DSC06460
DSC06473
DSC06475
DSC06477
DSC06485
DSC06487
DSC06489
DSC06490
DSC06460 DSC06473 DSC06475 DSC06477 DSC06485 DSC06487 DSC06489 DSC06490

Choć od zaginięcia legendarnego skarbca kamieńskiej katedry minęło już ponad 70 lat, to jak pokazuje teren okalający miejsce pochówku rodziny von Flemming na Górze Bukowej nieopodal Benic (gm. Kamień Pomorski) niektórzy „poszukiwacze”, wyposażeni w detektory metalu wciąż nie dają za wygraną posuwając się przy tym do barbarzyńskich czynów.

Według oficjalnych relacji, pod koniec 1944 roku, zapada decyzja o zabezpieczeniu katedralnego skarbca, spakowaniu go do skrzyń i przewiezieniu do benickiej rezydencji Hasso von Flemminga. To właśnie z tej nieruchomości, w nocy z 4 na 5 marca według jednej z relacji miały one wyruszyć w drogę do Niemiec. Poruszający się transport ze skarbem jadąc ku wyspie Wolin, na wysokości Troszyna został zaatakowany przez batalion radzieckich czołgów. Nie ma jednak pewności, że w skrzyniach znajdowały się w nim eksponaty ze skarbca, bowiem część beniczan, w tym żona kamieńskiego pastora pozostała we wsi.

Dzięki wykazom inwentaryzacyjnym wiemy, że w skarbcu katedry kamieńskiej przechowywano między innymi – światowej sławy relikwiarz św. Korduli – dzieło sztuki skandynawskiej z około 1000 roku, orientalny relikwiarz z kości słoniowej z około 1000 roku, relikwiarze z Limoges z XIII wieku, pastorały z XII i XIV wieku, bizantyńską kadzielnicę z 1200 roku, kielichy, pateny, cenne tkaniny z XV wieku, bursztynową rzeźbę Matki Boskiej z 1518 roku, barokowy dzban z 1622 roku, oraz kielich i dwa lichtarze fundacji księcia Ernesta Bogusława de Croy z 1682 roku.

To właśnie te skarby i legenda o ich możliwym pozostawieniu we włościach rodziny von Flemming po dziś dzień rozbudza umysły poszukiwaczy. Szczególnym miejscem pod tym względem był teren okalający mauzoleum części przedstawicieli rodu na Górze Bukowej. To właśnie tam miały kryć się zaginione skarby. Okolica wygląda jak po bombardowaniu. Niestety niektórzy w swoich działaniach posuwają się tak daleko, że bezczeszczą miejsca spoczynku rodu von Flemming.

Według relacji mieszkańców Benic, zaraz po wojnie, na górze wykopywano butelki wina, porcelanę czy kufry ze srebrnymi przedmiotami. W wyniku tych poszukiwań, najpierw zniszczono okalające mauzoleum Flemmingów ogrodzenie. Później zabrano się za same grobowce. W 2011 roku Grzegorz Kurka z kamieńskiego muzeum natrafił dwumetrowy dół ze zbezczeszczonym grobem przedstawiciela rodu.

Wczoraj (5.04), przygotowując kolejną część materiału o rodzinie Flemmingów, Grzegorz Kurka wraz z przedstawicielem naszej redakcji odwiedził Górę Bukową. Z rodzinnego mauzoleum nie pozostało w zasadzie nic. Na miejscu pozostały jedynie cementowe fundamenty po żeliwnym ogrodzeniu. Cały teren został rozkopany przez poszukiwaczy. Na miejscu walały się fragmenty cynowych trumien.

To ewidentny brak szacunku dla zmarłych. Zbezczeszczenie zwłok, zniszczenie tego całego terenu nie należy do najprzyjemniejszych. Rodzina von Flemming wsławiła się na tych terenach ważnymi czynami. Powiat Kamieński nazywano niegdyś Powiatem Flemmingów. Byli tu starostowie, wójtowie, marszałkowie i generałowie. To co po nich pozostało, to jedynie cień pamięci. To jak się z tym obchodzimy rzutuje na nas wszystkich – mówi Grzegorz Kurka.

Dyrektor kamieńskiego muzeum podkreśla, że poszukiwanie materialnych śladów z przeszłości przez osoby do tego nieupoważnione jest  karalne.

Wykrywacz metali jest z pewnością przydatnym urządzeniem, ale w warsztacie współczesnego archeologa. Nieumiejętnie stosowany przez domorosłych poszukiwaczy sensacji, nie mających żadnych zahamowań przed wkroczeniem z detektorem na teren cmentarza prowadzi do sytuacji jaka miała miejsce na Górze Bukowej. Zachowanie takie budzi stanowczy sprzeciw, a osoby się go dopuszczające muszą być świadome grożących im konsekwencji prawnych – dodaje Kurka.