Bogusław Hilarski na zdjęciu pierwszy z lewej

Mieszkańcy Golczewa i okolicznych wsi dopięli swego! Jak zapowiedział na antenie Radia Szczecin przedstawiciel holenderskiego inwestora – pomimo skierowania sprawy do Sądu, inwestycja nie dojdzie do skutku. Od samego początku pikanterii całej sprawie miał dodawać fakt, że tereny pod inwestycję według kuluarowych doniesień miał zbyć radny Bogusław Hilarski. 

Inwestycja wzbudzała kontrowersje wśród mieszkańców od samego początku. Były pikiety, protesty a nawet specjalnie powołane stowarzyszenie do walki z planowaną inwestycją. Naprzeciw inwestorowi oprócz mieszkańców stanęła Rada Miejska w Golczewie. Samorządowcy przyjęli uchwały dotyczące zmiany planu zagospodarowania przestrzennego, które uniemożliwiłyby powstanie fermy. Inwestor nie dawał za wygraną – sprawa trafiła do Sądu. WSA orzekł, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem. Holenderska firma na tym nie poprzestała i złożyła odwołanie do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Jak tłumaczył na antenie Radia przedstawiciel inwestora, ferma nie powstanie jednak chodzi o doprowadzenie do praworządności.

W tle całej inwestycji przewijały się kuluarowe informacje, o tym że ziemię pod inwestycję miał zbyć pochodzący z gminy Golczewo radny powiatu kamieńskiego Bogusław Hilarski. Ze złożonego pod koniec kwietnia oświadczenia majątkowego, które ukazało się w Biuletynie Informacji Publicznej Powiatu wynika, że radny Bogusław Hilarski w ub. roku uzyskał 818 tys. złotych dochodu ze sprzedaży ziemi. Czy środki pochodziły ze sprzedaży nieruchomości holenderskiemu inwestorowi? W krótkiej rozmowie z przedstawicielem naszej redakcji, Bogusław Hilarski nie udzielił komentarza.