Mieszkańcy Niemicy mają klawe życie – żartuje jeden z naszych Czytelników. Przedostając się z jednego na drugi koniec wsi mają okazję podziwiać niebywałą aktywność przyrody. Z jednej strony, spacerując po oddanym kilka lat temu chodniku mogą podziwiać aleje chwastów sięgających po głowę. Z kolei po drugiej stronie metr od drogi wyrasta majestatyczny i śmiertelnie niebezpieczny barszcz Sosnowskiego, który „wita” przejeżdżających. 

– Mamy nową drogę, mamy w miarę nowy chodnik, tylko jak nim chodzić? – dopytuje jeden z mieszkańców. Chwasty porastające pobocza drogi wojewódzkiej są naprawdę imponujących rozmiarów. Co ciekawe, ta ma już za sobą pierwsze w tym roku koszenie. Ciężko więc powiedzieć, czy ktoś zajmie się problemem po raz kolejny.

Z kolei po drugiej stronie ulicy, niemalże w samym środku wsi znajduje się pole śmiertelnie niebezpiecznego barszczu Sosnowskiego. Dwa lata temu, jeden z rolników starał się mechanicznie usunąć roślinę. Ta odżyła ze zdwojoną siłą, wyrastając tuż przy samej drodze!

Dla ludzi i zwierząt groźny jest sok rośliny i wydzielina włosków, jakimi jest pokryta. W kontakcie ze skórą powodują one oparzenia II i III stopnia. Za toksyczność barszczu Sosnowskiego odpowiedzialny jest olejek eteryczny zawarty w roślinie. Wywołuje on oparzenie dopiero, gdy skóra, która miała kontakt z olejkiem, zostanie poddana działaniu słońca. Niestety, sprawia to, że często nieświadome zagrożenia osoby mają kontakt z trującą rośliną przez długi czas, a pierwsze objawy poparzenia występują dopiero po pół godzinie.