DSC04730

Nasz redakcyjny telefon rozgrzał się dziś do czerwoności. Wszystko w związku zarządzonymi przez dyrektora Szkoły Podstawowej nr 1 w Kamieniu Pomorskim ćwiczeniami przeciwpożarowymi. – Ogłoszono alarm, co wiązało się z tym, że dzieci musiały opuścić budynek szkoły i udać się na boisko. Nie było by nic w tym dziwnego gdyby nie to, że termometr wskazywał 3 stopnie a dodatkowo wiał silny wiatr – stwierdza jedna z naszych Czytelniczek.

Wszystkie osoby, które zgłaszały się do naszej redakcji zdają sobie sprawę, że przeprowadzenie takich ćwiczeń jest obowiązkowe i dyrektor szkoły ma na to trzy miesiące od rozpoczęcia roku szkolnego. – Czy nie można było ich przeprowadzić, gdy warunki pogodowe temu sprzyjały? Dlaczego narażano zdrowie kilkudziesięciu uczniów? 

Z tymi pytaniami zwróciliśmy się do organizatora i pomysłodawcy dzisiejszych ćwiczeń. – Zgodnie z rozporządzeniem, trzeba to zrobić do końca listopada. Ponieważ miesiąc się kończył trzeba było to zrobić. Zawsze robiliśmy to w czasie, kiedy było ciepło. Niestety ze względów organizacyjnych musieliśmy to zrobić kiedy sytuacja pogodowa byłaby niesprzyjająca. Tym razem nie czekaliśmy na powrót, tylko mierzyliśmy ile czasu nam zajmie wyjście z budynku, nie zdawaliśmy żadnych raportów, chcieliśmy po prostu sprawdzić, czy dzieci były przestraszone i jak wyglądała ewakuacja – tłumaczy Beata Grankin.

W ocenie dyrektor szkoły dzieci nie miały czasu zmarznąć. – Przypuszczam, że nie były zmarznięte. Trwało to około minutki. Ja też wyszłam w bluzie, tak jak wszyscy nauczyciele. Wyszliśmy na chwilę i za chwilę wróciliśmy do sal lekcyjnych. Wszystko odbyło się zgodnie z priorytetami – zapewnia dyrektor Szkoły Podstawowej nr 1.