weiez

Okazuje się, że ubiegłoroczna wpadka wolińskiego sekretarza na jeździe na podwójnym gazie może mieć dla niego o wiele poważniejsze reperkusje niż utrata pracy. Urzędnik może trafić do wiezienia i to nie za jazdę pod wpływem alkoholu! Jak udało się ustalić naszej redakcji, to nie pierwszy wyrok Romana Pawłowskiego. We wrześniu 2014 roku, został on skazany na pół roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata, za spowodowanie wypadku. 

Wyrok, który w 2014 roku usłyszał Pan Roman Pawłowski dotyczył przestępstwa popełnionego nieumyślnie – informuje rzecznik Sądu Okręgowego w Szczecinie, sędzia Michał Tomala.

Pod koniec lutego 2016 roku Roman Pawłowski usłyszał kolejny wyrok – 50 stawek dziennych po 50 złotych każda, zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych w ruchu lądowym na 3 lata i świadczenie pieniężne w wysokości 5000 złotych za jazdę pod wpływem alkoholu, jakiej dopuścił się w czerwcu 2015 roku, czyli dziewięć miesięcy po uprawomocnieniu się poprzedniego wyroku. Woliński sekretarz od decyzji się jednak odwołał. Sprawa miała odbyć się 30 czerwca 2016 roku, jednak nie doszła do skutku ze względu na chorobę Pawłowskiego.

Dziś już wiemy, że gdyby doszło do rozprawy i Roman Pawłowski zostałby skazany na karę pozbawienia wolności nawet w zawieszeniu to ze względu na złamanie poprzedniego okresu próby i popełnienia przestępstwa umyślnego, Sąd zarządziłby wykonanie kary orzeczonej we wrześniu 2014 roku (pół roku pozbawienia wolności) i sekretarz trafiłby do więzienia!

Rozprawa Romana Pawłowskiego została odroczona do 6 września 2016 roku. Czy gdyby i w tym terminie nie zapadł wyrok, to urzędnikowi udałoby się uniknąć zarządzenia wykonania kary z 2014 roku? – spytaliśmy o to sędziego Michała Tomalę. – Ewentualne zarządzenie wykonanie kary to okres powiększony o 6 miesięcy od końca okresu próby, czyli czas na to będzie do marca 2017 – tłumaczy sędzia.

Woliński sekretarz wrócił już do pracy po chorobie. Tam nie musi się o nic obawiać, bowiem Eugeniusz Jasiewicz nie zamierza wyciągać od Romana Pawłowskiego jakichkolwiek konsekwencji za jego wybryk związany z jazdą pod wpływem alkoholu. Jego zdania nie zmienia fakt, że nawet wojewoda sugerował, aby Burmistrz Wolina rozważył czy osoba skazana nieprawomocnie za przestępstwo polegające na prowadzeniu pojazdu mechanicznego w stanie nietrzeźwości posiada nieposzlakowaną opinię – ta przypomnijmy jest jednym z kryteriów zatrudnienia na tym stanowisku.

Na całe szczęście nie wszędzie można liczyć na taką pobłażliwość jak w Urzędzie Miejskim w Wolinie. Dowodzi tego wyrok IV SA/Gl 164/15 – Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach z 2015 roku, który przychylił się do decyzji jednego z komendantów miejskich policji o zawieszeniu w czynnościach służbowych funkcjonariusza, który został przyłapany na jeździe na podwójnym gazie. Funkcjonariusz odwoła się od decyzji, jednak Sąd stwierdził, że „Funkcjonariuszy Publicznych obowiązują szczególnie rygorystyczne wymagania w zakresie przestrzegania prawa, a sam fakt naruszenia obowiązującego porządku prawnego stanowi sprzeniewierzenie się ich obowiązkom. Policjant, na którym ciąży zarzut popełnienia przestępstwa nie cieszy się nieposzlakowaną opinią, zatem nie spełnia już podstawowego warunku wskazanego w art. 25 ust. 1 ustawy o Policji, niezbędnego do pełnienia w niej służby. Wprowadzenie takiego wymogu jest uzasadnione specyfiką pracy oraz celami, jakie Policja ma realizować, zwłaszcza gwarantować obywatelom ochronę przed wszelkimi działaniami sprzecznymi z prawem. Stąd osoby egzekwujące przestrzeganie prawa same muszą przede wszystkim przestrzegać prawa. Winny więc to być osoby cieszące się autorytetem w społeczeństwie, respektujące normy zasad współżycia społecznego, dotrzymujące roty ślubowania. Muszą więc znajdować się poza wszelkimi podejrzeniami o to, iż miałyby łamać prawo. Powyższe prowadzi do konkluzji, iż policjant, któremu postawiono zarzut dotyczący oskarżenia o popełnienie przestępstwa ściganego z urzędu, traci przymiot „nieskazitelności charakteru”.