Stare wagony uszczelnione pianką montażową, zdjęte etykiety i brak jakichkolwiek oznaczeń o przewożeniu materiałów niebezpiecznych. Transport siarki nie dojechał w nocy do portu w Świnoujściu. Zatrzymał się przy peronie na stacji Rokita. Mieszkańcy okolicznych domostw poczuli czym pachnie piekło. Dalsza droga wiodła przez Powiat Kamieński.

Władze OT Portu przewidywali, że rozładunek siarki w porcie w Świnoujściu może wywołać niepokój mieszkańców. Pierwsze informacje o planach portu opublikował tygodnik Kroniki Portowe już w czerwcu. Na początku października b.r. do mediów przedostała się instrukcja przeładunku siarki opracowana przez OT Port. Są w niej zapisane wszystkie ryzyka i postępowanie w razie wypadków. Podjęto decyzję o transporcie siarki pod osłoną nocy. Wagony mają wjechać do portu torami nr 621 lub 624, jak najbliżej placu składowego. W nocy z wtorku na środę transport siarki utknął na stacji Rokita. Według nieoficjalnych informacji z powodu przeładowania niektórych wagonów.

Drzwi uszczelnione pianką montażową

Nasz reporter przed północą dotarł na niewielką stację pod Przybiernowem. Na jednym z torów wielkie wagony wypełnione tłuczniem. Na kolejnym dwie prywatne lokomotywy, a za nimi kilkadziesiąt wagonów bez etykiet z miejscem przeznaczenia i rodzajem ładunku. Drzwi niektórych z nich uszczelnione są pianką montażową. Prowizoryczne zabezpieczenie ma uchronić ładunek przed wysypywaniem się. Przy wagonach kręci się pracownik z latarką na głowie. Zaprzecza, że w wagonach jest siarka, mimo że na całym peronie unosi się smród.

Po kilku minutach okazuje się, że we wszystkich wagonach kolejowych jest luzem załadowana siarka. Pociąg nie może ruszyć, bo prawdopodobnie kilkadziesiąt minut wcześniej, podczas ważenia wagonów, okazało się, że niektóre z nich są przeładowane i mają zbyt duży nacisk na oś. Torowisko prowadzące do portu mogłoby tego nie wytrzymać i istniało ryzyko wykolejenia się składu. Zapadła decyzja o odłączeniu wagonów z ponadnormatywnym ładunkiem. Transport mógłby ruszyć najwcześniej nad ranem.

Czego obawiają się mieszkańcy?

Siarka ma być przechowywana w OT Porcie luzem na placu składowym. Jeszcze kilka dni temu plac był dziurawy jak sito. Po pierwszych informacjach medialnych został w pośpiechu uszczelniony. Składowana siarka będzie narażona na opady deszczu i wiatr. Istnieje duże ryzyko, że pyły przedostaną się do wody w kanale portowym i osadzą na okolicznych drzewach. Nie tylko to trapi mieszkańców. Siarka jest substancją palną. Paląc się wydziela toksyczny (w kontakcie droga oddechową) drażniący gaz – dwutlenek siarki. Zaniepokojeni są także pracownicy portu. Przeładunek siarki wiąże się z dużymi obostrzeniami. Jednym z nich jest unikanie pylenia podczas przeładunku, co przy wyeksploatowanym sprzęcie wykorzystywanym w porcie, jest trudne do spełnienia. Pracownicy powinni być wyposażeni w indywidualne środki ochrony, takie jak indywidualny sprzęt ochronny. Należy stosować maski z filtrem cząsteczkowym oraz filtrem par kwaśnych, a na rękach nosić rękawice z gumy o grubości 0.5 mm. Oczy powinny być zabezpieczone goglami.

Będzie zebranie, protest i nadzwyczajna sesja

Mieszkańcy Warszowa szybko się zorganizowali. W kilka godzin wydrukowano i rozwieszono plakaty ostrzegające przed ryzykiem przeładunku siarki w porcie. W czwartek spotkają się w sali MDK na Warszowie, aby zadecydować co robić dalej. Chcą zaprosić prezesa OT Portu i Prezydenta Miasta Świnoujścia. Po tym spotkaniu będą protestować przed siedzibą portowej spółki. Liczą, że w protest uda się zaangażować także mieszkańców lewobrzeżnego Uznamu, bo problem dotyczy także ich.

Wojtek Basałygo
swinoujskie.info