Flotyński

W kamieńskim Starostwie wrze. Zatrudnianie sekretarza łamiącego ustawę antykorupcyjną i omijanie opinii wojewody, to nie jedyne pomysły na jakie wpadła ostatnio Beata Kiryluk. Jak okazało się podczas dzisiejszej sesji Rady Powiatu, starosta ukrywa przed Radą Powiatu kompromitujące dla niej i Iwony Szulc pisma adresowane do radnych. – Jest to niedopuszczalne. Moje wątpliwości budzi fakt, czy tego typu pism nie było więcej – grzmiał w trakcie dzisiejszej sesji przewodniczący Rady Powiatu.

Otrzymałem od Pana wicestarosty pismo, które pod koniec lipca było adresowane do starosty a my jako Rada powinniśmy otrzymać je do wiadomości. Pismo to trafiło do biura podawczego 1 sierpnia, jasno jest napisane, że do wiadomości otrzymuje je Rada Powiatu w Kamieniu Pomorskim. Sprawdziłem, to pismo wpłynęło w dwóch egzemplarzach, zostało zabrane do góry i nigdy nie zostało zadekretowane i nie wpłynęło do Rady w związku z powyższym nie otrzymaliśmy go mytłumaczył radnym Mateusz Flotyński.

Co znajdowało się w piśmie? Była to odpowiedź Radosława Drozdowicza na cofnięcie mu przez Beatę Kiryluk upoważnienia do wykonywania wszelkich czynności jako kierownika Starostwa w razie jej nieobecności. Z pisma wicestarosty wynikało, iż nie jest wymagane udzielenie przez Starostę odrębnego upoważnienia do dokonywania tych czynności, a tym bardziej nie jest możliwe jego odwołanie w drodze jednostronnej czynności prawnej dokonanej jednoosobowo przez Starostę. Takie stanowisko przyjęte jest w orzecznictwie sądów powszechnych.

Niezależnie od tego, czy zgadzam się z treścią tego pisma czy nie, choć generalnie się zgadzam, jest to niedopuszczalne, aby pismo, które wpłynęło 1 sierpnia nie dotarło do Biura Rady do dziś. Moje wątpliwości budzi fakt, czy tego typu pism nie było więcej. Ta informacja wynikła przypadkiem w trakcie rozmowy z wicestarostą. Moje pytanie jest do Pani sekretarz, która odpowiada za obieg dokumentów w urzędzie i do Pani starosty, dlaczego to pismo nie wpłynęło? – dopytywał przewodniczący Rady.

Niestety nie było komu odpowiedzieć na pytanie Mateusza Flotyńskiego. Beata Kiryluk przebywa na urlopie, natomiast jak udało się nam ustalić Iwona Szulc akurat dziś zgłosiła, że jest chora. Możemy więc jedynie się domyślać, dlaczego starosta ukryła fakt istnienia pisma wicestarosty przed radnymi. Jego treść jest bowiem druzgocąca dla Iwony Szulc.

Drozdowicz

– Samo udzielenie mi pełnomocnictwa jak i jego późniejsze „wycofanie” należy uznać za bezskuteczne, ponieważ upoważnienie wynika bezpośrednio z wyżej wskazanego regulaminu organizacyjnego. (…) Ponadto, odnosząc się do kwestii formalnych samej treści pisma zatytułowanego „wycofanie upoważnienia” sporządzonego przez Panią Iwonę Szulc, zatrudnioną na stanowisku sekretarza powiatu, należy zauważyć całkowicie nieuzasadnione powołanie się jako na podstawę prawną, na art. 38 ust. 2 ustawy  o samorządzie powiatowym. Przepis ten odnosi się wyłącznie do możliwości upoważnienia przez starostę m.in. wicestarosty w indywidualnych sprawach z zakresu administracji publicznej należących do właściwości powiatu, w których decyzje wydaje starosta, a nie zaś do dokonywania wszelkich czynności podczas jego usprawiedliwionej obecności – napisał do swojej szefowej wicestarosta Drozdowicz – Fakt nieznajomości prawa przez osoby pełniące najważniejsze funkcje w powiecie powinien dziwić również ze względu na uzasadnienie wyboru Pani Iwony Szulc na stanowisko sekretarza powiatu, zgodnie z nim cyt.: „(…) wykazała się wiedza praktyczną, doświadczeniem oraz znajomością zagadnień związanych ze specyfiką funkcjonowania administracji samorządowej.” Jednak biorąc pod uwagę całokształt dotychczasowej pracy Pani Iwony Szulc, zarówno na poprzednim jak i obecnym stanowisku, tego rodzaju błąd ma jedynie charakter marginalny. Wskazuje on na rozpaczliwe doszukiwanie się podstawy prawnej, która umożliwi wycofanie przysługującego mi z mocy samego Regulaminu Organizacyjnego Starostwa upoważnienia. Może przed strachem, o dyscyplinarne rozwiązanie stosunku pracy podczas usprawiedliwionej nieobecności Starosty, tego jednak nie wiem.

– Podzielam obawy pana Przewodniczącego. Obawiam się, że to nie jest jednostkowy przykład ukrywania dokumentów. Mamy ostatni rok naszej kadencji i były sytuacje jak Pana Kołodzińskiego, wstydliwe, kiedy wojewoda upominał nas i wskazywał, że pisma naszego obywatela wpływały. Obawiam się, że ten przykład kiedy współpracujący ze sobą starosta i wicestarosta muszą do siebie korespondować i jeszcze pismo zostaje ukryte, pokazuje, że takich sytuacji mogło być więcej – podsumowała zaistniałą sytuację Alicja Zalewska -Kubiak

Paweł Ukraiński
kamienskie.info