Wbrew kuluarowym stwierdzeniom, że wszystko jest przesądzone – radni z gminy Świerzno podczas dzisiejszego wspólnego posiedzenia komisji zajęli negatywne stanowisko w sprawie przedstawionego przez wójta projektu uchwały dotyczącego zamiaru likwidacji Szkoły Podstawowej w Gostyniu. Czy oznacza to, że procedury nie ruszą? Tego nie można jednoznacznie stwierdzić, bowiem ku zdziwieniu aż 7 radnych wstrzymało się od głosu nie zajmując żadnego stanowiska.

Atmosfera jaka panowała w trakcie komisji w zupełności nie przypominała wczorajszego (3.02) spotkania wójta i kilku radnych z nauczycielami oraz mieszkańcami Gostynia. Niewątpliwie padło wiele merytorycznych argumentów przekonujących zwolenników jak i przeciwników likwidacji. Wójt Krzysztof Atras argumentował, że rozpoczął dyskusję na temat sytuacji w szkole w Gostyniu w 2015 roku.

Obecnie szkoła liczy 51 uczniów i rocznie generuje obciążenie w wysokości około 500 tys. zł. Jest najmniej liczną i najbardziej kosztowną ze wszystkich szkół w gminie Świerzno. – Każdy chciałby uczyć 7 dzieci i zarabiać tyle co w innych szkołach przy 25 dzieciach. Ja to rozumiem, nie chcemy oszczędzać na dzieciach tylko zbędnym zatrudnieniu. Dopłacamy do każdej szkoły, tyle że uczeń średnio kosztuje nas 12,9 tys. zł a w Gostyniu 18 tys. złstwierdził Krzysztof Atras podkreślając, że na likwidacji nie ucierpią uczniowie podstawówki a jedynie nauczyciele Wiem to boli, bo likwidacja tej szkoły to utrata pracy dla nauczycieli. Jedyne pocieszenie jest takie, że większość nauczycieli jest z zewnątrz. Takie są realia rynku. Kiedy likwidowano PGRy to nikt się nie pytał co będzie z 200-300 pracownikami. Wszyscy poszli na bruk i pozatrudniano 5-10 osób. Ja cały czas czekam. Gdyby ktoś do mnie przyszedł i zaproponował że zrobi stowarzyszenie to ja pomogę. Jeśli nie ma chętnych to zrozumcie, to tak jakbym ja nic nie robił, siedziałbym i brał pensje. To są te różnice i powody, aby podjąć te działania. 

DSC01350

Podczas komisji dostało się także Radosławowi Drozdowiczowi wspierającemu do niedawna wójta Atrasa. Radny powiatowy podczas spotkania w Gostyniu publicznie zapewnił że wie jak rozwiązać problem oświaty. „Czemu pan Drozdowicz nie przyszedł do mnie wcześniej i nie powiedział, że ma pomysł naprawy tej szkoły? Czemu tak długo zwlekał? Zespół Szkół można zrobić z różnych typu szkół, pan radny Drozdowicz nie wiedział co mówi. Ten pomysł był analizowany niejednokrotnie” – stwierdził Krzysztof Atras.

Powód jest jeszcze jeden. Podczas dzisiejszej komisji z ust wójta padło stwierdzenie, że dalsze inwestowanie w oświatę na takim poziomie jak w Gostyniu może doprowadzić do zapaści finansowej gminy i programu naprawczego. – Pociągnie to za sobą likwidację funduszu sołeckiego czy ograniczy na każdym polu działania gminy w tym inwestycji. Dochody są ograniczone. Jak Państwo wiecie rynek sprzedaży nieruchomości jest praktycznie martwy. Jedynie udało nam się sprzedać sieć gazową co uważam za sukces choć inni uważają wręcz odwrotnie. W związku z tym przedstawiłem Państwu projekt uchwały w którym proponuje podjęcie działań związanych z likwidacją szkoły w Gostyniu – argumentował wójt.

Oszczędności osobowe z likwidacji będą mogły być wykorzystane na planowanie inwestycji na lata przyszłe. – Możemy zrezygnować z korzystania ze środków unijnych i pozostawić to co jest. Możemy nic nie robić, a ja będę wójtem od zarządzania wydatkami. Taka perspektywa się przed nami rysuje. Idąc tym śladem zaproponowałem takie rozwiązanie. Nie jestem zwolennikiem likwidacji szkół, ale jeżeli przez rok nie podjęto żadnych działań związanych ze zmianą sposobu funkcjonowania szkoły to nie ma innego wyjścia – stwierdził Krzysztof Atras.

Podczas czwartkowej komisji dowiedzieliśmy się, co oprócz zaproponowanego miejsca aktywności dla lokalnej społeczności, miałoby znaleźć się w gostyńskim pałacu. – Nie likwidujemy szkoły, chcemy jedynie przenieść uczniów natomiast wszystko co obecnie jest w budynku w Gostyniu pozostanie. Chciałbym utworzyć tam domu dziennej opieki dla seniorów z całej gminy. Na to są dofinansowania, ciągle jest aktualny projekt Vigor dla seniorów dziennej opieki. Przygotowujemy się do ewentualnego takiego projektu, aby ten budynek żył i służył ludziom. Obniżka pensji wójta czy diet radnych to nie środki, które spowodują zrównoważenie budżetu. Nieuzyskanie wskaźników to program naprawczy, który niesie za sobą pewne konsekwencje. Jeżeli ja słyszę krzyczących nauczycieli, dlaczego nie przygotowano im stowarzyszenia? Dlaczego dyrektor ma odpowiadać? Dyrektor to nie jest tylko urzędnik czy dozorca kształcenia pedagogicznego. Dlaczego gmina ma wypełniać obowiązki dyrektorów, którzy zostali przeze mnie wybrani jako najlepsi i kompetentni. Mówiłem, że możemy przekazać tę szkołę stowarzyszeniu – zapewniał wójt ucinając sugestie, że decyzja już zapadła, a budynek miałby np. zostać sprzedany w prywatne ręce.

Przybyli na komisje radni przeciwni likwidacji nie kryli swojego rozgoryczenia nie potrzebą dyskusji a sposobem jej rozpoczęcia. – Od lata Państwo nic nie zrobiliście, my jako radni przyjęliśmy budżet, myśleliśmy że wszystko odbywa się spokojnie. Jesteśmy wybrani przez ludzi. Te konsultacje społeczne powinny trwać już od września, powinniśmy być na to przygotowani. Pan przedstawia fakty, z którymi ja się zgadzam. To są argumenty naprawdę ważne, ale w Gostyniu mieszkają ludzie. Ja naprawdę wiele Panu zawdzięczam, bo w wielu sprawach się sprzeczaliśmy ale ostatecznie doszliśmy do porozumienia. Wyjechałam na ferie a rodzice do mnie dzwonią i pytają czy szkoła zostanie zlikwidowana. Mogę powiedzieć, że ta uchwała jest nie na dziś, ale bez braku jakichkolwiek konsultacji robienie czegoś takiego jest niewłaściwestwierdziła radna Halina Wojciechowska.

DSC01436

Dyrektor Szkoły Podstawowej w Gostyniu potwierdziła, że w ub. roku odbyły się rozmowy na temat wprowadzeniu oszczędności. Było to jednak pod koniec roku, po zatwierdzeniu arkusza organizacyjnego. Proponowałam, że zrezygnuje ze wszystkich dodatkowych zajęć szkolnych. Byłaby to kwota 59-60 tys. zł oszczędności. Nie dało rady zrobić tego w ub. roku. Dyrektor podkreśliła także, że szkoła zarabia na koloniach, a oprócz tego środki generuje sama Rada Rodziców. – Poczekajmy na to co nowy rząd planuje a ta decyzja będzie najprawdopodobniej we wrześniu. Może się okazać, że pojawią się dodatkowe środki na małe szkoły wiejskie jakich w Polsce jest mnóstwo – argumentowała Jolanta Kreja.

To nie jedyne słowa krytyki, które padły pod adresem Krzysztofa Atrasa w trakcie komisji. Radny Ryszard Ciślak wypomniał wójtowi upublicznione przez portal kamienskie.info informacje na temat premii i nagród wypłacanych w ostatnich latach w gminie Świerzno – Jeżeli mówimy o oszczędnościach, to oszczędzajmy wszyscy. Nie mamy pieniędzy a pod koniec roku prezes wodociągów otrzymuje ponad 4 tys. zł nagrody. Radny zasugerował, że o trudnej sytuacji związanej z oświatą wójt wiedział znacznie wcześniej, bo już w 2013 czy 2014 roku, tylko wtedy nie podejmował żadnych decyzji ze względu na zbliżające się wybory.

Wójt: Jeśli czegoś nie zrobimy to „popłyniemy

Nie mam tej natury, przed emeryturą żeby przesiedzieć sobie tutaj i zarządzać jak mówi moja żona – „Po co Ci to teraz?”. To jest jeden element i nie ostatni który będzie podjęty. Szkoła musi być efektywna w nauce. Nie chce być wójtem, który zabiera dzieciom wszystkoodpowiadał Krzysztof Atras na argumenty zaprezentowane przez dyrektor Kreję dotyczące likwidacji dodatkowych zajęć jako sposobu na szukanie oszczędności – Jeżeli dzieci przejdą do Świerzna, to będą dalej miały wszystko. Jest hala, po modernizacji jest czysto, schludnie, bezpiecznie. Czy dojazd dzieci jest taki straszny? Ja chodziłem do szkoły na piechotę czy rowerem i wtedy nikt się tym nie przejmował – stwierdził wójt.

DSC03496

Po kilkugodzinnej dyskusji przyszedł czas na głosowanie. Przeciwko likwidacji głosowało pięciu radnych, dwóch był za, natomiast ku ogólnemu  zdziwieniu, aż siedmiu wstrzymało się od głosu. Czy radni bali się jasno zadeklarować swoje stanowisko? Czy na piątkowej sesji też będą przed uciekać od odpowiedzialności, a może wybrani przez społeczeństwo radni zajmą jutro konkretne stanowisko.