Uwaga kierowcy! Przygotujcie się na spore zmiany podczas przeglądu aut. Jedną z najważniejszych jest to, że płacicie za przegląd pojazdu z góry (cena 99 zł za „osobówkę” się nie zmieniła), a nie po badaniu. Ale to nie wszystko!

13 listopada wchodzą w życie nowe przepisy dotyczące przeglądów technicznych samochodów. Przede wszystkim, kierowca będzie zmuszony zapłacić za wykonanie badania przed rozpoczęciem przeglądu. Oznacza to, że będziemy płacić „z góry”, a opłatę będzie musiał uiścić każdy, niezależnie od wyniku badania. Opłata ewidencyjna nie będzie pobierana jak teraz za „wpis do dowodu rejestracyjnego”, ale za przeprowadzenie badania, niezależnie od jego wyniku.

Co równie ważne, wynik badania ma od razu trafiać do internetowej bazy danych Centralnej Ewidencji Pojazdów. Dostęp do tych informacji będzie miała m.in. policja, co ma odstraszyć diagnostów od oszustw. Powód niezaliczenia badania zobaczy także pracownik kolejnej stacji diagnostycznej, do której pojedzie kierowca z niesprawnym autem, będzie więc wiedzieć, czemu przyjrzeć się dokładnie. Koniec końców, z tego rozwiązania skorzysta także kierowca, który będzie chciał kupić używane auto. W bazie danych będzie mógł sprawdzić, czy samochód nie miał wcześniej wykrytych przez diagnostów problemów.

Autorzy nowych przepisów wskazują, że nowe przepisy mają ograniczyć zjawisko „turystyki badań technicznych”, w których kierowcy, nie uzyskując pozytywnego wyniku badania technicznego, przenoszą się do innej stacji badań technicznych. Jeśli są usterki stwierdzone w trakcie badania klient ma 14 dni na usunięcie tych usterek i ponowne wykonanie badania w zakresie tych usterek. Kierowca wykonując ponowne badanie zapłaci od 13 do 36 złotych w zależności od wagi usterki.

Kolejna nowość to nadzór nad stacjami diagnostycznymi. Do tej pory kontrolowali je starostowie, teraz ten obowiązek przejmą władzę centralne. Według rządu pozwoli to na skuteczniejsze zwalczanie patologii. Stacje będą nadzorowane przez Transportowy Urząd Techniczny.