„Słońce, słoneczko mam już przygotowane pozwolenie na przebudowę oczyszczalni, na datę 15-tego (…) spraw, żeby oświadczenie do tego było z datą ubiegłotygodniową” – mówi w trakcie kilkuminutowego nagrania naczelnik z kamieńskiego starostwa do urzędniczki z międzyzdrojskiego ratusza. Dalej słyszymy wyraźną instrukcję, powtarzaną dwukrotnie dotyczącą antydatowania dokumentów. 

Wszystko miało się odbyć w środę (20.09). Wtedy to anonimowy Czytelnik dostarcza do naszej redakcji niepodpisane nagranie. Słychać na nim wyraźnie, jak Naczelnik Wydziału Budownictwa i Ochrony Środowiska Starostwa Powiatowego w Kamieniu Pomorskim, nie bacząc na otoczenie przy otwartych drzwiach, bezczelnie instruuje urzędników w międzyzdrojskiego ratusza odnośnie antydatowania dokumentów.

 „Słońce, słoneczko to musi być z datą ubiegłotygodniową”

Dziewięciominutowe nagranie zostało zarejestrowane na korytarzu Starostwa Powiatowego. Słychać chodzących po schodach urzędników, mijający się ludzie mówią sobie „Dzień Dobry”, a w 4 minucie w tle można usłyszeć: „Halo, Tadeusz Kawczak z tej strony się kłania”. Drzwi od gabinetu naczelnika musiały być otwarte na oścież, gdyż rozmowa jest wyraźnie słyszana pomimo szumu i innych przypadkowych odgłosów na korytarzu.

Naczelnik, który dodzwonił się do międzyzdrojskiego magistratu informuje, że ma już gotowe pozwolenie na przebudowę oczyszczalni, ale jest problem z oświadczeniem o posiadanym prawie do dysponowania gruntem. Zostało ono bowiem wystawione nie przez burmistrza a przez pełnomocnika.

„Spowoduj, żeby oświadczenie o posiadanym prawie do dysponowania gruntu nieruchomości na cele budowlane, któryś z kierowników przygotował, ale z danymi Leszka i jego czytelnym podpisem jako burmistrza. Teraz słuchaj, chciałbym, żeby to oświadczenie było datowane z tamtego tygodnia. Przed 19, nie może być po wydanym pozwoleniu nie?” – rzuca urzędnik wskazując, że dokument powinien być opatrzony datą 14 lub 15 września, że można go pobrać z Biuletynu Informacji Publicznej Starostwa. Tadeusz Kawczak tłumaczy, co i jak należy w nim wypełnić, po czym informuje, że sam przyjedzie po pismo do Międzyzdrojów. – „Może jutro się uda albo w piątek. Ja przyjadę i chcę się spotkać” – dodaje.

Informacje najprawdopodobniej nie trafiają do właściwej osoby, gdyż po chwili słyszymy rozmowę Tadeusza Kawczaka z kolejnym urzędnikiem. „Kłaniam się serdecznie, yyy Naczelnik, mam prośbę, proszę wypełnić i zdjąć z naszego BIP-u oświadczenie o prawie dysponowania nieruchomością”. Naczelnik po raz kolejny podkreśla, że dokument który posiada, jest niewłaściwy. „Pełnomocnictwo nie daje uprawnień do podpisywania oświadczeń o prawie dysponowania. Rozumiesz o czym mówię? I teraz tak… i data musi być, bo ja chce pozwolenie dać z poniedziałkową datą, (ściszonym głosem) teraz do tyłu z 19-tego. Żeby to oświadczenie było z tamtego tygodnia, nie może być po. 14 może być 15, na pewno nie po”

„Często zdarza się Panu antydatować dokumenty?”

Z takim pytanie zwróciliśmy się osobiście do naczelnika Tadeusza Kawczaka. Ten stwierdził, że w ogóle nie antydatuje dokumentów. Czasem tylko jeśli są błędne dokumenty wstawione do dokumentacji, najczęściej dotyczy to samorządów. – Wtedy prosimy, że jeśli wójt, burmistrz ustanawia projektanta pełnomocnikiem i on za burmistrza podpisuje oświadczenie o prawie dysponowania działki na cele budowlane, to jeśli burmistrz sobie życzy, żeby wydawać pozwolenie, to niech burmistrz łaskawie podpisze oświadczenie, bo pełnomocnik nie może tego zrobić. Absolutnie, to są skrajnie wyjątkowe sytuacje – dodaje.

Kiedy wracamy do pytania o antydatowanie i zgodność procederu z prawem, niezależnie czy ustępstwo stosowane jest w stosunku do samorządowców czy zwykłych obywateli, naczelnik wstaje z krzesła, zamyka drzwi i pyta „Chodzi Panu o Międzyzdroje?”.

Tadeusz Kawczak zmienił ton przechodząc do ataku. „Skąd Pan wszedł w posiadanie takich informacji? Czyżbyśmy się mieli spotkać przed innymi organami? Bez uprzedzenia mnie, dokonuje Pan jakichś nagrań? – dopytywał. Obecność naszego reportera sprawiła, że naczelnik poczuł się zastraszony. Choć mógł usłyszeć sam siebie jak instruuje innego urzędnika na temat antydatowania dokumentów, to jak stwierdził, jest zdegustowany… postawą przedstawiciela mediów.

Tadeusz Kawczak był bohaterem szeregu publikacji, chociażby tych dotyczących planowanego w Śniatowie Regionalnego Zakładu Przetwarzania Opadów oraz decyzji, które wydawał na jego potrzeby podmiotowi dysponującemu kapitałem zakładowym w wysokości 5 tys. złotych. Warto dodać, że część z nich została uchylona w całości przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze. Choć w Śniatowie żaden zakład czy spalarnia nie powstała do dzisiaj, to na terenie działki prace budowlane rozpoczęto bez pozwolenia na budowę. Zniknęło z niego kilka tysięcy metrów roślinności, na usunięcie której nie było zezwolenia. W 2013 roku Tadeusz Kawczak zasłynął decyzją wydaną na potrzeby budowy parkingu wielopoziomowego w Kamieniu Pomorskim w oparciu o specustawę drogową. M.in. na jej mocy przeprowadzono eksmisję jednej z mieszkanek – mimo to do samej budowy parkingu nigdy nie doszło. Decyzja została uznana za rażąco naruszającą prawo przez Sąd Administracyjny, który stwierdził, że decyzja budowlana wywłaszczająca prywatnego właściciela, bez podstawy prawnej, w tym zakresie była dotknięta wadą nieważności. Mimo to budowa się rozpoczęła.

– Nie antydatowałem żadnych dokumentów, ani nie umawiałem się na to – stwierdził stanowczo Tadeusz Kawczak.

„Co najmniej nagana”

Pracodawca Tadeusza Kawczaka, starosta Józef Malec, któremu zaprezentowaliśmy nagranie zarejestrowane najprawdopodobniej przez jednego z interesantów Starostwa był wyraźnie poruszony. Nie potrafił jednak odpowiedzieć jakie konsekwencje wyciągnie od swojego podwładnego.

Tadeusz Kawczak w czerwcu 2015 roku na wniosek poprzedniej starosty Beaty Kiryluk został odznaczony przez wojewodę medalem za długoletnią służbę i wieloletnią rzetelną pracę w samorządach terytorialnych.