DSC06169

Prezentujemy naszym Czytelnikom rozmowę o najważniejszych problemach gminy Świerzno z wójtem Krzysztofem Atrasem.

Strażacy ze Świerzna w tym roku doczekają się nowego wozu?

Krzysztof Atras: Sądzę, że tak. W zasadzie jestem pewien, że tak będzie. Z moich informacji wynika, że złożony projekt ma jak największe szanse na realizację. Umowa została już podpisana pomiędzy strażą a Zarządem Wojewódzkim OSP. Czekamy jedynie na jej rozstrzygnięcie.

Kto przyczynił się do pozyskania środków?

Historia jest dosyć długa. Gmina Świerzno miała zabezpieczone pieniądze na ten cel już w ub. roku. Mam na myśli wkład własny. Różne były podejścia i obietnice z wszystkich stron. Nawet radnego powiatowego Drozdowicza, ale nie ziściły się. Byliśmy na liście rankingowej w Zarządzie Wojewódzkim OSP i dzięki wsparciu Zarządu Powiatowego OSP dostaliśmy się do projektu, który będzie realizowany.

Z tego co słyszałem, to wóz strażacki to nie jedyny projekt, który będzie w tym i przyszłym roku realizowany w gminie Świerzno? Jakie jeszcze ma Pan plany na inwestycje, które wesprą środki zewnętrzne?

W tej chwili mamy złożone dwa wnioski o drogi do Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich. Jeden jest już praktycznie wypunktowany i ma szansę na realizację. Chodzi o drogę Dąbrowa – Redliny – Gostyń. Natomiast drugi wniosek jest w tej chwili w „obróbce”. To droga z Duniewa do Krzemykowa, od lat wyczekiwana. Nie ukrywam, że liczę też na trzeci wniosek złożony przez Powiat.

O to też chciałem zapytać. To inwestycja, o której od dłuższego czasu się mówi, ale efektów obietnic nie widać. Jestem w stanie zrozumieć, że na samym początku chcieliście to realizować z Gminą Rewal, która jest w b. trudnej sytuacji finansowej oraz Powiatem Gryfickim, który jak się okazało ma inne priorytety. Jednak to przeszłość.  Jak sprawa przejścia przez Gostyń wygląda teraz? Jakie są realne szanse na realizację i dlaczego tak długo wszystko trwa?

Dlaczego tak długo, to należałoby spytać władze powiatu poprzedniej kadencji.

Ma Pan na myśli byłego wicestarostę Radosława Drozdowicza?

Wicestarostę i jego zwierzchniczkę, bo to oni praktycznie podpisali taką umowę na przygotowanie projektu, którego realizacja trwała ponad 3 lata.

Z tego co wiem, to mimo tego czasu dokumentacja jest niekompletna?

Tak w dalszym ciągu jest niekompletny, ale projekt został przynajmniej dokończony w części po stronie powiatu kamieńskiego,  czyli dotyczącej przejścia przez Gostyń. Niestety ostatni wniosek o dofinansowanie, który został złożony przez powiat był niekompletny. Stało się to w sposób bardziej zamierzony przez niektórych. Chyba tak, by ziścić swoje obietnice po części.

W tym roku złożyliśmy wniosek do Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich  przy zaangażowaniu ze strony Gminy Świerzno w sensie jego podziału, poniesieniu opłat za projektanta na poziomie 15 tys. zł. To, co z naszej strony zostało przygotowane przekazalismy do powiatu. Powiat przygotował wniosek. Jakie będą jego dalsze losy – nie wiem, nie jestem uprawniony do takich osądów.

Użył Pan takiego stwierdzenia, iż wniosek był niekompletny i został tak złożony w sposób „zamierzony”. Przez kogo zamierzony? Czyje to było działanie?

Takie miałem wrażenie. Odczułem to tak dlatego, że inicjatorem przejścia przez Gostyń i realizacji drogi do Pobierowa był były poseł Konstanty Oświęcimski. Natomiast,  władze powiatu poprzedniej kadencji nie były tym zainteresowane. Liczyłem na pomoc przynajmniej radnego ze Świerzna, ówczesnego wicestarosty. Niestety okazało się, że wyszło jak wyszło, przez jego brak skuteczności, konsekwencji albo niechęć. Raczej stawiam na to ostatnie. Chodziło o to, żeby nie robić obozowi przeciwnemu kampanii.

Chyba nie traktuje  Pan siebie jako obóz przeciwny w stosunku do Pana Drozdowicza, przecież poparł Pana w ostatnich wyborach.

Ja nie jestem związany z żadną partią, w związku z tym mogę powiedzieć, że jego poparcie było częściowe. Poparcie mojej osoby ze strony mojego młodszego kolegi było dlatego, bo może na coś liczył.

Może na fotel zastępcy wójta?

Ja nie widziałem potrzeby zatrudniania zastępcy, więc, nigdy nie było o tym mowy – mogę to powiedzieć otwarcie. Być może miał plany związane z przyszłością swoją i gminą Świerzno, ale obietnic na temat jakiegoś zatrudnienia nie było.

Żeby myśleć o inwestycjach, takich jak np. przejście przez Gostyń musicie znaleźć gdzieś środki. Jednym ze sposobów jest restrukturyzacja oświaty. Przykład Golczewa czy innych gmin pokazuje, że ten proces postępuje wszędzie. Wy z trudnym tematem oświaty sobie nie poradziliście.

Nie tak do końca. Ja uważam, że swój cel osiągnąłem. Chciałem podjąć uchwałę o zamiarze likwidacji. Mówimy o szkole w Gostyniu. Od czegoś trzeba było zacząć. Najmniej liczna szkoła, najmniejsza. Moim zamiarem była próba wysondowania i otworzenia oczu Gostyniowi i ludziom, którzy pracują w tej szkole, że zagrożenie likwidacji istnieje.

Pomimo, że temat upadł na sesji i tak będzie musieli do niego wrócić?

Ten temat wróci do mnie czy kogokolwiek innego. Chyba, że w świetle nowych rozważań rządowych dotyczących systemu oświaty tzw. „4-4-4”, który pojawia się w kuluarach trzeba będzie tak czy siak szkołę pomniejszyć. Rządowe założenia to 4 klasy, 20-30 dzieci. To może być jeszcze większy problem.

Dlaczego mówię, że osiągnąłem jakiś swój plan? Dlatego, że dziś mam zapewnienie ze strony dyrektora szkoły, że powstaje stowarzyszenie, które wystąpi o przejęcie szkoły. Dla mnie to duży sukces, ponieważ od roku rozmawiałem i próbowałem w jakiś sposób przekonać grono nauczycielskie i dyrektora, że jedyną perspektywą dla pozostania szkoły w tych realiach jest przejęcie jej przez stowarzyszenie. Niestety nikt moich słów nie brał na poważnie. Stąd uchwała o zamiarze likwidacji.

Na sesji pojawił się także pomysł Radosława Drozdowicza, którego Pan wspomina. Radny twierdzi, że bez korzystania z pomocy rządu, rozwiązaniem byłoby utworzenie zespołu szkół na wzór Golczewa. Może Pan się do tego odnieść?

Pomysł zespołu jest nie do zrealizowania w naszej gminie. Mamy trzy szkoły podstawowe i gimnazjum. Aby mógł powstać zespół należałoby zlikwidować dwie podstawówki i zostawić jedną z gimnazjum. Nie można łączyć szkół tego samego typu. To element zasadniczy i o tym Pan radny chyba zapomniał, nie do końca się douczył albo nie doczytał.

Dlatego ja już na spotkaniu w Gostyniu powiedziałem o tym. Ten pomysł wcześniej jakoś się rodził, ale niestety u nas jest nie do zrealizowania. Pan radny chcąc wykorzystać sytuację i rozemocjonowaną publikę chciał zaskoczyć wszystkich swoją pomysłowością, która w starciu z rzeczywistością upadła.

Jeżeli nie zmienią się realia dotyczące wypłacania subwencji, podtrzymuję to, że chciałbym, aby stowarzyszenie przejęło szkołę w Gostyniu. Nie uciekam od pomysłu połączenia gimnazjum i podstawówki w Świerznie jako zespołu. Czy to się okaże realne i potrzebne? To wyniknie z analizy, którą przygotowujemy. Do końca maja pewne zmiany w oświacie będą musiały być zrobione, jeżeli chodzi o zatrudnianie nauczycieli.

Bazę lokalową posiadacie. Szkoła w Świerznie przeszła termomodernizację. Jakie są jej efekty?

Tak mamy dużą bazę. Mamy też wolne pomieszczenia w gimnazjum bo dzieci jest mniej. Dziś chcąc „połknąć” szkołę gostyńską nie zatrudniłbym żadnego nauczyciela z Gostynia. Cała kadra musiałaby szukać pracy i to był chyba największy punkt sporny.

O efektach termomodernizacji będziemy mogli dopiero mówić i je oceniać na przestrzeni roku. Sam fakt, ocieplenia elewacji, remontu, który szkoła przeszła. Jesteśmy w trakcie kontynuacji zadania. Mamy przedłużony termin do 2017 roku, bo chcemy skończyć temat hali sportowej. Sama hala wymaga rozszerzenia projektu. Taką zgodę dostałem. Będzie ona ocieplona.

Co z oczekiwanymi wpływami z tytułu wiatraków? Byłyby to z pewnością dobre środki jako wkład własny do inwestycji. Kiedy dojdzie do realizacji?

Na dzień dzisiejszy, dwie farmy które uchwalono w planie mają pozwolenie na budowę. One mogą powstać nawet w świetle przygotowywanej przez obecny rząd ustawy o odnawialnych źródłach energii. Projekt Świerzna i Karnicy, to jedna wspólna inwestycja Polskiej Grupy Energetycznej. Jest ona priorytetowym projektem tej spółki.

Obecny rząd nie jest zainteresowany wiatrakami. Bardziej nastawia się na fotowoltaikę i pójście w kierunku węgla. Obecnie w zarządzie spółki PGE zachodzą ciągłe zmiany ale ta inwestycja zostanie zrealizowana w przeciągu najbliższych 2-3 lat.

Od końca 2013 roku wielokrotnie informowałem o sprzedaży przez Gminę Świerzno sieci gazowej. Było to źródło uzyskania środków do budżetu. Ostatnio na łamach jednego z lokalnych publikatorów po blisko 3 latach głos w sprawie zabrał Pan Radosław Drozdowicz. Był on „zszokowany”. Nie mógł uwierzyć, że zawarł Pan tak niekorzystną umowę dla gminy.

Szok? (Śmiech). Sprawa sprzedaży sieci była znana. Pan Radosław wiedział, że ma to miejsce już pod koniec 2013 roku. Byliśmy w kontakcie, wiedział co robię. Ogłosiliśmy zresztą publiczny przetarg to żadna tajemnica. Dziwie się, że radny Drozdowicz jest zaskoczony, a jeszcze bardziej tym, że nagle mówi, iż wójt zawarł niekorzystną umowę dla gminy.

Jaki jest finał sprzedaży sieci?

To co założyliśmy, osiągnęliśmy. Nikt nikogo jednak nie zmuszał w Stuchowie do przejścia na gaz, bo w momencie podpisania przeze mnie umowy wszystkie budynki były podłączone do sieci. Więc podstawowy warunek był spełniony. Co do zużycia gazu? Gdybym nie miał pewności, że osiągniemy górny wolumen to umowy bym nie podpisał. Pan Drozdowicz wie, że pod koniec ub. roku wpłynęła od kupującego druga transza środków.

Sprzedaż sieci gazowej nie była dla mnie elementem ratowania budżetu. Chcę podkreślić, że sytuacja finansowa jest stabilna i bez tej drugiej raty ub. rok skończylibyśmy na plusie. W mojej ocenie, nie jest rolą gminy, aby zarządzać siecią. Moją rolą było to, aby 20 lat temu ludzie mieli dostęp do gazu. Wtedy podjęliśmy taką decyzję z Radą. Temat sprzedaży sieci pojawił się pierwszy raz w 2002 roku u byłego wójta, pana Rygielskiego. W dokumentach, do których dotarłem, była mowa o kwocie 2 mln złotych a to było 15 lat temu. To świadczy o tym, że to rynek decyduje o cenie.

Jak wygląda kwestia realizacji ustawy śmieciowej w Świerznie?

Z ostatniej informacji wynika, że poprawił się wskaźnik odzysku. Jesteśmy w normie jaką nam narzucono. Martwi mnie jednak zbyt niska świadomość ludzi, którzy się przyzwyczaili do pewnych zachowań. Problemem jeżeli chodzi o segregację są dla nas osiedla i ogólna dostępność do śmietników dla bloków i ich mieszkańców. Niestety nie ma odpowiedzialności indywidualnej za segregację. Indywidualnego mieszkańca możemy zidentyfikować, natomiast na dużych osiedlach jest to nie do zrealizowania. To wymaga czasu.

Na koniec spytam co się dzieje z Koroną Stuchowo?

(Śmiech) To dopiero początek sezonu. Jestem pewien, że następne mecze będą lepsze. Jestem szczęśliwy kiedy wygrywa Korona, ale także Bałtyk. Ważne, żeby grali. Po to pomagamy tym klubom, żeby tych 30 czy 40 piłkarzy trenowało i chciało dalej rywalizować. Nie mają z tego chleba, ale dobrze kiedy w gminie jest trochę sportu. Życzę jednemu i drugiemu klubowi osiągnięcia takich samych sukcesów.

Dziękuje za rozmowę.