DSC08947

Agenci CBA w ostatnim tygodniu są częstymi gośćmi kamieńskiego ratusza. W miniony poniedziałek kompletowali dokumenty związane z przetargiem na zakup wozu strażackiego zakupionego przez gminę we wrześniu 2013 roku, natomiast w czwartek (30.04) zwrócili się do urzędników o dokumenty związane ze Spółdzielnią Socjalną „Warcisław”.

Kamieńska Spółdzielnia Socjalna „Warcisław” została powołana uchwałą Rady Miejskiej w październiku 2009 roku. Idea powołania była słuszna, a mianowicie jako instrument polityki społecznej, stwarzający szczególne możliwości aktywizacji osób zagrożonych tzw. wykluczeniem społecznym. Na podstawie sprawozdań z realizacji zadań publicznych na utrzymanie zieleni, oczyszczanie miasta i segregację śmieci – za lata 2010-2013 złożonych przez ówczesnego prezesa Waldemara Predko oraz jego następczynię Ewę Romanowicz, uzyskane od byłego burmistrza Bronisława Karpińskiego można stwierdzić, że idea powołania Spółdzielni została całkowicie wypaczona.

Burmistrz Kapiński przyjął przez 4 lata jedenaście sprawozdań Spółdzielni „Warcisław” z realizacji zadań publicznych na łączną kwotę 2,95 mln zł, bez jakichkolwiek zastrzeżeń, chociaż Spółdzielnia łamała prawo zamówień publicznych, przekazując transzami pieniądze podwykonawcy – Spółce PGK.

Dlaczego nie mogła tego robić? Według prawa spółdzielnie socjalne prowadzą działalność pożytku publicznego. Zatem gmina może powierzyć im realizację takich zadań. W sytuacji, gdy spółdzielnia chce oddać zadanie podwykonawcy, może go wybrać wyłącznie z grona takich samych jak ona organizacji – czyli nie działających dla zysku. Tymczasem Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej Spółka z o.o. działa dla zysku, który dzieli między udziałowców i pracowników.

Radni koalicji oraz były burmistrz przez całą minioną kadencję bronili działalności Spółdzielni. W ich ocenie dawała ona pracę osobom wykluczonym, a przede wszystkim nie dopuszczała do sytuacji, że zadania takie jak oczyszczanie miasta wykonują podmioty zewnętrzne. Przy akceptacji lokalnych polityków sprawozdania „Warcisława” bez zarzutu przyjmowali urzędnicy oraz skarbnik gminy.

Tym sposobem akceptowali fakt, że można było płacić VAT za VI kwartał, potwierdzić realizację całości zadania na 11 miesięcy przed jego zakończeniem, kupić kwiaty w ramach utrzymania zieleni pod koniec grudnia, ale faktury za ich podlewanie opłacać kilka miesięcy wcześniej. „Warcisław” usługi odśnieżania kupował w miesiącach zimowych, gdy nie padał śnieg ale także w miesiącach letnich. Natomiast w miesiącach intensywnych opadów śniegu (styczeń–marzec) „Warcisław” płacił PGK-owi jednocześnie z tytułu odśnieżania i sprzątania… pod śniegiem.

Do końca minionej kadencji sprawa finansów spółdzielni nie została wyjaśniona. Opozycja skupiona w klubie „Nasza Gmina” zawiadomiła organy ścigania oraz Regionalną Izbę Obrachunkową, kontrolującą gospodarkę finansową samorządów. Ta jednak nie widziała potrzeby zajmowania się tematem i skierowała sprawę do komisji rewizyjnej działającej przy Radzie Miejskiej.

Radni koalicji Bronisława Karpińskiego nie czując się kompetentni do analizowania dokumentów, zlecili to zadanie zewnętrznemu podmiotowi – Przedsiębiorstwu Handlowo–Usługowemu „Karat” Przemysława Wardyna. Firma miała 60 dni na sporządzenie raportu. Swoje zadanie po podpisaniu szeregu aneksów zakończyła po ośmiu miesiącach. 33 strony z 46 stronicowego opracowania, to cytaty ustaw oraz uchwał Rady Miejskiej. Gmina zapłaciła za nie ponad 4 tys. zł.

Zapisy dokumentu przedstawiały autorską interpretację przepisów prawa. Zdaniem Przemysława Wardyna, spółkę PGK nie można uznać za działającą dla zysku, bo realizując umowy z „Warcisławem” poniosła straty. W 2012 roku straty wyniosły 90 tys. zł a w rok później prawie 180 tys. Na wstępie dokument autor zastrzegał, że wszelkie interpretacje i oceny natury prawnej wynikają wyłącznie z własnej oceny danego przepisu. Ta została poprzedzona analizą dostępnych komentarzy i orzeczeń sądowych, jednak ze względu na brak wykształcenia prawniczego, wyrażone interpretacje mogą być obarczone pewnymi błędami. Autor zastrzegł sobie, że raport nie mógł być publikowany w całości bez zgody wykonawcy.

Centralne Biuro Antykorupcyjne zajmuje się tematem nieprawidłowości w spółdzielni od końca 2013 roku.