DSC08682

Pod nieobecność starosty Józefa Malca i Naczelnika Wydziału Starostwa Tadeusza Kawczaka podpisującego z upoważnienia swojego przełożonego wszystkie decyzje administracyjne budzące kontrowersje oraz pod nieobecność przedstawiciela inwestora – Spółki Eko Business, Rada Miejska w Kamieniu Pomorskim jednogłośnie wezwała burmistrza Stanisława Kuryłłę do podjęcia wszelkich kroków zmierzających do przeciwdziałania ewentualnemu, nielegalnemu gospodarowaniu odpadami na nieruchomościach należących do Gminy Kamień Pomorski oraz zapobiegnięciu innym ewentualnym, nielegalnym działaniom spółki z Międzywodzia związanymi z dzierżawionymi od gminy nieruchomościami w Śniatowie.

W Śniatowie od połowy roku trwają zaawansowane prace ziemne. Choć Eko Business dysponował pozwoleniem na wycinkę 9 drzew i 171 m2 krzewów, to jadąc na miejsce z łatwością można dostrzec, że dość gęsto porośnięty w 2013 roku teren przyszłego składowiska obecnie wygląda jak pobojowisko. Stanowczość urzędników Urzędu Miejskiego w Kamieniu Pomorskim pozwoliła na zablokowanie kolejnej wycinki 10 drzew i 2250 m2 krzewów (bluszcza) wycenionych na bagatela ponad 600 tys. zł. Teoretycznie, bo na działce nie ma już w zasadzie nic.

DSC08673

Jak będzie wyglądało to dalej? Rozmawiałam z Naczelnikiem Tadeuszem Kawczakiem, który poinformował mnie, że Eko Business złoży wniosek ponownie. Jedyną decyzją jaką posiadają Panowie z firmy Eko Business, jest decyzja na wycinkę 9 drzew i 171 metrów krzewów. W decyzji w tej sprawie mamy w uzasadnieniu zapis, że drzewa i krzewy kolidują z planowaną inwestycją. Przede wszystkim należy mieć pozwolenie na budowę, aby robić to, co jest robione i stwierdzić, które drzewa kolidują z inwestycją. Prawo tak stanowi. Postęp prac widać na materiałach fotograficznych – mówiła w trakcie specjalnie zwołanej sesji Anna Stanaszek – Kaczor, sekretarz gminy.

Przewodniczący Rady Miejskiej Jacek Golusda podkreślał, że w poprzedniej kadencji wielokrotnie zabierał głos na temat umowy gminy ze spółką Eko Business. – Nie zabezpiecza ona interesu gminy. Zabezpiecza ona jednostronnie interesy prywatnego inwestora. Każdy poważny przedsiębiorca powinien inaczej podchodzić do takiego tematu. Obecnie stosowane są metody partyzanckie. Uważam, że działania firmy zmierzają do tego, że będzie tam składowisko odpadów niebezpiecznych poza wszelką kontrolą. Będą one przyjmowane, składowane potem nastąpi zmiana właściciela spółki, a odpady będą w dalszym ciągu składowane i nieutylizowane. Na samym końcu spółka zwinie swoją działalność a gmina zostanie z całym tym niebezpiecznym materiałem i milionowymi karami za utylizację. Uważam, że gmina powinna wypowiedzieć umowę i ponieść wszystkie konsekwencje.

DSC08645

Zgodnie z ustawą o ochronie przyrody, jeżeli przyczyną usunięcia drzewa lub krzewu jest realizacja inwestycji wymagającej uzyskanie pozwolenia na budowę – a takiego wymaga składowisko odpadów – to zezwolenie na usunięcie drzewa lub krzewu może zostać wykonane pod warunkiem, że z pozwolenia na budowę planowanej inwestycji wynika jednoznacznie, że usytuowanie przyszłych obiektów koliduje z drzewami lub krzewami, będącymi przedmiotem zezwolenia na wycinkę. Planowana inwestycja, takiego pozwolenia na budowę nie posiada. Wszystkie prace wykonywane są jedynie w oparciu o zgłoszenie.

Nie ma pozwolenia na budowę, bo nie ma projektu budowlanego. Są inne składane dokumenty do gminy a inne do powiatu. Projektów nie ma, a starosta wydaje pozwolenia. Żadnej spalarni tam nigdy nie będzie – przekonywał radny Jacek Socha.

DSC08652

Zarzuty radnego potwierdzała sekretarz gminy: – Każdy dokument jest inny. Raz mówimy o spalarni, raz o składowisku odpadów komunalnych czy też niebezpiecznych albo o kompostowni. Jeżeli Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego mówi, że wszystko jest ok, to wystarczy spojrzeć na art 29 ust. 3 Prawa budowlanego, który określa iż pozwolenia na budowę wymagają wszystkie przedsięwzięcia, wymagające przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko. Nikt nie powie, że taka inwestycja tego nie wymaga. Jeżeli ktoś wierzy, że tam jest wycięte 9 drzew, a wszystko można robić na zgłoszenie, to gratuluję – stwierdziła Stanaszek – Kaczor.

Z firmą Eko Business od lat walczy Stowarzyszenie „Nasza Gmina – Nasza Ojczyzna” ze Stawna. – Starostwo ma gdzieś nasze społeczeństwo. Ludzie potrzebni są przy wyborach. Moje zdanie od samego początku było takie, że na terenie Śniatowa nie powstanie żadna inwestycja. Zostaniemy z wielkim śmietnikiem, który trzeba będzie posprzątać i to za nie wiadomo jakie pieniądze. Stało się jak się stało, zawdzięczać możemy to poprzedniej kadencji naszej władzy i teraz to piwo musimy wypić. Nasze Stowarzyszenie nie odpuszcza niczego. Nie wszystko jeszcze jest skończone, także jeżeli możemy się w jakichś sprawach uzupełniać, jesteśmy do dyspozycji i gotowi do działania – podkreślał Mirosław Adamczyk

DSC08627

Obecna na sesji radca poinformowała, że trwa badanie możliwości zerwania umowy. – Jeżeli istnieje taka możliwość, powinniśmy zbadać także czy zgłoszenie tego wszystkiego nie nadaje się dla kamieńskiej Prokuratury – stwierdził Michał Moskiewicz.

——————————————————————–

Aby wyrobić sobie zdanie, na temat prowadzonych działań w Śniatowie, wystarczy sięgnąć do dzisiejszej publikacji Mariusza Parkitnego, na łamach Głosu Szczecińskiego. Do końca 2016 roku (w niespełna 4 lata) na podszczecińskim Ostrowie Grabowskim kosztem 711 mln złotych powstaje instalacja, która będzie zamieniać śmieci w energię elektryczną (maks. 14 MW/h) i cieplną (maks. 32 MW/h). Ubocznym efektem jej pracy będzie żużel do budowy dróg. Maksymalna wydajność zakładu została obliczona na 150 tys. ton śmieci rocznie. (W Śniatowie ma być ich składowanych 345 tys. ton)

Zobacz zdjęcia: —-> KLIKNIJ TUTAJ <—-

W trakcie spotkania, burmistrz Stanisław Kuryłło podkreślił, że podjęta uchwała ma nadać kierunek dla takiego działania, aby wszystko przebiegało zgodnie z literą prawa. – Nie możemy dopuścić do tego co np. stało się w Policach – mówił Stanisław Kuryłło. Co miał na myśli burmistrz? Tysiące ton śmieci, zbiorniki z toksynami i brak jakiejkolwiek ochrony. Tam spółka Ecorama miała odzyskiwać surowce z odpadów. Pozostały po niej jedynie potężne hałdy śmieci. Zobacz: Tysiące ton śmieci i toksyny – wielkie nielegalne wysypisko w Policach. To ekobomba bez nadzoru!