fot Wojtek Basałygo

fot Wojtek Basałygo

Nie wiadomo jakby się skończyła ta historia, gdyby nie 27-letni Adrian Jacuniak z Chomina (gm. Świerzno). Mężczyzna stał z kolegami na nabrzeżu i palił papierosa. – Nagle usłyszałem wołanie o pomoc i zobaczyłem biegnącego cumownika. Nawet nie wiem jak to się stało, że znalazłem się w wodzie. To była adrenalina, ułamki sekund wydające się wiecznością – opowiada skromny bohater.

Do zdarzenia doszło w środę przed północą w okolicy przeprawy promowej Warszów. Było już ciemno. Młoda kobieta wskoczyła do wody. Z ratunkiem pobiegła jej koleżanka. Głowa dziewczyny chowała się pod lustrem wody. Słychać było jak się krztusi. Wołanie o pomoc usłyszał cumownik. Rzucił do wody koło ratunkowe.

– Dziewczyna ześlizgiwała się z niego. Wskoczyłem. Złapałem jedną kobietę, koledzy rzucili z nabrzeża linkę. Udało się obie doholować i wyciągnąć. Nie pamiętam szczegółów. W takiej sytuacji adrenalina jest ogromna. Nie myśli się o niczym innym tylko o ratowaniu ludzkiego życia – mówi Adrian Jacuniak. – Było ciemno. Policjanci świecili latarkami, później dziękowali – dodaje.

Pan Adrian pracuje w firmie na Warszowie. Chwali sobie pracę, zarobki i relacje z kolegami. Feralnego wieczoru wracał na lewobrzeże. W domu czekały na niego dwie córeczki i przyszła żona. Zaczęły się niepokoić, gdy nie pojawiał się w progu o porze co zwykle. Przed pierwszą w nocy, przemoczony dojechał do domu. Usiadł na kanapie, a gdy emocje opadły, dopiero wtedy dotarło do niego, że bohaterskim czynem wiele ryzykował.

Gdyby nie splot okoliczności, a na nabrzeżu zabrakło ludzi, nikt nie usłyszałby wołania o pomoc. Obie kobiety najprawdopodobniej straciłyby życie. – Skoczyłem, drugi raz też bym to zrobił – podkreśla.

Gdy pracodawca pana Adriana dowiedział się o zdarzeniu, pogratulował mu postawy. Dostał też zaproszenie na kolację. Ze wstępnych ustaleń wynika, że kobieta która wskoczyła pierwsza, była nietrzeźwa. Nie wiadomo co skłoniło ją do skoku do wody.

swinoujskie.info