jek

Umorzeniem postępowania zakończyła się sądowa batalia Grzegorza Jóźwiaka oraz Jacka Edmunda Klimeckiego z redaktorem naczelnym portalu kamienskie.info Pawłem Ukraińskim. Choć jak wnosili Burmistrz Dziwnowa oraz Dyrektor ZOOiKu ich dobra osobiste zostały naruszone, to na dzisiejszej (17.11) rozprawie, na której mogliby przedstawić swoje argumenty nie stawił się żaden z oskarżycieli. Nieobecny był nawet mecenas reprezentujący Jacka Edmunda Klimeckiego oraz Grzegorza Macieja Jóźwiaka.

Sprawa miała swój początek w 6 listopada ub. roku. Wtedy to w publikacjach dotyczących pełniących obowiązki kolejnych dyrektorów Zarządu Portu opisaliśmy proceder jaki od lat panował w Dziwnowie, a wyszedł na jaw przypadkiem, przy okazji analizy oświadczeń majątkowych.

Chodziło o to, że burmistrz Grzegorz Jóźwiak od 4 lat nie ogłaszał konkursu na stanowisko dyrektora Zarządu Portu Morskiego. Zamiast tego łamiąc prawo (co potwierdził w lutym 2016 roku wojewoda) przez lata utrzymywał w porcie osobę powołaną niezgodnie z prawem, bez konkursu jako pełniącą obowiązki dyrektora. Monika Bielecka – Suda oprócz nielegalnie pobieranego wynagrodzenia, przez lata nabywała też staż pracy. Kiedy poszła na urlop macierzyński, burmistrz nie ogłosił konkursu – choć od 4 lat wymaga tego prawo tylko na miejsce p.o dyrektor – jak określił to Jóźwiak „czasowo”, bez konkursu powołał do „pełnienia obowiązków” Jacka Edmund Klimeckiego. O fakcie powiadomiliśmy wojewodę, który dopatrzył się braku najważniejszego dokumentu – zarządzenia powierzającego pani Bieleckiej – Sudzie stanowisko p.o dyrektora Zarządu Portów Morskich i w lutym 2016 roku wojewoda nakazał burmistrzowi jak najszybsze rozpoczęcie procedury konkursowej.

Zobacz także: Koniec z łamaniem prawa. Port Morski w Dziwnowie będzie miał nowego dyrektora

Nowym –  starym dyrektorem została Monika Bielecka – Suda. Wszystkie materiały prasowe wywoływały szeroką dyskusję i oburzenie naszych Czytelników i właśnie to najbardziej zabolało „bohaterów” portowej opowieści

Burmistrz i dyrektor idą do Sądu

Grzegorz Jóźwiak i Jacek Klimecki poczuli się dotknięci publikacjami oraz dyskusją internatów jaka rozpętała się pod nimi. Obaj panowie zdecydowali się wziąć prawnika i wystąpić o zadośćuczynienie i naprawienie uszczerbku na wizerunku. W listopadzie 2015 roku w piśmie do naszej redakcji mecenas reprezentujący oskarżycieli grzmiał, że powstałe publikacje były nierzetelne a sam Paweł Ukraiński naruszył zasady etyki dziennikarskiej, dopuścił do obrażania jego klientów w komentarzach anonimowych Czytelników. Burmistrzowi i dyrektorowi ZOOiKu nie spodobały się także ich wizerunki przedstawione na portalu. Mecenas zażądał nawet usunięcia lub oddania burmistrzowi Dziwnowa facebookowego fanpage’a, na którym udostępniano publikacje.

W ocenie mecenasa, reprezentującego Grzegorza Jóźwiaka, wszystkie problemy miały mieć swój początek wraz z momentem rozwiązania współpracy pomiędzy kamienskie.info a Miejskim Ośrodkiem Kultury i Sportu. Od tego czasu na portalu, według mecenasa, gmina była przedstawiana jedynie w sposób negatywny – co jak może sprawdzić każdy śledzący historię artykułów było oczywistą nieprawdą. Pomimo obowiązywania umowy promocyjnej to właśnie na portalu kamienskie.info w czerwcu 2015 roku pojawiły się publikacje mówiące o fatalnym stanie wybudowanej niedawno drogi tzw. „przejścia przez Dziwnów”. Również na łamach portalu kamienskie.info szeroko opisywaliśmy spór jaki w 2015 roku toczył się pomiędzy gminą Kamień Pomorski a gminą Dziwnów, w związku z odebraniem Kamieniowi organizacji Mistrzostw Świata w Klasie Optimist, umorzeń podatków przez burmistrza czy emisji 16 mln złotych obligacji komunalnych.

Wezwanie brzmiało niczym swoista próba zamknięcia ust prasie. Oprócz zablokowania komentarzy pod artykułami, przedstawiciel oskarżycieli – Grzegorza Jóźwiaka i Jacka Klimeckiego zażądał usunięcia wszystkich publikacji, które pojawiły się po 29 października 2015 roku.

Sądowa batalia bez głównych oskarżycieli

Co zadziwiające, na rozprawie nie stawili się głowni zainteresowani tj. oskarżyciele Grzegorz Jóźwiak i  Jacek Klimecki. Nieobecny był także mecenas reprezentujący burmistrza i dyrektora. W uzupełnieniu pozwu przesłanym do Sądu 16 września 2016 roku, znalazły się jedynie zarzuty, że redaktor naczelny portalu kamienskie.info ułatwił pomawianie jego klientów poprzez publikacje komentarzy anonimowych Czytelników w których wyrażali w nich swoją niepochlebną opinię dotyczącą procederu i panującej w gminie Dziwnów sytuacji. W ten sposób próbowano przerzucić odpowiedzialność za słowa Czytelników, na redaktora będącego autorem artykułu.

W żadnym z pism czy pozwie nie wskazano, które fragmenty artykułów były nierzetelne. Nic dziwnego, skoro wszystkie teksty opierały się na urzędowych dokumentach i odpowiedziach na zapytania udzielanych przez samego Grzegorza Jóźwiak, który przez miesiące od ujawnienia procederu kpił z prawa przy bierności dziwnowskich radnych. Zarówno Jacek Klimecki jak i Grzegorz Jóźwiak nigdy nie wystąpili z wnioskiem o sprostowanie oraz nie wskazali, które fragmenty artykułów mogłyby być nieprawdzie.

Sąd umarza postępowanie

Sędzia Mirosława Nederlof w uzasadnieniu stwierdziła, że w listopadzie 2015 roku po otrzymaniu pisma od pełnomocnika Grzegorza Jóźwiaka i Jacka Klimeckiego, nasza redakcja uniewidoczniła wszystkie komentarze, niezależnie od ich treści wykazując pełną gotowość do współpracy. – Na pismo Jacka Klimeckiego i Grzegorza Jóźwiaka pełnomocnik Pawła Ukraińskiego zwrócił się w 9 grudnia o wskazanie które komentarze naruszają ich dobre imię. Redaktor naczelny dając wyraz dobrej woli zablokował od razu możliwość wyświetlania wszystkich komentarzy. Pismo pozostało bez odpowiedzi – stwierdziła w uzasadnieniu sędzia.

Sąd kilkukrotnie podkreślił, powołując się na inne wyroki Sądów Apelacyjnych w Polsce, że usługodawca nie ma obowiązku monitorowania sieci, do momentu wystąpienia wiedzy o fakcie naruszenia czy bezprawnym charakterze naruszenia. Stawianie takich wymogów byłoby sprzeczne z przepisami prawa.

Analiza powyższego stanu faktycznego wskazuje że Paweł Ukraiński nie wypełnił znamion czynu z art 18 § 3 kodeksu karnego w związku z art 212 § 2 kodeksu karnego, bowiem nie był zobowiązany do sprawdzania przekazywanych, przechowywanych lub udostępnianych danych. Gdy dowiedział się o ich charakterze, usunął wszystkie treści – stwierdziła sędzia Mirosława Nederlof.

Kosztami postępowania zostali po połowie obciążeni Grzegorz Jóźwiak i Jacek Klimecki, którzy nie stawili się na sprawie, którą wywołali.  Od decyzji Sądu przysługuje odwołanie.