DSC00900

Choć minął ponad rok po wpadce z jazdą na podwójnym gazie, to sekretarz Roman Pawłowski w dalszym ciągu pracuje w wolińskim magistracie. Odpowiedzialności od przyłapanego przez policję urzędnika nie chce wyciągnąć Eugeniusz Jasiewicz, który mówi, że gmina nie jest organem sprawiedliwości. Sprawą wczoraj (30.06) miał zająć się Sąd, jednak tak się nie stało, bo sekretarz Pawłowski się rozchorował. 

Pod koniec lutego 2016 roku Roman Pawłowski usłyszał wyrok – 50 stawek dziennych po 50 złotych każda, zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych w ruchu lądowym na 3 lata i świadczenie pieniężne w wysokości 5000 złotych. Wyrok nie jest prawomocny. Mimo to, warto wskazać, że jednym z kryteriów naboru sekretarza jest nieposzlakowana opinia – a o takiej w przypadku osoby prowadzącej samochód pod wpływem alkoholu mówić nie można.

Wojewoda Zachodniopomorski podkreśla: – Skazanie sekretarza nieprawomocnym wyrokiem nie może stanowić przesłanki do wypowiedzenia umowy o pracę. (…) Niemniej jednak – w ocenie organu nadzoru zasadnym jest, aby burmistrz rozważył czy osoba skazana za przestępstwo polegające na prowadzeniu pojazdu mechanicznego w stanie nietrzeźwości posiada nieposzlakowaną opinię.

Po naszym pytaniu Eugeniusz Jasiewicz sprawę rozważył i stwierdził, że „Gmina nie jest organem wymiaru sprawiedliwości„. Sprawą Romana Pawłowskiego miał 30 czerwca zająć się Sąd. Jak poinformował jego rzecznik – z powodu choroby oskarżonego rozprawa została odroczona do 6 września.