie pozostawiał Waldemar Dubrawski. – Każdy kto prowadzi działalność sezonową wie, że przynosi ona dochód jedynie w sezonie, czyli zbyteczne jest zatrudnianie w niej pracowników przez cały rok. Nie możemy dokładać do jednostki, która ciągle generuje starty. Nie wiem po co to robimy, skoro dyrektor miał dostać czas do czerwca a już dziś jesteśmy na deficycie. Z wyliczeń tzw. „osobodni” wynika, że mamy połowę mniejszy wynik czyli zamkniemy kolejny rok na deficycie. Wniosek o likwidację był zasadny i trzeba go zrealizować. Inwestowanie w schody nie podniesie nam wartości sprzedaży. Mieliśmy dać sześć miesięcy na pokazanie się dyrektorowi. Miało być zmniejszenie etatów i go nie ma, wyników finansowych także.

W mailu przesłanym do naszej redakcji, Andrzej Jędrzejewski zapewnia, że od momentu objęcia funkcji podejmuje wszystkie działania, mające na celu osiągnięcie dodatniego wyniku finansowego Domu Wczasów Dziecięcych.

Nie można rozpatrywać tej kwestii już po dwóch miesiącach funkcjonowania placówki w nowym roku kalendarzowym, ponieważ jest to oderwane od całego systemu finansowania jednostki. System ten składa się z minimum 3 komponentów. Wpłat uczestników zielonych szkół i obozów sportowych za pobyt w ośrodku, wpłat osób indywidualnych i instytucji za posiłki sprzedawane przez Dom Wczasów Dziecięcych, oraz subwencji oświatowej przekazywanej przez ministerstwo. A subwencja ta, jest naliczana po zakończeniu danego roku szkolnego i wypłacana jednostce samorządu terytorialnego, w naszym przypadku Starostwu Powiatowemu w Kamieniu Pomorskim, na początku następnego roku budżetowego. Zatem, czy nowy dyrektor nie wywiązuje się z obietnic, będzie można ocenić na początku 2017 roku – argumentuje Jędrzejewski.

To właśnie wtedy wpłynie subwencja oświatowa za pierwszy rok szkolny w całości przepracowany przez nowego dyrektora DWDz.

Posiadam zawarte umowy i realizuję już grafik pobytów na taką ilość grup, która zapewni wzrost liczny osobodni na poziomie około 1-1,5 tys. więcej, niż w najlepszym jak dotąd roku w minionym pięcioleciu. Podniesie to wskaźnik subwencji za cały rok szkolny tj. tzw średnia roczną pobytu z 11,84 do ok 20, czyli prawie 90% więcej. Na 31 marca 2016 roku (pierwsze półrocze) wskaźnik subwencji przesłany do Systemu Informacji Oświatowej wyniósł 12,6 . W analogicznym okresie roku ubiegłego wynosił 6 – tłumaczy nowy dyrektor.

Jędrzejewski zapewnia, że radykalnej zmianie uległ sposób pracy nauczycieli. W przypadku nieobecności dzieci, przebywają oni na urlopach wypoczynkowych lub obierają wolne za przepracowane godziny. Nauczyciele, łącznie z dyrektorem zaczęli także pełnić dyżury nocne.

Załatwienie tej sprawy wymaga czasu i zmian w aktach prawnych jednostki. W sytuacji rozwoju Domu Wczasów Dziecięcych (planowane przejęcie budynku Domu Dziecka w Wisełce) należy zastanowić się nad celowością tego kroku. „Wisełka” bowiem potrzebować będzie minimum dwóch nauczycieli plus pomoc nauczyciela – opiekę nocną. Zachodzi pytanie – jaki sens będzie mieć zatem zwolnienie nauczycieli, skoro jako dyrektor muszę zapewnić obsługę pedagogiczną grup przyjeżdżających na wypoczynek do obiektu Domu Wczasów Dziecięcych. Przewidywany dochód z pobytu grup, już dziś wskazuje na zysk, nawet przy obecnym stanie zatrudnienia. Stawiam zatem pytanie o celowość tego kroku. Dotrzymując jednak słowa, nie wycofuję się do końca z konieczności restrukturyzacji zatrudnienia. Przesłałem, do akceptacji prawnika, projekt zmian statutu Domu Wczasów Dziecięcych. Po jego otrzymaniu , skieruję go pod obrady Rady Pedagogicznej celem uchwalenia niezbędnych zmian – zapewnia Andrzej Jędrzejewski.