Potocznie mówi się, że kobiety to słaba płeć. Jak jednak przekonuje mgr inż. Joanna Rokicka, opierając się na osiągnięciach genetyki, prawda jest zupełnie inna. Doktorantka z ZUT opowiedziała Słuchaczom  Uniwersytetu Trzeciego Wieku z Golczewa o tym, jaką przyszłość może czekać brzydszą część ludzkiej populacji.

„Seksmisja” to jedna z najpopularniejszych komedii w historii polskiego kina. Roztoczona w niej wizja świata opanowanego przez kobiety to pomysłowa satyra na system totalitarny. Triumf feminizmu i poprawności politycznej w ostatnich latach może wskazywać na to, że pod pewnym względem obraz ten był proroczy. Okazuje się jednak, że o perspektywie „dyktatury kobiet” nie zadecyduje  ideologia, ale sama natura. Pasjonująca rywalizacja płci zaczyna się już… od poczęcia. – 170 embrionów męskich przypada na 100 żeńskich. Później jednak biologiczna przewaga płci męskiej topnieje. Już przy porodzie 105 chłopców przypada na 100 dziewczynek. – mówiła mgr inż. Joanna Rokicka, doktorantka Technologii Chemicznej na Zachodniopomorskim Uniwersytecie Technologicznym, absolwentka biologii, podczas wykładu przygotowanego dla studentów UTW z Golczewa. Z wiekiem te podziały zmieniają  się radykalnie  wyraża się to w różnicy umieralności poszczególnych płci.  Różnice te są widoczne w odporności na negatywne oddziaływanie środowiska. Mężczyźni żyją od pięciu do dziesięciu lat krócej niż kobiety. Są też bardziej narażeni na ryzyko bezpłodności i zawału serca.

Można więc powiedzieć, że tak naprawdę najlepszym przyjacielem kobiety nie są, jak sądziła Marylin Monroe, diamenty, ale estrogen. O sile płci decydują bowiem nie tradycja i pozycja społeczna, ale podstawy biologii, genetyki, które sprawiają, że ewolucja gatunku ludzkiego zmierza powoli, ale zdecydowanie, w kierunku nakreślonym przez scenarzystów „Seksmisji”. 

UTW w Golczewie