Kolejna odsłona Festynu Rybaka za nami. Pomimo niezbyt zachęcającej pogody (pochmurno z przelotnym deszczem), teren Przystani Sezonowej (gdzie odbywało się całe wydarzenie) odwiedziły setki, jeśli nie tysiące gości i mieszkańców gminy. Magnesem, jak co roku, były nie tylko rozdawane za darmo specjały rybackiej kuchni, ale też bogaty program całej imprezy.

A ta, co trzeba podkreślić, cieszy się coraz większą popularnością. Dowodem na to są goście z kraju (i zagranicy), spośród których wielu tak planuje swój wypoczynek, aby zaczynał się właśnie od Festynu Rybaka. Od trzech lat przyjeżdżam do Dziwnowa i zawsze tak układam swój urlop, aby zaczynał się właśnie od tego rybackiego święta – powiedział pan Ireneusz z Wałbrzycha, który dodał, że do Dziwnowa zabrał też rodzinę z Niemiec. Mój brat od kilku lat mieszka pod Monachium.

W Dziwnowie jest pierwszy raz i bardzo mu się tu podoba. A ryba … smakuje wybornie. Lepszej niż w Dziwnowie nie jadłem.
Jednak nim rozpoczęła się prawdziwa rybna biesiada, punktualnie o godzinie 14.00 przedstawiciele gminnych władz i rybackiego środowiska, złożyli kwiaty pod pomnikiem „Rybaków, którzy oddali życie morzu”.

Tą symboliczną uroczystością chcemy podkreślić, że ilekroć dzieje się w naszej gminie jakiekolwiek wydarzenie związane z rybackim środowiskiem, pamiętamy też o tych, naszych kolegach, dziadkach, ojcach, którzy z morza nie wrócili. Praca na morzu nie należy do łatwych, bywa niebezpieczna, ale – co mówię z prawdziwą satysfakcją – rybackich rodzin jest w gminie wiele. Spora ich części to rybacy z „pokolenia na pokolenie”, obeznani w morskim rzemiośle jak mało kto. I proszę mi wierzyć – rybacy to naprawdę silni ludzie, z charakterem, nie bojący się wyzwań, ale przy tym otwarci i bardzo rodzinni. Wiem co mówię, sam mam w rodzinie rybaka – powiedział Burmistrz Dziwnowa, Grzegorz Jóźwiak.

Uroczystość pod pomnikiem oficjalne otwierała Festyn Rybaka. Tuż po niej na cieśninie pojawiły się odświętnie oflagowane rybackie kutry, które kierując się do Przystani Sezonowej wystrzeliwały race, dając przy tym sygnały dźwiękowe.

Tymczasem rzesza odwiedzających przystań rosła z minuty na minutę. Przyciągające były nie tylko wydobywające się z kulinarnych namiotów zapachy, ale też jednostki Marynarki Wojennej, które zacumowane przy nabrzeżu, zostały oddane do dyspozycji odwiedzających. A tych nie brakowało.

Dużą frajdę miały szczególnie dzieci, dla których wizyta na okręcie i spotkanie z prawdziwymi marynarzami to przeżycie, które na długo pozostanie w pamięci. Równolegle z trwającą już biesiadą rybacką, na którą przeznaczono 2 tony ryby (w kilku postaciach), można też było zobaczyć, jak w minionych latach wyglądała naprawa sieci.

Pan Bronisław Szatanik, jeden z najstarszych dziwnowskich rybaków, opowiadał nie tylko o dawnych i obecnie stosowanych technikach połowowych, ale przytaczał też najróżniejsze anegdoty ze swojej kilkudziesięcioletniej pracy na morzu. A tych zebrało się całe mnóstwo. Liczne pytania ze strony słuchających świadczyły o tym, że p. Bronisław to nie tylko prawdziwy autorytet w rybackim rzemiośle, ale też osoba, która potrafi o nim interesująco opowiadać.

Tuż przy scenie toczyła się natomiast rywalizacja w Pięcioboju Rybackim, którego stawką była beczka piwa. Do walki o jej wygranie przystąpiło kilka drużyn, a zwycięsko z całego zestawu konkurencji wyszła drużyna złożona z odwiedzających Dziwnów turystów.

O godzinie 18.00 swoje umiejętności zaprezentowali powiatowi ratownicy z WOPR, którzy przy udziale strażaków z dziwnowskiej OSP, zaaranżowali wodną akcją ratowniczą. To bardzo widowiskowe zdarzenie przyciągnęło na nabrzeże wielu widzów, co mogło sugerować, że kolejki do wydawanej ryby mogły się zmniejszyć. Nic bardziej mylnego. Smakoszy rybnych specjałów wciąż przybywało, a pracujące przy wydawaniu i przygotowywaniu ryby panie, nie narzekały na brak zajęć.

Jednym ze szczególnie wyczekiwanych punktów programu, była wizyta Neptuna, który razem ze swoją świtą zawitał w godzinach wieczornych na teren przystani. Nie obyło się oczywiście bez tradycyjnego morskiego chrztu, a ponieważ neofitów nie brakowało, towarzyszące Neptunowi diabły miały co robić.

Niedługo potem na scenie pojawił się Burmistrz Dziwnowa Grzegorz Jóźwiak, który razem ze swoim zastępcą Łukaszem Dziochem, złożyli podziękowania dla całego rybackiego środowiska, zaangażowanego w tegoroczny Festyn Rybaka. Wręczając pamiątkowe statuetki, Grzegorz Jóźwiak powiedział: Szanowni Państwo, przez ręce tych Pań, rybackich żon i córek wspieranych przez ich przyjaciół, przeszły te dwie tony ryby, które mieli Państwo okazję dzisiaj zjeść. Bardzo im za to dziękuję, bo to przecież nie ich pierwszy festyn i mam nadzieję, nie ostatni.

Nie zabrakło także podziękowań dla armatorów kutrów, które przez cały dzień kursowały po cieśninie i wszystkich innych osób, także spoza rybackiego grona, które włączyły się w przygotowanie festynu. Bardzo miłym akcentem kończącym tą uroczystość, było spontaniczne wystąpienie jednej z turystek, która powiedziała, że w tak sympatycznym wydarzeniu jeszcze nie brała udziału.

Tuż po zakończeniu części oficjalnej, do wysłuchania morskich piosenek zaprosił zespół Kubruk, który o godzinie 21.30 zmieniła jedna z szantowych gwiazd – grupa Majtki Bosmana.

Ostatnim, ale jakże wybuchowym punktem programu był pokaz sztucznych ogni, który pomimo nie najlepszej aury, zgromadził na terenie przystani prawdziwe tłumy. Chętnych do zobaczenia nie brakowało. Każde z miejsc gwarantujące dobrą widoczność, zostało szczelnie wypełnione widzami, którzy zobaczyli fantastyczny ogniowy show. Oklasków po jego zakończeniu nie brakowało. W ten sposób tegoroczny Festyn Rybaka przeszedł do historii. Na kolejny zapraszamy za rok.

źródło:
UM w Dziwnowie