W pierwszy dzień świąt zając wielkanocny chodzi z koszykiem i zostawia prezenty. Przynosi słodycze i drobne upominki. Zwyczaj pochodzi z Niemiec. Do niedawna obchodzony był tylko w niektórych rejonach kraju, m.in. na Śląsku i w Wielkopolsce. Dziś wielkanocny zajączek odwiedził mieszkańców Kamienia Pomorskiego. Czekamy na niego tak jak na Świętego Mikołaja w Boże Narodzenie.

Zając jest symbolem odradzającej się wiosny. To legendarny towarzysz i święte zwierzę bogini Eostre. Pierwsze jadalne zajączki wymyślili Niemcy. Na rynku pojawiły się w 1800 roku. Można wtedy było zjeść zajączka, zrobionego z cukru albo ciasta. W 1700 roku niemieccy osadnicy przybyli do Pensylwanii. Przywieźli ze sobą tradycję zajączka. Zając stał się jednak popularny dopiero w XIX wieku. Dla dzieci był drugą najważniejszą postacią – po Świętym Mikołaju – która w wielkanocny ranek przynosi koszyczki ze słodyczami.

Z przeprowadzonych badań rynkowych wynika, że 90 proc. osób kupujących upominki na Wielkanoc przeznacza je dla najmłodszych. Standardowy wydatek na prezent wielkanocny waha się między 50 a 100 złotych. Kupujemy głównie zabawki – 73 proc. i słodycze – 21 proc. Niesłabnącą popularnością cieszą się również tradycyjne pluszaki, w szczególności kolorowe zające, a także zestawy klocków, lalki oraz podstawowe modele samochodzików resorowych. A Was odwiedził w tym roku wielkanocny zajączek?